Kraków-Warszawa: Kłotnia o tłum na Sylwestra

Hanna Gronkiewicz-Waltz sypnęła groszem na organizację zabawy sylwestrowej, ale w statystyce wypadliśmy dużo gorzej niż Kraków. - Ale tam bezczelnie zawyżono liczbę uczestników - denerwuje się szefowa promocji w stołecznym magistracie.
Władze Warszawie przez trzy lata nie organizowały imprezy sylwestrowej. Ratusz Hanny Gronkiewicz-Waltz postanowił zrekompensować warszawiakom brak ogólnodostępnej zabawy, której obawiali się poprzedni włodarze miasta z PiS.

Sylwestra przygotowywano pieczołowicie przez kilka miesięcy. Przed Pałacem Kultury ustawiono dwie sceny, opłacono gwiazdy polskie, m.in. T.Love, Lady Pank, oraz gwiazdę muzyki dance ze Szwecji September. Pieniędzy nie szczędzono też na sztuczne ognie. W sumie impreza pochłonęła ok. 3,5 mln zł.

Tuż po północy telewizje podały, że na sylwestrze w Krakowie bawiło się 190 tys. osób. A w stolicy tylko 20 tys. W stołecznym ratuszu zawrzało. - Szlag mnie trafił, jak to zobaczyłam. Kraków bezczelnie podał nieprawdziwe informacje. Na tamtejszym rynku mieści się najwyżej 45 tys. osób! - denerwuje się Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji w warszawskim ratuszu.

I podaje własne wyliczenia. - U nas bawiło się co najmniej 100 tys. osób! Gołym okiem było widać, że tłum był ogromny. Panował straszny ścisk. Ludzie napierali ze wszystkich stron - twierdzi Katarzyna Ratajczyk. Specjalny komunikat potwierdzający wersję biura promocji wydała też w tej w tej sprawie Agencja Allegro, producent wykonawczy imprezy.

Okazuje się, że liczbę 20 tys. podała policja. Mundurowi około północy policzyli uczestników według opracowanego przez siebie tzw. wzorca zagęszczenia, czyli liczby uczestników przypadających na metr kwadratowy. Ale policjanci uwzględnili tylko bawiących się na terenie obarierkowanym, blisko sceny. Pominięto warszawiaków świętujących na Świętokrzyskiej czy pod Domami Centrum. - Nie upieramy się przy tych liczbach. Podaliśmy je z grzeczności, by ułatwić pracę dziennikarzom. A teraz mamy kłopot - żali się Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.

- Krakowska policja nie podała żadnych liczb. Zrobiły to tylko władze miasta. U nas policja szybko dała informacje dziennikarzom. Gdy to poszło w eter, nie mogliśmy już nic odkręcić - tłumaczy Ratajczyk.

Podana przez policję liczba gości sylwestrowej zabawy wywołała burzę w gabinecie prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz interweniowała w sprawie liczby bawiących się warszawiaków u samego Jacka Olkowicza, komendanta głównego warszawskiej policji.

- W przyszłości dla świętego spokoju w ogóle nie będziemy ujawniać naszych statystyk - zapewnia Marcin Szyndler.