Polskie agencje promocyjne mają dość Ryanaira

"Czas, aby całe to nędzne, szyte megagrubymi nićmi oszustwo i naciągactwo wyszło na jaw!" - tak w oficjalnym komunikacie Ryanair nazwał polski konkurs "Super Marki". Firma Ciszewski PR następnego dnia wypowiedziała umowę potentatowi taniego latania.


Ryanaira przez ostatnie półtora roku promowała w Polsce warszawska agencja Ciszewski Public Relations. W piątek po południu wypowiedziała umowę. - Styl komunikacji marketingowej stosowany przez Ryanair jest odległy od naszego sposobu myślenia i pojmowania istoty zawodu, jaki uprawiamy - oświadczył Jerzy Ciszewski, prezes agencji.

Stało się to dzień po opublikowaniu, za pośrednictwem agencji, kolejnego komunikatu Ryanaira. Irlandczycy skrytykowali w nim polską firmę New Communications, która przyznaje m.in. liniom lotniczym tytuł "CoolBrands", czyli "Super Marki". W ub. roku otrzymała go Centralwings, spółka-córka LOT-u. Teraz zaproszenie do programu "CoolBrands" dotarło do Ryanaira. Udział w programie kosztuje 6 tys. euro.

"Bezczelnymi podchodami, jakie prowadzi New Communications [organizator konkursu], nawet tak liberalna firma jak Ryanair jest obrzydzona" - napisał w czwartek w swoim komunikacie Ryanair. I dalej: "Specjaliści od wyłudzania pieniędzy z New Communications już od dwóch lat pukają do drzwi firm i ogłaszają ich CoolBrandami w nadziei, że ktoś da się nabrać. Pewnie właśnie dlatego Centralwings już w październiku ogłosił wszem i wobec, że został mianowany CoolBrandem. Widać organizatorzy kierowali się poziomem desperacji i naiwności swoich ofiar i te w najgorszym stanie atakowali w pierwszej kolejności". To ostatnie zdanie to aluzja do sytuacji finansowej Cetralwings, która w zeszłym roku miała ponad 60 mln strat.

Nina Kowalewska, prezes New Communications: - Ryanair jest znany z prowokacji. Kiedy proponowali, by powołać pana Kononowicza na szefa LOT-u, można było powstrzymać się od komentarza. Ale teraz przekroczyli prawo. Nie pobieraliśmy opłat za przyznanie tytułu "CoolBrands", o czym mogą zaświadczyć linie Centralwings czy ponad 130 innych firm, m.in. National Geographic, Silver Screen czy Absolut. Opłaty są "za przystąpienie do programu", co wiąże się z promocją, wydaniem kosztownego albumu, zorganizowaniem gali itd. W tym tygodniu spotykamy się z prawnikami, bo zamierzamy Ryanaira podać do sądu za oszczerstwo i pomówienie - oświadczyła.

Ryanair nie chce komentować sprawy.

To nie pierwszy atak Ryanaira na firmę współtworzącą polski rynek lotniczy. Irlandczycy atakowali już port lotniczy Okęcie za wysokie opłaty lotniskowe, urzędników za to, że nie budują lotniska w Modlinie. LOT oskarżyli o "okradanie swoich klientów" poprzez wysokie ceny biletów, opóźnienia i gubienie bagaży. Za tę wypowiedź (musiała ją upublicznić również firma Ciszewski") LOT pozwał Ryanaira do sądu. Tymczasem, jak podaje portal lotniczy www.mojeprzeloty.pl, sam Ryanair za podobne praktyki w Norwegii został ukarany grzywną 63 tys. euro. M.in. za "zbyt wysokie opłaty za przeniesienie rezerwacji i niewłaściwy sposób informowania o prawach pasażerów przy spóźnionych lotach, uszkodzonym lub zagubionym bagażu" - czytamy na stronach portalu.