Firmy przestaną zatrudniać nowych pracowników

Firmy już tak chętnie nie zatrudniają nowych pracowników, bo wolą inwestować w wydajność. Bronią się w ten sposób przed zbyt szybko rosnącymi płacami - pisze ?Rzeczpospolita?.
Według gazety wzrost płac na tyle niepokoi firmy, że część wycofuje się z planów zatrudniania nowych ludzi.

Według Jerzego Majchrzaka, dyrektora biura zarządu spółki Sokołów dzieje się też tak dlatego, że rosną jednostkowe koszty zatrudnienia i produkty są coraz mniej konkurencyjne na światowych rynkach.

Jeszcze dwa lata temu jednostkowe koszty pracy w całej gospodarce wzrosły o niespełna procent, a już w zeszłym roku ponad 5 proc.

?Rzeczpospolita? przypomina, że gdy dwa lata temu płace wzrosły w gospodarce o 4,9 proc., to wydajność podobnie - o 4,1 proc. W 2007 relacja ta była znacznie gorsza. Płace skoczyły w górę o 8,7 proc., a wydajność poprawiła się o 3,3 proc.

Ekonomistę Macieja Bukowskiego z Instytutu Badań Strukturalnych takie zachowanie przedsiębiorstw nie dziwi. Tłumaczy, że firmy przegrupują i zmniejszą swoje inwestycje, bo przygotowują się do załamania koniunktury gospodarczej w świecie. Coraz więcej z nich myśli o działaniach zaradczych.

Z sondy "Rz" wynika, że zatrudniać będą nadal firmy usługowe, a produkcyjne - nie.

Prof. Stanisław Gomułka, wiceminister finansów, przypuszcza, że w tym roku w całej gospodarce zatrudnienie będzie rosło. Z kolei prof. Jerzy Hausner z krakowskiej AE, były wicepremier i minister gospodarki, jest zdania, że firmy już przesądziły, że nie będą zwiększały zatrudnienia, ale jeszcze nie zdecydowały, czy będą zwalniały.

Michał Boni, sekretarz stanu w KPRM, szef doradców Donalda Tuska obawia się, że firmy mogą przestać zatrudniać nowych pracowników. - Wynagrodzenia rosną znacznie szybciej niż wydajność pracy, a presja na wysokie pensje nie słabnie. I jeśli relacja ta będzie się utrzymywała, zatrudnienie może hamować. - uważa Boni. Gospodarka w takiej sytuacji nie może się rozwijać.

Na pytanie "Rz" w jaki sposób rząd zamierza temu przeciwdziałać, Michał Boni odpowiedział, że musi wymyślić rozsądną politykę płacową oraz stworzyć lepsze warunki do zatrudniania osób, które skończyły 50 lat. Musi się też zmienić sposób pracy z osobami bezrobotnymi.