Udana prowokacja przeciw e-aptekom

Dwie duże e-apteki wysłały w zwykłych kartonach lekarstwa, które należy trzymać w lodówkach. To udana prowokacja Śląskiej Izby Aptekarskiej w jej batalii przeciw internetowym aptekom
Prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej Stanisław Piechula pokazuje faktury z zamazanymi nazwiskami klientów i zdjęcia: rozpakowany kartonik, folia bąbelkowa, obok wystawiony lek. - Proszę bardzo, citropepsin na pobudzenie apetytu, maść z witaminą A, maść tranowa - wylicza Piechula. - To wszystko preparaty, które powinny być przechowywane w chłodnym miejscu. A zostały kupione w internetowych aptekach i przysłane w zwykłych paczkach.

"Zakupu kontrolowanego" rzekomi klienci dokonali w największej polskiej e-aptece DomZdrowia.pl spod Krakowa (maści) i mysłowickiej e-aptece Vitanea.pl (citropepsin). To apteki, z którymi Śląska Izba Aptekarska od dawna walczy w sądach, twierdząc, że ich działalność jest niezgodna z polskim prawem. Zarówno "pacjenci", jak i Izba wysłali już skargi w tej sprawie do wojewódzkiego inspektoratu farmaceutycznego.

- Popełniliśmy błąd. Osoba winna zaniedbania poniosła już konsekwencje służbowe - przyznaje Jacek Denkowski, prezes DomZdrowia.pl. Przekonuje jednak, by sprawy nie wyolbrzymiać. - Mówimy o maściach do stosowania zewnętrznego, które należy trzymać w temperaturze do 15 st. Paczkę wysłaliśmy w lutym, więc szanse, że się przegrzeje, były znikome. Nikomu nie mogło to zagrozić - tłumaczy Denkowski. Zapewnia, że firma natychmiast przeanalizowała ofertę, usuwając z niej wszystkie leki, które powinny być wysyłane w specjalnych warunkach.

Rzeczywiście - wymienionych preparatów nie ma już na witrynie. W ofercie e-apteki Vitanea nadal znajduje się citropepsin, ale jest już z wyraźną informacją, że należy go trzymać w lodówce. - Tego leku nie wysyłamy, sprzedajemy go tylko do odbioru osobistego - usłyszeliśmy na infolinii Vitanei.

Prowokacja Izby to wygrana bitwa w zażartej podjazdowej wojnie tradycyjnych aptekarzy z internetową konkurencją. Trudno o lepszy moment na atak - parlament pracuje właśnie nad nowelizacją prawa farmaceutycznego, która może oficjalnie dopuścić handel lekami przez sieć (kwitnie on m.in. w USA, Kanadzie, Niemczech, Wlk. Brytanii, Szwecji, Szwajcarii).

Dziś zgodnie z polskim prawem wysyłkowa sprzedaż leków jest zakazana. E-aptekarze (jest ich w kraju co najmniej kilkudziesięciu, działają przy zwykłych aptekach lub punktach aptecznych) powołują się jednak na prymat prawa unijnego nad krajowym, przypominając, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał w 2003 r. zakaz wysyłkowej sprzedaży leków bez recepty za niezgodny z traktatem unijnym. O zezwolenie na legalną działalność chcą walczyć przed polskimi i zagranicznymi sądami.

Jeden taki wyrok już zapadł. W sądzie starły się właśnie Śląska Izba Aptekarska z internetową apteką Vitanea.pl. W lutym sąd w Katowicach przyznał rację aptece.

Ministerstwo Zdrowia chciało ten prawny miszmasz wyprostować, proponując, aby w polskim prawie dozwolony był handel lekami bez recepty (dziś niektóre e-apteki sprzedają leki na receptę). Posłowie koalicji na kompromis nie chcieli się zgodzić i rządową propozycję odrzucili. Przekonały ich argumenty Naczelnej Izby Aptekarskiej starającej się zdusić nową konkurencję dla tradycyjnych aptekarzy. Internetowe apteki są o 20-30 proc. tańsze niż ich tradycyjne odpowiedniki, kupowało w nich już około miliona klientów.

Denkowski: - Ta wpadka z maściami na pewno nie przysparza nam splendoru, ale drobny błąd to nie powód do zakazywania całej sprzedaży internetowej. Inspekcje farmaceutyczne bardzo często ujawniają podobne uchybienia także w tradycyjnych aptekach, których nikt z tego powodu jakoś nie likwiduje.

Nadzieję e-aptekarzom na spokojne prowadzenie biznesu przywrócił kilka dni temu Senat, który przywrócił możliwość wysyłkowej sprzedaży leków. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie w przyszłym tygodniu Sejm.