Wszyscy chcą budować, ale nie ma z czego

Tych, którzy chcą w tym roku budować domy, czeka prawdziwy koszmar. Nie dość, że już teraz brakuje niektórych materiałów, to na dodatek nie sposób przewidzieć, ile pieniędzy pochłonie inwestycja, bo ceny rosną z tygodnia na tydzień. Cegły mogą podrożeć nawet o 100 proc.!
Pan Tomasz robił tydzień temu zakupy w Castoramie. Chciał kupić 400 bloczków betonowych do budowy domu. Na stoisku z materiałami usłyszał, że może kupić najwyżej trzy, bo bloczków nie ma. A kolejna dostawa będzie za parę dni.

- Przy okazji się dowiedziałem, że będą już droższe o 30 proc. - opowiada nasz czytelnik. Podobna historia spotkała go na stoisku ze stalą. - Kupiłem ostatnie pręty i jeszcze usłyszałem, że nie wiadomo, ile będą kosztowały te z nowej dostawy.

Polacy budują domy (jednorodzinne)

Na kłopoty z zaopatrzeniem mniej lub bardziej oficjalnie skarży się wiele sklepów. Przede wszystkim brakuje materiałów do budowy ścian: cegieł i bloczków, wełny mineralnej do ocieplania, płyt gipsowo-kartonowych oraz stali. Przez wszystkie przypadki sprzedawcy i producenci odmieniają za to słowo "opóźnienie".

- Na bloczki Ytong i Silka trzeba czekać od półtora miesiąca do dwóch miesięcy - przyznaje Monika Rustecka z firmy Xella, do której należą fabryki produkujące te materiały.

- Na dostawę okien i drzwi już teraz trzeba czekać nawet i miesiąc - wyjaśnia z kolei Anna Struk, wiceprezes składów budowlanych Vox. Uważa, że może być jeszcze gorzej.

Na dodatek hurtownicy straszą przerwami w zaopatrzeniu w cement. - To mało prawdopodobne, ale nie mogę wykluczyć, że w okresie szczytu, czyli latem, będzie go za mało - przyznaje Andrzej Balcerek, szef Stowarzyszenia Producentów Cementu i prezes Grupy Górażdże.

Materiałów brakuje co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze - mocno wzrósł popyt. - W ostatnim czasie o 40 proc. - twierdzi Robert Krzak, dyrektor handlowy sieci sklepów Nomi.

Rodacy rzucili się do budowania domów jednorodzinnych, bo ich postawienie jest - na razie - dużo tańsze niż kupno mieszkania. Według niedawnego raportu serwisu Oferty.net za średnią cenę M-4 w Warszawie (662 tys. zł) można kupić działkę i wybudować dom. Rzecz jasna - pod miastem, bo ceny gruntu w dużych miastach są szokujące.

Po drugie - brak materiałów to efekt ciepłej zimy, która sprawiła, że sezon budowlany trwa właściwie nieprzerwanie. - Zwykle zimą robiliśmy zapasy, ale w tym roku wszystko, co wyprodukujemy, trafia od razu na place budów - wyjaśnia Monika Rustecka z Xelli.

Zapału kupujących nie studzą nawet gwałtowne podwyżki. - Ceny wzrastają co miesiąc o blisko 10 proc. Tak dzieje się np. z cegłą. Nieco wolniej drożeje styropian. Kostka brukowa w porównaniu z końcem ubiegłego roku zdrożała o 15 proc. Mimo to nie polepsza się dostępność materiałów - opowiada Krzak z Nomi.

Od początku roku cement podrożał o 10 proc. Xella (Ytong i Silka) ostatni raz podniosła ceny swoich wyrobów w lutym, a już na kwiecień szykuje kolejną podwyżkę (5-17 proc.).

Podobnie zachowują się inni producenci materiałów ściennych. Ceny zmieniają się tak szybko, że część firm przestała już drukować cenniki na papierze i informacje o podwyżkach umieszcza już tylko na stronach internetowych.

Materiały drożeć będą dalej. Według Rusteckiej branża spodziewa się, że w tym roku cegły i pustaki zdrożeją nawet o 100 proc.! - Tylko z powodu wzrostu cen materiałów budowlanych koszt budowy domu może w tym roku podskoczyć - w zależności od regionu kraju - o 10-25 proc. - ocenia Bogdan Panhirsz, dyrektor ds. handlowych Grupy Polskie Składy Budowlane. Podobnego zdania jest Anna Struk z sieci Vox.

Niestety, szybko rosnące ceny materiałów budowlanych to niejedyne zmartwienie inwestorów. Muszą się liczyć także z szybko drożejącą robocizną. To efekt niedoboru fachowców, bo ci masowo wyjeżdżają na Zachód.

Ci, którzy zostali, kalendarz zleceń mają już wypełniony. - Kolega w styczniu szukał ekipy do budowy domu - opowiada pan Rafał. - Umawia się z jej szefem na rozpoczęcie robót na kwiecień. Nie ma problemu. Kolega, kończąc pogawędkę: "To co, widzimy się za trzy miesiące?". Na to szef ekipy zdziwiony mówi: "Za trzy miesiące? Myślałem, że umawiamy się na kwiecień przyszłego roku".

Efekt? Niektórzy wręcz podkupują sobie ekipy. Jeden z naszych czytelników musiał podbić stawkę zatrudnionym pracownikom, aby ci nie porzucili jego budowy i nie odeszli murować do sąsiada.

Kiedy poprawa? Może jesienią

Kiedy sytuacja się poprawi? Prezes Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa i równocześnie szef Cerabudu Krotoszyn Stefan Nawrocki tłumaczy niedobór cegieł tym, że w ostatnich latach zamknięto wiele zakładów, bo były nierentowne. - Teraz cegielni zacznie szybko przybywać. Pod koniec roku sytuacja powinna się ustabilizować - mówi.

Firmy budowlane, czując koniunkturę, zwiększają też moc produkcyjną. Np. Lafarge Cement chce ją podnieść w tym roku o 15 proc. (wkrótce ruszy trzeci piec w cementowni w Małogoszczu). Z kolei wczoraj Grupa Rockwool poinformowała, że "poważnie rozważa" uruchomienie w fabryce w Małkini nowej linii produkującej skalną wełnę mineralną. Koszt rozbudowy zakładu szacowany jest na 250 mln zł i ma być "odpowiedzią firmy Rockwool na boom na rynku budowlanym i ogromne zapotrzebowanie na materiały izolacyjne" - jak podała grupa w komunikacie prasowym.

Panhirsz obawia się jednak, że jesienią ludzie mogą zacząć kupować duże ilości materiałów budowlanych w ramach ucieczki przed wyższym VAT-em. Wyjaśnijmy, że tylko do końca roku ma obowiązywać ustawa, która zakłada zwrot różnicy między 22-proc. i 7-proc. stawką VAT za materiały użyte do budowy lub remontu domu czy mieszkania.

Podobne zjawisko szaleńczych zakupów miało już miejsce w 2004 r. (przed wprowadzeniem podwyżki VAT z 7 do 22 proc.) oraz w 2005 r. (likwidacja ulgi remontowej).