Brzęczek odebrał Zagłębiu zwycięstwo

Jerzy Brzęczek w 89. minucie meczu wyrównał i Zagłębie po raz pierwszy pod wodzą Rafał Ulatowskiego straciło punkty.
Gdy Jerzy Brzęczek zdobywał wyrównującego gola przy linii bocznej od dłuższej chwili stał gotowy do zmiany Andrzej Szczypkowski. - Powinienem wyrwać sędziemu technicznemu tablicę i sam wbić tam cyferki ze zmianą Szczypkowskiego - raczej spokojnie mówił po meczu Rafał Ulatowski, trener Zagłębia. - Nie zrobiłem tego, mój błąd.

Zmiana Golińskiego na Szczypkowskiego miała wybić z uderzenia szarżujących po stracie gola zabrzan. - Poleciałoby trochę czasu, Andrzej poukładałby grę i ten gol by na pewno nie padł - analizował Ulatowski. - "Szczypek" był gotowy do zmiany, ale sędzia techniczny krzyknął do mnie, że nie ma numerów i nie zasygnalizował jej, gdy piłka wyszła na aut. Oczywiście to nie sędzia winien, że daliśmy sobie wyrwać to zwycięstwo.

Po wrzucie piłki trafiła ona na lewą stronę boiska, tam nie zdołał jej wybić Kocot, Malinowski wyłożył wbiegającemu w pole karne Brzęczkowi a ten strzałem obok bliższego słupka dał zabrzanom cenny remis.

Wcześniej lubinianie seryjnie marnowali doskonałe sytuacje, które tworzyli sobie zwłaszcza po przerwie, bo o pierwszej połowie tego spotkania nie ma właściwie sensu wspominać. Kiedy w 85 minucie Portugalczyk Rui Miguel pokonał wreszcie świetnie broniącego Peskovicia wydawało się, że mistrzowie Polski po raz kolejny w tym sezonie w samej końcówce zdołają zdobyć komplet punktów. - Kilka razy nam się udało, ale chyba tego szczęścia byłoby już nadto i tym razem dopisało ono gościom - mówił Ulatowski.

Z kolei Tomasz Hajto w swoim stylu przekonywał po meczu, że Górnik powinien w Lubinie wygrać. - Jesteśmy wyżej w tabeli, mieliśmy tysiącprocentowe sytuacje a tylko zremisowaliśmy, więc jestem rozczarowany - mówił Hajto, którego kilku kibiców przez cały mecz obrażało z trybun a niemal wszyscy starali się zdeprymować głośnym buczeniem. Bez rezultatu, bo Hajto zagrał bardzo dobry mecz. Trzy razy lubińskim kibicom "wyrwały" się niecenzuralne okrzyki pod adresem sędziów i PZPN, ale bardzo szybko "zgasły".