Lech wygrywa w Zabrzu

W pojedynku ikon Górnika i Lecha Tomasz Hajto lepszy od Piotra Reissa, ale punkty pojechały do Poznania.
O wyniku zdecydował kontrowersyjny rzut karny z 76. minuty. Po dodaniu Henry'ego Quinterosa do piłki dopadł Hernan Rengifo i w starciu z Michałem Pazdanem przewrócił się. Sędzia podyktował jedenastkę, choć telewizyjne powtórki wykazały, że Pazdan najpierw wybił czubkiem buta piłkę spod nóg Peruwiańczyka. Quinteros bez problemu wykorzystał karnego.

W Górniku widać było brak kontuzjowanego Jerzego Brzęczka, nie miał kto rozgrywać piłki w środku pola. Gospodarze przeważali na początku zarówno pierwszej jak i drugiej połowy, ale potem gra wyrównywała się. Sytuacji do strzelenia goli było bardzo mało, mecz obfitował w ostre faule, znacznie częściej przepisy przekraczali gospodarze.

Spotkanie było anonsowane jako pojedynek Hajto - Reiss. Zdecydowanie bardziej widoczny na boisku był obrońca Górnika. Nie tylko dla tego, że bardzo często był przy piłce, ale także dlatego, że kilka razy mocno przekroczył przepisy i tylko pobłażliwości sędziego zawdzięcza, że zobaczył tylko jedną żółtą kartkę, choć on widział to inaczej. - Dla mnie to skandal, że dostałem kartkę od razu przy pierwszym moim faulu. Gdyby ci sędziowie mieli prowadzić mecze w Anglii to zespoły kończyłyby trzech na trzech! Strasznie żal mi tej karki, bo przez nią nie zagram w Wielkich Derbach Śląska - wściekał się Hajto.

Reiss był zupełnie niewidoczny, zresztą Hajto ostro go poturbował (zwłaszcza w 69 minucie, kiedy ściął go przy linii bocznej). W 33 minucie napastnik Lecha wykazał się sprytem unikając powietrznego starcia z Hajtą. Kapitan Górnika zamiast z Reissem zderzył się z partnerem ze środka obrony Michałem Pazdanem i długo dochodził do siebie. Natychmiast wyrósł mu na czole guz wielkości śliwki, ale został na murawie.

W drugiej połowie Hajto grał z bandażem na głowie. - Przed meczem trochę porozmawiałem z Tomkiem, wiadomo, że jesteśmy przyjaciółmi. Ale to nie ma nic do rzeczy, nie odpuszczaliśmy i to było widać. Cóż, piłka nożna nie jest grą dla dziewczyn i nie mam do Tomka pretensji o ostrą grę. Widać, że to był pierwszy mecz sezonu i oba zespoły nie złapały jeszcze odpwiedniego rytmu. Gra była bardzo szarpana - przyznał Reiss.