Sędzia znów wypaczył wynik

Górnik Zabrze wygrał 89. Wielkie Derby Śląska po rzucie karnym, którego nie było.
Pozostałe mecze 4. kolejki Orange Ekstraklasy

Rywalizacja Górnika Zabrze z Ruchem Chorzów już od pięćdziesięciu lat wzbudza na Górnym Śląsku gigantyczne emocje. Od kilku dni mówiło się tam tylko o meczu - tym bardziej, że przez ostatnie cztery lata "świętej wojny" nie było, bo Ruch grał w II lidze.

Podupadłe ostatnio wielkie śląskie kluby znów zaczynają mówić o sukcesach. Ruch marzy o pucharach, Górnik deklaruje walkę o mistrzostwo, choć dopiero w 2012 roku. Zabrzanie mieli jednak fatalny start, i po trzech kolejnych porażkach nie zajmowali ostatniego miejsca tylko dlatego, że Zagłębie Sosnowiec została ukarane minusowymi punktami.

Mecz ustawił błąd sędziego w 7. minucie. Po świetnym podaniu Tomasza Hajty w sytuacji sam na sam z Robertem Mioduszewskim znalazł się Dawid Jarka i gdy mijał bramkarza, przewrócił się. Powtórki telewizyjne wykazały, że Mioduszewski napastnika Górnika nie dotknął. Leszek Gawron mimo gwałtownych protestów najpierw podyktował jedenastkę, a potem wyrzucił bramkarza Ruchu z boiska. Karnego bezbłędnie wykorzystał Hajto. Zła passa sędziów trwa, to kolejny poważny błąd arbitra w ostatnich dniach

Potem trzeszczały kości. Siły wyrównały się w 34. minucie, kiedy Tomasz Moskal bezmyślnie powalił brutalnym faulem debiutującego w Ruchu obrońcę z Chorwacji Toniego Golema. W Górniku debiutantem był z kolei słowacki bramkarz Boris Pesković - w sprawie jego transferu zabrzańscy działacze dogadali się z Zagłębiem Sosnowiec killkadziesiąt godzin przed meczem. Słowak był bohaterem gospodarzy, gdyby nie jego interwencje, Ruch mógł nawet wygrać.

Powiedzieli po meczu:

Duszan Radolsky, trener Ruchu: "Obejrzeliśmy bardzo dobry mecz. Oba zespoły starały się grać do przodu. Nam zabrakło skuteczności. Górnik strzelił gola i wygrał. Muszę dopiero obejrzeć sytuację przy karnym".

Ryszard Wieczorek, trener Górnika: "Chciałoby się powiedzieć - nareszcie - jeżeli chodzi o punkty. Trzy porażki na pewno zaważyły na morale zespołu. Oczekiwania znaliśmy. Wiedzieliśmy, że przyjeżdża zespół z sześcioma punktami na koncie. To był ciężki mecz. Zabrakło nam 24 godzin na odpoczynek. We wtorek chłopcy rozegrali bardzo dobry mecz w Krakowie i nie zregenerowali sił. Po zdobyciu gola walczyliśmy nerwowo, co przyniosło głupią kartkę Moskala"