Kampania wyborcza w wirtualnym Second Life

Do Second Krakow - wirtualnego odbicia Krakowa w popularnej grze Second Life - zawitała polityka. Kilka dni temu pierwszy polski polityk ujawnił tam swoje nazwisko i program wyborczy. Rozpoczął też spotkania z wyborcami
Jest nim Mirosław Gilarski, radny i kandydat na posła z listy PiS-u w Krakowie. Ma swoje wirtualne biuro, w którym widnieje program wyborczy. Chce zorganizować debatę w wirtualnym świecie gry Second Life. Jako najlepszego kontrkandydata wymienia Łukasza Foltyna, twórcę komunikatora Gadu-Gadu, który otwiera listy wyborcze PSL-u w okręgu warszawskim.

- Kampania to debaty, coraz częściej blogi i wideoblogi, postanowiliśmy wykorzystać do tego celu również popularną grę - przyznaje Jakub Szynal, doradca i koordynator projektu radnego Gilarskiego w Second Life

Mile widziani będą inni politycy. Tych jednak na razie w wirtualnym Krakowie nie ma. Kilka miesięcy temu otwarcie swojego biura w Second Life zapowiadał LiD, jak dotąd nic z tego nie wyszło. - Gdyby ktoś chciał wykorzystać Second Krakow jako miejsce kampanii, jesteśmy otwarci - przyznaje Magdalena Skórska, PR menedżer z Agencji Supremum Group, która zaprojektowała wirtualny Kraków. - W końcu ma to być odzwierciedlenie rzeczywistości, politycy są tu też mile widziani. W SL można robić zakupy, umawiać się na kawę, także prowadzić kampanię wyborczą.

Ta ostatnia praktyka to na Zachodzie nic nowego. Kilka miesięcy temu w wirtualnej debacie starli się kandydaci na urząd prezydenta Francji. W USA poszczególne sztaby na rok przed wyborami prezydenckimi zbierają poparcie wśród użytkowników gry i otwierają w niej swoje biura. W Polsce w SL zarejestrowanych jest blisko 20 tys. użytkowników.

- Widziałem w Second Life debatę Sarkozy kontra Royal i doszedłem do wniosku, że to dobry sposób, by poznać oczekiwania młodego elektoratu, takiego, który korzysta z tej gry - mówi Gilarski. - Na razie moje biuro odwiedza kilka osób na dobę.

Na spotkania ze swoimi ewentualnymi wyborcami radny poświęca godzinę dziennie. Nie udało nam się dowiedzieć, ile zapłacił za wynajęcie lokalu w kamienicy przy kościele Mariackim. Zapewnił, że cena była "realna".