Jak Skorża Wisłę odmienił

Kiedy przychodził, Wisła była na sportowym dnie. Odeszło dwóch najlepszych zawodników - Błaszczykowski i Dolha. Zmieniono prezesa, a nawet rzecznika. Doradcy właściciela klubu odradzali mu Skorżę i dyrektora sportowego Jacka Bednarza, którzy pracowali kiedyś w Legii. Jednak Bogusław Cupiał ich nie posłuchał.
I 35-letni trener odmienił Wisłę pod każdym względem. Tym samym zawodnikom (ośmiu z podstawowej jedenastki grało regularnie w poprzednim sezonie) przywrócił błysk, wiarę i radość z gry w piłkę. Znakomity strateg, jakim jest Skorża, pozwolił drużynie na swobodę. Nie spiął ich obwarowaniami taktycznymi. Pozwolił na odrobinę szaleństwa.

Dał im grać i czerpać z gry w piłkę przyjemność. Wisła Skorży - wzmocniona Kosowskim i Niedzielanem - zaczęła przypominać tę Henryka Kasperczaka. Napędzającą się strzelanymi golami, ofensywnym stylem i stwarzaniem sytuacji. Ale w obecnej Wiśle większa jest równowaga między obroną a atakiem - to ma zaprocentować w pucharach. Spokojny, kulturalny, uśmiechnięty i pasjonujący się futbolem Skorża naprawił beznadziejną atmosferę w szatni. Gra w paintball, jazda na quadach czy zawody na strzelnicy pozwoliły wiślakom zapomnieć o traumach z poprzednich lat, kiedy niczego nie osiągali, a trenerzy zmieniali się co kilka miesięcy.

Zmęczony zagranicznymi wojażami i problemami rodzinnymi oraz opinią hulaki Kosowski spoważniał. Zaczął grać tak, że wrócił do reprezentacji. Zieńczuk przez lata uznawany za takiego, co potrafi dobrze zagrać tylko w lidze, ma jednego pecha - w reprezentacji grają Krzynówek, Smolarek, Błaszczykowski i Łobodziński. Inaczej mógłby być pewniakiem Beenhakkera.

Wisła Skorży gra tak, że na stadion wrócił Bogusław Cupiał. Zniechęcony, targany wątpliwościami, czy nie sprzedać klubu, właściciel Wisły jeszcze raz dał się przekonać i sięgnął do kieszeni. Jeszcze raz chce powalczyć o Ligę Mistrzów. Tyle że każdą drużynę dopada kiedyś kryzys, przyjdzie słaby występ czy porażka. Jak wtedy trener wytrzyma presję wielu niechętnych mu "krakusów" i "podpowiadaczy" prezesa - to chyba najtrudniejsze zadanie.