Mecenas Jan Widacki na ławie oskarżonych

Krakowski adwokat Jan Widacki został oskarżony przez białostocką prokuraturę apelacyjną o nakłanianie świadków do zmiany zeznań, które obciążały jego klientów.


Chodzi m.in. o sprawy zabójstwa bossa pruszkowskiej mafii Andrzeja K. ps. "Pershing" oraz zeznań lobbysty Marka Dochnala przed komisją śledczą ds. Orlenu

Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w listopadzie 2005 r., kilka miesięcy po przesłuchaniu biznesmena Jana Kulczyka i lobbysty Marka Dochnala przed sejmową komisją śledczą ds. Orlenu. Widacki był pełnomocnikiem Kulczyka, a Dochnal podczas swoich zeznań miał powiedzieć, że Widacki naciskał na niego (poprzez adwokata Dochnala), aby ten nie oczerniał jego mocodawcy. Mecenasowi zależało na zatajeniu informacji o powiązaniach biznesmena z rosyjskim Łukoilem. Za milczenie - powołując się na swoje koneksje - Widacki miał obiecać lobbyście wyjście z aresztu.

- Sprawa nie ma żadnego podłoża politycznego - tłumaczy prokurator Janusz Kordulski z białostockiej prokuratury. - Mamy dowody pochodzące od różnych osób występujących w trzech różnych sprawach. To nie jest pomówienie jakiegoś jednego przestępcy.

Tym "przestępcą" ma być Sławomir R. ps. "Woźny", płatny zabójca, który w Białymstoku odsiaduje wyrok 25 lat więzienia m.in. za dwa morderstwa i trzy usiłowania. W listopadzie 2005 r. zgłosił się on do prokuratury i oświadczył, że rok wcześniej Jan Widacki namawiał go, aby ten pomówił świadka koronnego, który zeznawał w procesie zabójstwa "Pershinga" i tym samym podważył jego wiarygodność. Widacki bronił w nim Mirosława D., ps. "Malizna" skazanego na 10 lat więzienia za zlecenie morderstwa.

Trzecia ze spraw dotyczy przekazywania grypsów przez Widackiego osobom powiązanym z gangiem Krzysztofa F. ps. "Bandzior", który był oskarżany o serię zabójstw na południu Polski w latach 1996-2000. Adwokat w jego procesie był jednym z obrońców. Dzięki przekazywanym informacjom przestępcy chcieli namawiać świadków do zmiany zeznań.

Widacki wszystkiemu zaprzecza, a wszystko określa bzdurami i kłamstwem.

- Kategorycznie się nie przyznałem, zarzut jest krzywdzący i opiera się na pomówieniu kryminalisty. To zemsta na mnie. Chodziło też o to, żeby zamknąć mi gębę w debacie publicznej - powiedział w kwietniu 2006 r., kiedy wyszedł z białostockiej prokuratury. Wczoraj nie udało się nam z nim skontaktować.

Akt oskarżenia w tej sprawie został już przesłany do warszawskiego sądu rejonowego. Razem z mecenasem oskarżono jeszcze pięć osób, które miały współpracować z adwokatem (członków rodzin jego wcześniejszych klientów). Świadkami w procesie będą m.in. Zbigniew Wassermann, Marek Dochnal, Jan Kulczyk oraz świadek koronny zeznający w procesie o zabójstwo "Preshinga".



Mecenas Jan Widacki

prawnik, dyplomata (były ambasador Polski na Litwie) oraz b. wiceminister MSW na początku lat 90. Obecnie jest jednym z najbardziej znanych krakowskich adwokatów. Głośno zrobiło się o nim pod koniec lat 90., gdy podważył ustalenia prokuratury i doprowadził do uniewinnienia mężczyzny uznanego przez śledczych za wielokrotnego morderce o pseudonimie "Inkasent". Bronił tez w innych głośnych procesach w Krakowie, m.in. oficerów SB oskarżonych o utrudnianie śledztwa w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa, oraz policjantki, której zarzucano sprzedawanie informacji do tygodnika "Zły". Reprezentował również Romana Kluskę w procesie o odszkodowanie za jego bezprawne zatrzymanie oraz Jana Kulczyka, gdy ten zeznawał przed komisją orlenowską. Przeciwnik lustracji, współzałożyciel niedawno powołanego stowarzyszenia Ruch na rzecz Demokracji.

Obecnie wykłada w Krakowskiej Szkole Wyższej.