Fiskus, CBA i ABW tropią handlujących internautów

Nie tylko Urząd Skarbowy, ale także CBŚ, ABW, CBA i Wywiad Skarbowy Ministerstwa Finansów na szeroką skalę zaczęły ścigać internautów, którzy nie odprowadzają podatków od e-handlu


W Jeleniej Górze Wywiad Skarbowy Ministerstwa Finansów zatrzymał czterech mężczyzn, którzy od połowy 2006 r. sprzedawali na aukcjach internetowych markową odzież i obuwie i nie odprowadzali podatków od tych transakcji.

Anna Szweda, wicedyrektor urzędu kontroli skarbowej we Wrocławiu: - Od początku działalności ci czterej nieuczciwi podatnicy przeprowadzili łącznie prawie 3 tys. transakcji, sprzedali towary warte co najmniej 325 tys. zł. Poza tym, w mieszkaniu jednej z osób znaleźliśmy towary o łącznej wartości 150 tys. zł.

Anna Szweda zapowiada, że nie była to jednostkowa akcja. - Ściganie osób, które handlują w sieci i omijają fiskusa, stało się w 2007 r. jednym z naszych priorytetów. W najbliższym czasie możemy się spodziewać kolejnych zatrzymań na terenie całej Polski.

Według branżowej organizacji IAB wartość e-handlu w 2006 r. sięgnęła w Polsce 5 mld zł, a w sieci kupuje ponad 3,3 mln internautów. W tym roku zdaniem ekspertów liczby te będą jeszcze wyższe. Według danych SMG/KRC co czwarty internauta robi zakupy w sieci, a co piąty bierze udział w aukcjach. W ubiegłym roku obrót na największym polskim portalu aukcyjnym Allegro.pl sięgnął 2,5 mld zł - 1 mld więcej niż w 2005 r.

Trudno oszacować, ile wynosi szara strefa w internecie w Polsce. Jednak jeszcze dwa lata temu Łódzki Urząd Skarbowy wykrył, że dziewięć na dziesięć transakcji kupna-sprzedaży w sieci nie zostało opodatkowanych. Skarb państwa stracił wtedy ponad 5 mln zł. W ubiegłym roku natomiast, w wyniku przeprowadzonych w sieci 53 kontroli, fiskusowi udało się "odzyskać" 2,3 mln zł.

- Kilka razy w miesiącu urząd skarbowy zwraca się do nas z prośbą o udostępnienie danych któregoś z naszych użytkowników - przyznaje Bartek Szambelan z Allegro.pl. - Jako serwis jesteśmy tylko wirtualnym centrum handlowym. To użytkownicy, nie my, powinni pamiętać o wszystkich formalnościach związanych z urzędem skarbowym.

Od tego roku nie tylko organy podatkowe ścigają nieuczciwych internautów. Pomagają im w tym CBŚ, ABW, a nawet CBA. W samej skarbówce zostały stworzone specjalne departamenty, które zajmują się jedynie kontrolą e-handlu. Ostatnio 40 przedstawicieli polskich organów podatkowych zostało przeszkolonych przez francuskich ekspertów z zakresu tropienia i identyfikacji nieuczciwych e-handlowców. Na specjalnych kursach uczyli się przeszukiwania zawartości sieci czy analizy poszczególnych informacji o danym użytkowniku.

Za nierozliczenie się z fiskusem urzędnik może naliczyć zaległe podatki, odsetki od nich i wlepić mandat. W zależności od tego, ile zalegaliśmy, ustawa karnoskarbowa przewiduje mandaty od kilkuset złotych do kilku milionów złotych. Najwięksi oszuści mogą trafić nawet na trzy lata do więzienia.



Kto musi płacić podatki od e-handlu

Jeśli sprzedajesz jako osoba prywatna, nieprowadząca działalności gospodarczej towar używany przez ponad sześć miesięcy, nie musisz płacić podatku - ani dochodowego, ani od czynności cywilnoprawnych. Nie masz też wtedy obowiązku doliczania dochodu do rocznego PITa. Jeżeli jednak sprzedajesz rzeczy nowe (posiadane krócej niż 6 miesięcy), musisz zapłacić podatek dochodowy od zysku. Transakcję taką - nawet zrealizowaną ze stratą - trzeba wykazać w zeznaniu rocznym PIT-36.

Jeżeli sprzedajesz jako firma, to od transakcji zawieranych w internecie musisz odprowadzić wszelkie podatki: PIT lub CIT, VAT i ZUS w takim samym zakresie i na identycznych zasadach jak przy działalności tradycyjnej.

Kupujący też musi odprowadzić podatek! Jeśli kupiłeś w sieci towar za więcej niż 1 tys. zł, to zgodnie z prawem od takiej transakcji musisz odprowadzić 2 proc. podatku. Od 1 stycznia 2007 r. to właśnie na kupującym spoczywa ten obowiązek. Wcześniej ustawa tego nie określała. Podatku od kupna nie musisz zapłacić tylko wtedy, gdy kupujesz towar od firmy płacącej podatek VAT.