Łopacka po raz drugi wygrała z Biedronką

Właściciel sieci sklepów Biedronka ma zapłacić Bożenie Łopackiej 26 tys. zł za 2,6 tys. nadgodzin. Elbląski sąd uznał też wczoraj, że wyzysk w firmie miał charakter zorganizowany, bo tolerowany był przez pracodawcę.

Sąd odrzucił argument obrońców Jeronimo Martins Dystrybucja (właściciel Biedronek), jakoby Łopacka była sama sobie winna, bo nie potrafiła prawidłowo zorganizować pracy w kierowanej przez siebie placówce.

- Faktyczny czas pracy powódki nie był zgodny z ewidencją, a zatrudnienie w sklepie było za małe do potrzeb. Brakowało też komputerów i wózków do transportu towarów - argumentowała sędzia Bożena Czarnota. - To powodowało, że Bożena Łopacka nie mogła wykonywać powierzonych jej zadań w normalnym czasie pracy.

Sędzia podkreśliła, że było to akceptowane przez przełożonych Łopackiej, bo o wszystkim wiedziało kierownictwo rejonu i należy domniemywać, że także osoby z centrali JMD.

Bożena Łopacka za 2,6 tys. nadgodzin domagała się od JMD 45 tys. zł. Taką kwotę obliczył biegły sądowy. Sąd przyznał jej jednak mniej pieniędzy, bo uznał, że premia wchodząca w skład wynagrodzenia kierowniczki sklepu nie miała charakteru stałego, tylko uznaniowy. A roszczenie dotyczące odsetek przedawnia się w Polsce po trzech latach.

- Mogło być lepiej, ale nie zamierzam narzekać - powiedziała Łopacka po wyjściu z sądu. - W tym procesie nie pieniądze były najważniejsze. To jest walka z wyzyskiem, który zniszczył tysiące osób bojących się utraty pracy. Wczorajszy wyrok raczej nie zakończy sprawy.

- Najprawdopodobniej odwołamy się - mówi Katarzyna Handschuh-Strugalska, pełnomocnik JMD. - Uważamy, że nie ma dowodów na to, że powódka pracowała po godzinach. Jeśli nawet przebywała w sklepie, to nie oznacza, że w tym czasie pracowała. Nikt nie udowodnił, że była potrzebna. Nie zgadzamy się także z twierdzeniem, że we wszystkich Biedronkach panował wyzysk, bo przecież elbląski sąd zajmował się jedynie sytuacją w sklepie, w którym pracowała pani Łopacka.

Sprawa Bożeny Łopackiej przeciwko JMD ciągnie się już cztery lata. W 2003 roku była kierowniczka elbląskiej Biedronki wytoczyła byłemu pracodawcy proces o wynagrodzenie za ponad 2,6 tys. nadgodzin. Pod koniec września 2004 roku Sąd Okręgowy w Elblągu uznał, że jej roszczenie było zasadne i nakazał JMD wypłacić 35 tys. zł.

Tamten wyrok wywołał lawinę nowych procesów byłych pracowników Biedronek. W całej Polsce do teraz ciągnie się kilkanaście spraw, a sama Łopacka zaczęła być nazywana "pogromczynią Biedronek".

Po apelacji JMD, dwa lata temu, Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał jednak, że elbląski sąd popełnił błędy proceduralne i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Zakończony wczoraj proces trwał półtora roku.

Więcej o: