Święty Mikołaj? To niedorzeczność i absurd!

Istnieje, czy nie istnieje? Prawda, czy niedorzeczność i absurd? Zastanawialiście się kiedyś, jakim cudem w ciągu jednego wieczora odwiedza dzieci na całym świecie? A co by było gdyby profesor Dawkins próbował wytłumaczyć te absurdy dzieciom?
Profesor Richard Dawkins o Świętym Mikołaju - wykład (nie)wygłoszony w przedszkolu Fair Hills*

Od samego początku, od niemowlęctwa czyni się wam wielką niesprawiedliwość! Święty Mikołaj, Gwiazdor, Dziadek Mróz - imiona mogą się różnić, ale idea pozostaje ta sama. Nie wątpię, że rysowaliście jego portrety, oglądaliście filmy i śpiewaliście o nim piosenki. Dobrotliwy, jowialny gość, którego jedynym zadaniem jest monitorowanie waszego zachowania non-stop przez cały rok, tylko po to, by na koniec podzielić na dwie drastycznie uproszczone grupy: dzieci grzeczne i niegrzeczne. Z pomocą elfich współpracowników i latających reniferów, ten Dobry Samarytanin w jeden wieczór dostarcza prezenty wszystkim dzieciom świata. Mówią: poznacie go po długiej, białej brodzie i brzuchu, który trzęsie się jak salaterka pełna galaretki. Wręcz przeciwnie! Poznacie go po niedorzeczności i absurdzie. Ot, cały on!

Jako człowiek nauki poszukuję prawdy. Wszechświat jest bardzo skomplikowanym miejscem, wiecznie ewoluującym i poddawanym zmianom, budowanym od miliardów lat. Dzięki teorii Darwina pojmujemy kim jesteśmy i skąd przybywamy. Tylko nauka może dostarczyć odpowiedzi na takie pytania. Ślepa wiara w Wielki Plan, ufanie, że rzeczy "po prostu się dzieją" bez żadnych racjonalnych wytłumaczeń i dowodów, są częścią alternatywnej nie-nauki. Święty Mikołaj, z jego długą białą brodą i workiem pełnym gadżetów, jest modelowym jej przykładem.

Jeżeli jesteście osobami, którym zależy na prawdzie, być może zastanowicie się nad takim problemem: jak samotny, starszy mężczyzna, nie tylko produkuje, ale i dostarcza w jeden wieczór to, co na logikę rzecz biorąc, jest milionami zabawek? Oczywiście, jeżeli będziecie dalej drążyć sprawę, pojawią się kolejne, trudniejsze pytania. My skupimy się na podstawach - dostałem sygnał, że nie mamy zbyt wiele czasu. Wasi rodzice i nauczyciele powiedzą pewnie coś w stylu "Jak to? Przecież ma elfy, które cały rok pracują w specjalnym warsztacie na biegunie północnym".

Odpowiedź na pytanie, jak Mikołaj może dostarczyć wszystkie prezenty w jeden wieczór, nie zmieniła się odkąd byłem chłopcem. Oczywiście robi to z pomocą Świątecznej Magii (cóż za zaskoczenie!). No właśnie - Świąteczna Magia, ta cudowna, wspaniała moc. Jedna mała kropelka pozwala człowiekowi latać dookoła świata na saniach zaprzężonych w dziewięć reniferów. Fascynujące, prawda?

Teraz, zanim zagłębimy się w temat, pozwólcie mi coś wyjaśnić. Nie twierdzę, że istnienie Mikołaja, cudownie efektywnych elfów, czy Świątecznej Magii jest niemożliwe. Nie mogę udowodnić, że rzeczy te nie istnieją, tak jak nie mogę dowieść nierealności dobrych duszków i leprekaunów. Twierdzę jednak, że rachunek prawdopodobieństwa i nauka przybliżają nas do prawdy. I jeśli zdołamy spojrzeć tej prawdzie w oczy, szybko zorientujemy się, że po prostu nie ma naukowych podstaw dla żadnego z wymienionych wcześniej zjawisk.

Są natomiast mocne dowody na to, że nikt inny, ale właśnie wasi rodzice kładą pod choinką prezenty podpisane "od Mikołaja", tak samo, jak nikt inny nie zjada ciasteczek i nie wypija mleka, które tak przezornie zostawiacie w Wigilię zanim ułożycie się do snu. Jeśli nie akceptujecie tych metod i wciąż upieracie się przy nie-nauce i Świątecznej Magii, jeśli nadal twierdzicie, że "moc" Mikołaja pochodzi z jakiegoś nieokreślonego źródła, to znaczy, że zabrnęliście na naprawdę mętne wody. To odrzucenie wszelkiej logiki. Dlaczego nie Różowy Jednorożec, albo Latająca Makaronowa Maszkara? Żaden racjonalnie myślący naukowiec nie akceptuje jakichkolwiek informacji bez określenia ich źródła i podstaw. Wy też nie powinniście.

Celem tego wykładu jest uświadomienie wam, że jako dzieci powinniście być wychowywani w kulcie prawdy, faktów, logiki i intelektu. Wspólnie doprowadzimy do tego, że w nie tak dalekiej przyszłości słowa "Święty Mikołaj", "Gwiazdor" i "Dziadek Mróz" nie będą znajdowały żadnego odzewu. Nie ma nic złego w niewierze w Mikołaja. Zdaję sobie sprawę, że niektórych z was temat ten wprawia w zakłopotanie. Nie ma się czego wstydzić. Płaczecie, ale wasze łzy są pozytywne, nie negatywne. Stoicie twarzą w twarz z prawdą, która może przybierać wiele postaci i nie zawsze jest wygodna. W przyszłości będziecie tego doświadczali raz po raz. Jeśli marzycie o życiu przynoszącym wiadomości przyjemne i niekoniecznie prawdziwe, wówczas wasza egzystencja będzie pełna złudzeń. Wasza dojrzałość intelektualna zależy od tego, czy w tej chwili, w tak młodym wieku będziecie potrafili zmierzyć się z prawdą. Absurdalność Świętego Mikołaja i Świątecznej Magii jest wymarzonym początkiem. Teraz, gdy wszystko zostało powiedziane, chciałbym podziękować wam za poświęcony mi dzisiaj czas. Z chęcią odpowiem na wszystkie pytania.

* Autorem wykładu jest Mike Jones. Tekst został zamieszczony w literackim serwisie mcsweeneys.net

Św. Mikołaj...