Minister Lipiec krzywdy nie wybacza

Minister sportu Tomasz Lipiec nie pojechał do Turynu, by poprzeć Poznań w walce o Uniwersjadę 2011,bo w delegacji znalazł się prof. Jerzy Smorawiński, który kiedyś przyłapał Lipca na dopingu.
Decyzja w sprawie studenckiej olimpiady zapadnie dziś, a starają się o nią także: rosyjski Kazań, chińskie Shenzhen, tajwański Kaohsiung i hiszpańska Murcja.

- Jeszcze dwa dni przed wyjazdem minister Lipiec zapewniał, że jedzie. Miał być mocnym punktem delegacji - mówi wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz. Nieoficjalnie wiemy, że poszło o prof. Smorawińskiego, członka delegacji, który jest światowym autorytetem w sprawach dopingu w sporcie.

To komisja antydopingowa kierowana przez prof. Smorawińskiego przyłapała w1994r. Lipca na stosowaniu testosteronu. Obecny minister uprawiał chód sportowy. Lipiec został przez Polski Związek Lekkiej Atletyki zdyskwalifikowany na cztery lata, potem karę skrócono mu do dwóch.

Lipiec o Smorawińskim nie zapomniał. Gdy został z ramienia PiS ministrem sportu, jedną z jego pierwszych decyzji było niepowołanie profesora na kolejną kadencję do komisji antydopingowej. -Prof. Smorawiński nie badał szczegółów i przypadków, które budziły kontrowersje. Nie znalazł wtedy czasu na wysłuchanie mnie i wielu innych (...), nie zlecił dodatkowych badań -tłumaczył przed rokiem Lipiec. A poza tym, jak podkreślał, ?polskie normy testosteronu były najwyższe w Europie i tak naprawdę tylko u nas przeprowadzano takie testy?.

Lipiec, choć deklarował poparcie dla kandydatury Poznania, już wcześniej był autorem poważnego afrontu. Zabrakło go na ubiegłotygodniowym spotkaniu w Warszawie z prezydentem Międzynarodowej Federacji Sportu Studenckiego (FISU) George'em Killianem. Czas na porozmawianie z nim znalazł za to prezydent Lech Kaczyński.

Smorawiński nie chciał komentować nieobecności ministra w Turynie. Rzeczniczka Lipca Katarzyna Doraczyńska: - Nic strasznego się nie stało. Minister jest w stałym kontakcie z delegacją, wysłał pismo i wiceministra Radosława Pardę [posła LPR, b. przewodniczącego Młodzieży Wszechpolskiej].

Do Turynu pojechał za to Lech Wałęsa. I to był strzał w dziesiątkę - wczoraj ustawiały się kolejki członków FISU, którzy chcieli porozmawiać z prezydentem lub chociaż zrobić sobie z nim zdjęcie.

- Panie Wałęsa, proszę mnie zrozumieć, jestem Hiszpanem. Muszę głosować na Murcję. Obiecuję jednak, że jeśli ona odpadnie, w drugiej turze będę za Poznaniem - obiecał hiszpański delegat Roberto Outerino

Jaki przykład sportowcom daje Tomasz Lipiec?