Łyżwiński - człowiek wielu kłopotów

Stanisław Łyżwiński stał się bohaterem najgłośniejszego skandalu ostatnich miesięcy. "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że poseł Samoobrony skłaniał pracownice do świadczenia usług seksualnych. To najświeższe z długiej listy oskarżeń i wyroków, jakie na swoim koncie ma poseł Samoobrony.
W poniedziałkowej "Gazecie", w artykule "Praca za seks w Samoobronie", Aneta K., była radna Samoobrony w łódzkim sejmiku i b. dyrektorka biura poselskiego Stanisława Łyżwińskiego, ujawniła, że w zamian za usługi seksualne dla Andrzeja Leppera i Łyżwińskiego dostała pracę w partii. To nie pierwszy skandal związany z łódzkim szefem Samoobrony. Łyżwiński, prawa ręka Leppera, już wcześniej był bohaterem prasowych doniesień o aferach związanych z łamaniem prawa. Niejednokrotnie rozpoczynano przeciwko niemu postępowanie sądowe. Część skandali dotyczyła żony posła, Wandy Łyżwińskiej, także posłanki Samoobrony.

Pożar domu Łyżwińskiego: zemsta wierzycieli?

O małżeństwie Łyżwińskich zaczęło być głośno w 2000 r. Wówczas w ich domu w Hucie Skaryszewskiej nocował Andrzej Lepper. Nad ranem wybuchł pożar. Budynek spłonął razem z trzema samochodami Łyżwińskich, a Lepper stwierdził, że był to zamach na jego życie.

Policja miała inną koncepcję: według funkcjonariuszy podpalenie miało związek z milionowymi długami Łyżwińskiego. Wierzyciele mogli w ten sposób wymuszać spłatę należności. Sam poseł tę możliwość wykluczył. Małżonkowie opuścili zrujnowany dom i tymczasowo zamieszkali w biurze firmy Skarpol, której byli właścicielami.

Firma Skarpol i problemy ze skupem zboża

Niebawem do urzędu powiatowego wpłynęło sygnowane przez Łyżwińskiego pismo dotyczące interwencyjnego skupowania zboża. Rolnicy zażądali w nim otworzenia większej liczby punktów skupu. W przeciwnym razie zagrozili blokadami dróg i urzędów. W piśmie wskazano firmę, która powinna zająć się organizacją punktów. Była to firma Skarpol.

Starosta "dla świętego spokoju" polecił Skarpol Agencji Rynku Rolnego. Firma Łyżwińskiego podpisała umowę na skup 3 tys. ton zboża. Do transakcji jednak nie doszło. ARR zgodziła się dać Skarpolowi pożyczkę, ale tylko pod zastaw należących do firmy budynków. To nie spodobało się Łyżwińskimu. Działacz Samoobrony zarządził blokady dróg.

Współpraca z SB: Podpisałem lojalkę i zwrócili mi dowód

Kiedy startował w wyborach do Sejmu w 2001 r. Łyżwiński przyznał się, że był "świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa". Pytany o szczegóły tłumaczył, że był zarejestrowany, ale dla SB nic nie robił.

- Na granicy podejrzewali mnie o przemyt. To była jakaś bzdura, wiozłem prezent dla koleżanki. Zabrali mi dowód osobisty i nie chcieli oddać. Podpisałem zgodę na współpracę i mi go zwrócili - opowiadał w lipcu 2002 r. "Gazecie Polskiej". Przed tymi wyborami do współpracy już się nie przyznał.

Skazany za oszustwa podatkowe

Razem z żoną Wandą - również posłanką - został prawomocnie skazany za nieprawidłowe rozliczenie podatków w 1998 r. Długu spłacić nie chciał - stąd kolejny proces o uniemożliwianie komornikowi egzekucji długu. Ostatecznie w 2004 r. sąd uniewinnił go od zarzutu udaremnienia egzekucji komorniczej należących do niego trzech pojazdów. Proces ten ruszył w grudniu 2002 roku, po dziesięciu próbach jego rozpoczęcia.

Wcześniej nie mógł się rozpocząć, bo poseł lub jego adwokat nie stawiali się w sądzie. Łyżwiński usprawiedliwiał się m.in. pracami sejmowymi. Sąd zwrócił się nawet do prezydium Sejmu o pozbawienie go immunitetu.

Łamanie prawa przy organizacji kampanii

Byli działacze Samoobrony zarzucali liderom partii "przekręty" przy finansowaniu i organizacji kampanii wyborczych. Dotyczyło to także Łyżwińskiego: w jednym z kwietniowych wydań "Teraz My" w TVN rolnik Edward Eliasiewicz, powiedział, że Łyżwiński chciał od niego 40 tys. zł za drugie miejsce na liście w Piotrkowie w wyborach w 2001 r.

Eliasiewicz twierdził, że zapłacił "do ręki", ale Łyżwiński nie dotrzymał umowy - wstawił go na czwarte miejsce.

Inny gość Sekielskiego i Morozowskiego - Waldemar Borczyk, były poseł Samoobrony opowiedział, jak Łyżwiński wymagał od niego, by do europarlamentu wyszukiwał bogatych kandydatów na listy Samoobrony. I że kiedy odmówił, przestał być szefem rady wojewódzkiej.

A na pierwszym miejscu listy znalazł się biznesmen Bogdan Golik (bohater skandalu ze zgwałceniem prostytutki w Brukseli).

Łyżwiński zaprzeczał zarzutom.

Inne problemy z prawem i komisją etyki

W zeszłej kadencji dwukrotnie karała go sejmowa komisja etyki. W tej kadencji również przysparza jej pracy.

Wiosną prokuratura zainteresowała się tym, jak państwo Łyżwińscy wydają pieniądze kancelarii Sejmu.

Choć oficjalnie nie mają żadnego auta, na podstawie oświadczeń posłów dostali z kancelarii 240 tys. zł na paliwo. I przekroczyli przysługujący im limit o 9 tys. zł.

Śledztwo umorzono, bo Łyżwiński spłacił różnicę w trzech ratach. Przed miesiącem prokuraturę znowu zainteresował ich majątek.

"Rzeczpospolita" ustaliła, że w oświadczeniach majątkowych Łyżwińscy przyznają się do 510 tys. zł kredytu, ale ich prawdziwe długi to co najmniej 3,5 mln zł.

- Ja lubię komorników. Nie chcą mi nic zabrać - mówił Łyżwiński "Rzeczpospolitej".

Jednak mimo że radomski komornik zapowiedział wierzycielom, że długów nie da się ściągnąć i trzeba umorzyć postępowanie, Łyżwińscy jeżdżą drogimi autami i inwestują w leśniczówkę należącą do ich syna Błażeja. Drugi syn, Cezary, był liderem listy Samoobrony do sejmiku wojewódzkiego i od kilku tygodni jest radnym.

Jesteśmy przykładem dla młodzieży

- Drodzy państwo, odpowiedzialność za wychowanie młodzieży spoczywa - chyba mamy tę świadomość - na nas wszystkich, nawet na siedzących w tej sali - mówił Łyżwiński w trakcie debaty sejmowej nad wnioskiem o wotum nieufności wobec ministra edukacji Romana Giertycha, ósmego września.