W 2030 r. auta będą jeździć bez kierowców

Nasi wnukowie mogą zapomnieć o udrękach egzaminu na prawo jazdy na placu manewrowym. Około 2030 r. zaczniemy jeździć samochodami, które nie będą potrzebować kierowców - zapowiadają amerykańscy naukowcy, którzy już zaczęli konstruować takie pojazdy.
Samochód bez kierowcy na drodze - zobacz wideo

W listopadzie w USA odbędzie się nietypowy wyścig samochodowy. Wezmą w nim udział samochody-roboty pokonujące wyznaczoną trasę bez kierowcy. Kierują nimi komputery, którym orientację w terenie zapewniają dalmierze laserowe, radary do wykrywania przeszkód i urządzenia nawigacji satelitarnej.

Już teraz w salonach BMW i Mercedesa można kupić samochody wyposażone w radarowe tempomaty. Kierowca programuje, z jaką prędkością chce jechać, a potem nie musi już naciskać na pedał gazu. Czuwa nad nim radar. Jeśli wykryje przed autem przeszkodę, komputer sam przyhamuje limuzynę, aby uniknąć zderzenia. A urządzenia nawigacji satelitarnej montuje się już w popularnych samochodach, nie tylko w limuzynach dla krezusów.

W normalnych autach takie elektroniczne urządzenia są tylko pomocą dla kierowców. Amerykanie poszli jednak krok dalej i konstruują już samochody-roboty. Najpierw będzie je wykorzystywać wojsko. Program konstrukcji samochodów-robotów przyjął Kongres USA. Pieniądze wykłada Agencja Badań nad Zaawansowanymi Projektami Obronnymi (US Defence Advanced Research Projects Agency, DARPA). To chyba najbogatsza agencja badawcza świata. Jej budżet wynosi 2 mld dol. rocznie. Z badań finansowanych przez DARPA wywodzi się m.in. internet.

Agencja zdała się na inwencję niezależnych naukowców i inżynierów, nie tylko z USA. Projektują oni samochody-roboty, które potem swojej przewagi nad konkurencją - jak u początków automobilizmu - muszą dowieść na wyścigach. W 2004 r. w pierwszym wyścigu DARPA samochody-roboty musiały samodzielnie pokonać trasę prawie 200 km przez pustynię. Wystartowało 14 pojazdów. Żaden nie przejechał trasy.

W 2005 r. na pokonanie 200 km przez pustynię dawano najwyżej dziesięć godzin. W tym limicie czasu zmieściły się tylko cztery pojazdy.

W tym roku wyzwanie będzie jeszcze większe. Samochody-roboty mają sześć godzin na przejechanie 100 km trasą symulującą warunki jazdy przez miasto. Komputery kierujące samochodami muszą stosować się do przepisów ruchu drogowego, rozpoznawać znaki drogowe i poruszać tak jak na zwykłej ulicy w mieście, unikając kolizji z innymi samochodami. To pojazdy, które już nie tylko orientują się w terenie, ale także reagują na zmieniające się warunki jazdy.

Na ekipę, której pojazd pokona tę trasę najszybciej, czeka 2 mln dol. nagrody. Do rywalizacji już zakwalifikowano 11 uczelni i ośrodków badawczych z USA, które dostały po 1 mln dol. wsparcia z DARPA na konstrukcję samochodów-robotów, oraz 89 zespołów, które wystawią pojazdy zbudowane bez pieniędzy z DARPA.

- Obecnie samochodami-robotami można przejechać ok. 100 km, zanim potrzeba interwencji człowieka. Sądzę, że do 2010 r. ten dystans wydłuży się do ponad 1000 km, a w 2020 r. już do 1,6 mln kilometrów. Około 2030 r. będziecie mogli zobaczyć takie samochody na autostradach, a ich możliwości będą o niebo wyższe od możliwości człowieka - zapowiada Sebastian Thrun, profesor z ekipy Uniwersytetu Stanforda, która szykuje pojazd do wyścigu DARPA. Zdaniem Thruna samochody-roboty wpłyną kolosalnie na życie ludzi, umożliwiając poruszanie się osobom niepełnosprawnym i chorym.