Gerald Ford: prezydent z przypadku

38. prezydent USA zmarł wczoraj w Kalifornii. Prezydentura dla niego samego była kompletnym zaskoczeniem. Ale większość Amerykanów wspomina go dziś bardzo ciepło
Gerald Ford zmarł w środę tuż przed pierwszą w nocy czasu polskiego - poinformowała wczoraj rano jego żona Betty. Była Pierwsza Dama nie ujawniła, na co zmarł jej mąż, wiadomo jednak, że 93-letni były prezydent od kilku lat ciężko chorował na serce.

Ford był najdłużej żyjącym byłym prezydentem USA, prześcigając zmarłego w 2004 r. Ronalda Reagana o miesiąc. Był też jedynym w historii USA prezydentem, który do Białego Domu trafił nie wygrywając wyborów - najpierw na stanowisko wiceprezydenta, a potem prezydenta.

Módlcie się za mnie

Latem 1974 r. rezydencja nowego wiceprezydenta USA Geralda Forda w północnej części Waszyngtonu wciąż była odnawiana, po niedawnej wyprowadzce jego poprzednika, gdy stało się jasne, że prezydent Richard Nixon będzie musiał odejść ze stanowiska wskutek afery Watergate. Okazało się, że republikanin Nixon wiedział o podsłuchach zakładanych Partii Demokratycznej.

9 sierpnia 1974 r. Nixon podał się do dymisji, a chwilę potem Gerald Ford został zaprzysiężony jako 38. prezydent USA. - Wiem, że nie wybraliście mnie swoimi głosami - powiedział w orędziu do narodu. - Proszę więc teraz, żebyście zatwierdzili mnie na tym stanowisku swoimi modlitwami.

Następnego dnia sam zrobił sobie śniadanie i jak co dzień wyszedł w piżamie przed dom, by zabrać leżące tam gazety. Prostego trybu życia starał się trzymać dalej, ale ochrona nie pozwoliła mu już wychodzić po gazety.

Miesiąc później Ford ułaskawił Nixona - choć nie jego współpracowników, z których kilku zostało ukaranych za udział w aferze. Twierdził wówczas, że zrobił to, bo "nadszedł oto czas, by Ameryka zamknęła księgę zwaną Watergate".

- Moje sumienie mówi mi, że mam nie tylko możliwość, ale też obowiązek zrobić wszystko, by przywrócić domowy spokój - mówił wówczas Ford w przemówieniu telewizyjnym.

Nieoczekiwana dla Amerykanów amnestia dla Nixona przypieczętowała los Forda, który dwa lata później przegrał walkę o reelekcję z mało znanym demokratą Jimmym Carterem. Wówczas większość ekspertów zgadzała się, że ta decyzja była poważnym błędem.

Musiało upłynąć 25 lat, by opinie w tej sprawie się zmieniły. W 2001 r. Ford otrzymał prestiżową Nagrodę im. Johna F. Kennedy'ego, przyznaną mu przez grono działaczy społecznych właśnie za tamtą decyzję. Dziś 60 proc. Amerykanów uważa ją za słuszną.

Historycy zgadzają się, że przez 895 dni był prezydentem spokojnym, solidnym i statecznym. Nie szukał wrogów, za to budował liczne przyjaźnie - m.in. z przywódcami Związku Radzieckiego. Mimo że w 1976 r. pokonał Ronalda Reagana w walce o nominację Republikanów na kandydata na prezydenta, do końca życia pozostali bliskimi przyjaciółmi. Z Jimmym Carterem, który odebrał mu Biały Dom, Ford prowadził przez wiele lat wspólne akcje humanitarne.

Tym dziwniejsze jest, że Ford był ofiarą aż dwóch zamachów w ciągu zaledwie kilkunastu dni. We wrześniu 1975 r. 26-letnia fanatyczka z sekty Charlesa Mansona próbowała zabić go na wiecu w Sacramento w Kalifornii. Jeden z oficerów ochrony zdążył jej odebrać karabin maszynowy. 17 dni później w San Francisco 45-letnia marksistka próbowała zastrzelić Forda z pistoletu, jednak obezwładnił ją przypadkowy widz.

Przywrócić wiarę w prezydenta

Urodził się na amerykańskiej prowincji w Omaha w Nebrasce jako Leslie Lynch King jr. Był jedynym w historii Ameryki prezydentem, którego rodzice się rozwiedli. Przyszły prezydent przyjął kilka lat później imię i nazwisko drugiego męża swej matki.

Jak wielu przyszłych polityków Ford grał na uniwersytecie w futbol - był gwiazdą drużyny, która przez dwa sezony z rzędu nie przegrała meczu. By zarobić na studia, zmywał naczynia.

Choć w 1939 r. podpisał petycję żądającą utrzymania neutralności w wojnie Niemiec z Polską, Francją i Wielką Brytanią, po ataku na Pearl Harbor zaciągnął się do marynarki i wojnę spędził, walcząc z Japończykami na Pacyfiku.

W 1948 r. ożenił się z Betty Warren, która stała się jedną z najlepiej znanych Pierwszych Dam w historii USA. Betty wsławiła się licznymi wypowiedziami w sprawie równouprawnienia kobiet oraz mniejszości rasowych. Była także pierwszą żoną prezydenta USA, która publicznie przyznała się do raka piersi i która prowadziła kampanię uświadamiania kobiet o metodach zapobiegania i walki z tą chorobą.

Po odejściu z Białego Domu w 1976 r. Betty przez wiele lat walczyła z alkoholizmem, a założone przez nią Centrum Betty Ford w Kalifornii jest dziś jednym z najlepszym ośrodków zwalczania uzależnień w USA.

Od 1949 r. przez 24 lata Ford zasiadał w Kongresie USA, reprezentując jeden z okręgów wyborczych w stanie Michigan. Doszedł wówczas do stanowiska szefa republikańskiej mniejszości w Izbie Reprezentantów. Był także ostatnim żyjącym członkiem tzw. Komisji Warrena, która po zamachu na prezydenta Kennedy'ego ustaliła, że John Harvey Oswald był jedynym zamachowcem.

W 1973 r. zauroczony poważanym kongresmanem prezydent Richard Nixon wybrał go na wiceprezydenta. Dotychczasowy wiceprezydent Spiro Agnew musiał się podać do dymisji, gdy wyszła na jaw łapówka, jaką przyjął wiele lat wcześniej.

Ford nie miał jednak możliwości wykazać się na tym stanowisku, bo w mediach trwała już afera Watergate i wszystkie oczy były skierowane na Nixona i jego otoczenie. A potem przyszła niespodziewana prezydentura.

- Mam nadzieję, że po koszmarze Watergate udało mi się przywrócić wiarę Amerykanów w instytucję prezydenta - powiedział Ford kilka lat po odejściu z Białego Domu. Większość Amerykanów uważa dziś, że tak się stało.