Koncern Energa buduje wizerunek drogo i z błędami

Państwowy koncern wydał blisko 2 mln zł na znaki firmowe. Nie dość, że drogo, to jeszcze nie ma praw do korzystania z najważniejszej swojej marki: Energa-Operator
Wiosną 2006 r. koncern energetyczny Energa rozpisał konkurs na opracowanie i ujednolicenie znaków firmowych. Wpłynęły cztery oferty. Niezależny doradca rekomendował wybór agencji Corporate Profiles Consulting, która żądała ok. 600 tys. zł.

Zarząd Energi wybrał jednak usługi gdyńskiej agencji Czarny Tulipan. Pod tą nazwą kryła się jednoosobowa działalność Konrada Węglewskiego (dziś to już spółka z o.o.). Czarny Tulipan mógł się wówczas pochwalić pracami dla takich firm, takich jak Orlen, PZU, Poczta Polska.

W chwili rozstrzygnięcia konkursu Energa miała już zielone logo z pomarańczowym globusem. Teraz chodziło o to, aby oddziały i spółki podległe miały podobne znaki.

Czarny Tulipan pierwszą umowę - wartą milion złotych - podpisał z Energą w październiku 2006 r. Miesiąc później, już bez konkursu, zawarł drugą - za pół miliona. I to nie wystarczyło. Do dziś Energa zapłaciła Czarnemu Tulipanowi ponad 1,8 mln zł. Co koncern otrzymał w zamian?

Beata Ostrowska, rzecznik prasowy Energi: - Dostaliśmy cztery raporty o budowaniu, otoczeniu, strukturze i komunikacji naszej marki. Wdrożono też System Identyfikacji Wizualnej polegający na zamianie dotychczasowych oznaczeń w spółkach na nowe.

Raporty spoczywają w sejfie biura zarządu. Najkosztowniejszy liczy nie więcej niż 30 stron. Sprawdziliśmy, ile na rynku płaci się za podobne usługi. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zamówiło niedawno system identyfikacji wizualnej na potrzeby promocji funduszy Unii Europejskiej. Koszt z usługami graficznymi - 221 tys. zł. Szczecin zapłaci za podobną usługę 500 tys. zł. W obu wypadkach przeprowadzone zostaną badania ankietowe rozpoznawalności marki, kojarzeniu przez konsumentów itp.

Dlaczego usługi Tulipana były tak drogie? Za godzinę pracy dyrektora przy tym projekcie liczono 350 zł, wynagrodzenie grafika ustalono na 250 zł. Tylko to kosztowało miesięcznie 105 tys. zł, zakładając, że pracowali po osiem godzin dziennie. Podstawą do wypłaty był jednostronicowy kosztorys.

Katarzyna Najmowicz z Tulipana: - To było opracowanie szeroko rozumianej strategii zarządzania marką. Przeprowadziliśmy analizę wizualną i organizacyjną spółek koncernu, opracowaliśmy identyfikację wizualną koncernu i kilku spółek zależnych, a dla klubów sportowych sponsorowanych przez Energę zaprojektowaliśmy ubiory dla zawodników i oznakowania hali sportowej.

Umową, którą z Tulipanem zawarła prezes Energi Barbara Klimiuk, nie interesowała się dotąd rada nadzorcza. Potwierdza to jej były szef Andrzej Jaworski (PiS) i jego następca Tadeusz Pęk (PiS).

Na podstawie starej umowy Czarny Tulipan zajął się budowaniem także nowych marek koncernu. Powstały one w lipcu br., gdy Energa wydzieliła spółki zajmujące się przesyłem (Energa Obrót) i sprzedażą prądu (Energa Operator). Budowanie nowych marek polegało na tym, że eksperci Tulipana dopisali pomarańczową czcionką po jednym wyrazie do logo: "Obrót" i "Operator".

Koncern umieścił nowe znaki na wizytówkach, reklamach, rachunkach za prąd (Operator dostarcza energię dla setek tysięcy podmiotów). Ale przed miesiącem zostały usunięte, gdyż wiceprezes Energi-Operator Jacek Pauli odkrył, że koncern nie ma praw do używania tych znaków, bo wadliwie skonstruowano umowę.

- Poprosiłem prawników o opinię i wystąpiłem o kontrolę. Zrezygnowaliśmy z tych znaków, bo z każdym miesiącem ich używania rosłaby kara za używanie znaków należących do Tulipana, którą byśmy musieli zapłacić tej firmie - mówi wiceprezes. Okazało się również, że umowy z Tulipanem zobowiązują Energę do kontynuowania współpracy. Nowych umów jednak nie zawarto i teraz Tulipan żąda ok. 700 tys. zł z tytułu kar umownych. Roszczenie rośnie o 10 tys. zł dziennie.

- Wszystkie zamówione opracowania, mówiąc delikatnie, nie są zbyt obszerne. Nie wiem, czy nie zawiadomimy prokuratury - zapowiada Pauli.

Resort skarbu od kilku dni przeglądał dokumentację interesów Energii z Czarnym Tulipanem. Wczoraj zaś rada nadzorcza odwołała prezes Klimiuk. Czy ma toś wspólnego z Czarnym Tulipanem? Rada nadzorcza uzasadnia swoją decyzję ogólnie, że firmie "potrzeba nowych ludzi do realizacji nowych wyzwań". Sama Klimiuk w rozesłanym do mediów oświadczeniu nie odniosła się do przyczyn ani okoliczności swojego odwołania.

Poseł Tadeusz Aziewicz (PO), przewodniczący sejmowej komisji skarbu: - Sprawa wymaga wyjaśnienia. Na pewno Ministerstwo Skarbu się tym zajmie.