Sąd: czy molestowana odczuwała krzywdę?

Upośledzone kobiety można wykorzystywać seksualnie, bo nie rozumieją, co się z nimi dzieje?
Sprawa dotyczy 22-letniej Moniki, uczennicy Zespołu Szkół Specjalnych w Katowicach. Dziewczyna jest upośledzona umysłowo. Nie czyta, nie pisze, zna tylko kilkanaście słów. Jej rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie trzyletniej dziewczynki.

Sześć lat temu w szkole doszło do skandalu. Monikę i kilka jej koleżanek molestował wuefista. Zmuszał je m.in. do seksu oralnego. Z 16-letnią wówczas Moniką miał także współżyć. We wrześniu 2005 r. wuefista został skazany za to na siedem lat więzienia, dożywotnio stracił też uprawnienia nauczycielskie.

Mama Moniki domaga się teraz odszkodowania za krzywdy, których córka doznała w szkole. W sądzie złożyła pozew przeciwko prezydentowi Katowic (szkoła specjalna podlega bowiem miastu).

Żąda 150 tys. zł, by - jak tłumaczy - uprzyjemnić życie skrzywdzonej córce.

Sąd ma stwierdzić, czy miasto ponosi odpowiedzialność za to, że podczas lekcji dochodziło do molestowania. Sędziowie mają jednak wątpliwości, czy w przypadku Moniki można w ogóle mówić o krzywdzie. Oceni to biegły, któremu zadali pytanie: Czy molestowana przez opiekuna upośledzona Monika "miała możliwość odczuwania krzywdy"?

Jeśli odpowiedź na to pytanie będzie negatywna, to sąd może odrzucić roszczenia matki.

- Wydawało mi się, że dla każdego dziecka molestowanie seksualne jest czymś okropnym. Nie wiem, dlaczego w przypadku mojej córki miałoby być inaczej? - pyta Agnieszka Fabiszak.

Profesor Zbigniew Hołda, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, jest zaskoczony wątpliwościami katowickiego sądu. Jego zdaniem pytanie zadane biegłemu sugeruje, że można wykorzystywać upośledzone kobiety, bo one i tak nie rozumieją tego, co się z nimi dzieje. Podkreśla, że sąd nie powinien badać tej sprawy pod kątem medycyny, psychologii, lecz wyłącznie prawa. - A skoro nauczyciel został skazany za to, co zrobił tej dziewczynie, to jej krzywda nie podlega już żadnej dyskusji - mówi.

Prof. Katarzyna Popiołek, psycholog z Uniwersytetu Śląskiego: - To pytanie może być tak interpretowane, że jeśli ktoś jest upośledzony, to nie jest już człowiekiem.

Sędzia Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy katowickiego sądu, przyznał, że pytanie zadane biegłemu zostało sformułowane niefortunnie. Broni jednak sędziów. - Jestem przekonany, że chodziło im o ustalenie, w jaki sposób wykorzystanie seksualne miało wpływ na dalszy rozwój intelektualny i psychiczny dziewczyny - tłumaczy rzecznik.

We wtorek przed katowickim sądem odbędzie się rozprawa, podczas której biegły ujawni opinię, czy molestowana seksualnie upośledzona Monika "miała możliwości odczuwania krzywdy".