Spada wartość dolara

Kurs dolara ostro w dół. Inwestorzy boją się, że słabnąca gospodarka USA może w przyszłym roku skłonić Fed do obniżek stóp procentowych, co uderzy w dolara i spowoduje odpływ kapitału do Europy
Zawirowania na rynku eurodolara odczuwamy także w Polsce. Za dolara płacimy już zaledwie 2,92 zł, a na stacjach benzynowych zauważalnie tanieje benzyna.

Na międzynarodowych rynkach finansowych w ostatnich tygodniach panował duży optymizm, bo nowojorski indeks Dow Jones bił kolejne rekordy wszech czasów. Inwestorzy wydawali się głusi na kolejne sygnały osłabienia największej gospodarki świata. Ani spadek tempa wzrostu PKB, ani pogarszająca się koniunktura w budownictwie nie były w stanie osłabić apetytu na amerykańskie akcje.

Ale do czasu. Optymizm ulotnił się jak kamfora, gdy w zeszły piątek kurs dolara względem euro nagle ruszył w dół i z impetem przełamał poziom 1,3. Inwestorzy na świecie sprzedawali amerykańskie aktywa, np. obligacje, nieruchomości, akcje, i wymieniali dolary na euro, jeny czy funty. Przecena dolara wzbudziła niepokój, bo z grubsza od półtora roku kurs dolara do euro był w miarę stabilny.

Wzrost kursu euro został zahamowany w poniedziałek, ale utrzymał się powyżej 1,31. We wtorek znowu zaczął piąć się w górę, zbliżając się do 1,32. Wyprzedaż dolara wzmocniły wieści z USA o znaczącym spadku zamówień na dobra trwałego użytku, co zostało odebrane jako sygnał słabości gospodarki. Powodem nagłego zjazdu dolara są też dobre wieści z gospodarki Eurolandu, co wzmacnia oczekiwania, że Europejski Bank Centralny podniesie wkrótce stopy. Obecnie główna wynosi 3,25 proc. i brakuje jej 2 pkt proc. do amerykańskiej. Jednak gdy dojdzie do sytuacji, że EBC będzie podnosić stopy, a Fed ciąć, to ta różnica szybko się zmniejszy. Przewidywanie takiego scenariusza pchnęło inwestorów do wyprzedaży dolara. Zyskało na wartości nie tylko euro, ale także inne kluczowe waluty na międzynarodowych rynkach finansowych, np. japoński jen i brytyjski funt. Dotychczasowy rekord kursu euro został ustanowiony w 2004 r., kiedy płacono za nie blisko 1,37 dol.

Gdy amerykański bank centralny rozpoczął w połowie 2004 r. serię 17 z rzędu podwyżek stóp procentowych, była to dobra wiadomość dla dolara. Wyższe stopy to większa dochodowość obligacji rządowych, a to przyciąga zagraniczny kapitał i umacnia walutę. W efekcie podwyżek stóp dolar umocnił się aż o blisko 13 proc. Ale latem tego roku Fed zastopował podnoszenie ceny pieniądza.

To, co dalej stanie się z dolarem, zależy też od banków centralnych Rosji i Chin, które mają ogromne rezerwy walutowe w amerykańskiej walucie. Na rynku pojawiły się spekulacje, że Rosja (wartość rezerw blisko 280 mld dol.) i Chiny (ok. 1 bln dol.) zechcą zastąpić część rezerw dolarowych np. przez euro, co spowodowałoby dalsze umacnianie się europejskiej waluty. Na rynku walutowym jest nerwowo, bo chińscy bankierzy dali publicznie wyraz zaniepokojeniu spadkiem kursu dolara. Rosjanie zapewnili, że nie zamierzają dywersyfikować swoich rezerw kosztem dolara. Przełamanie na dłuższą metę poziomu 1,3 dol. za euro może być poważnym zmartwieniem dla europejskiej gospodarki. Dlatego pojawiają się głosy wzywające EBC do zastopowania podwyżek stóp. Silne euro pogarsza bowiem konkurencyjność. Europejskie wyroby stają się droższe dla nabywców np. w USA. Mocna europejska waluta może negatywnie odbić się na wynikach eksporterów, co zostanie szybko wliczone w kursy akcji na giełdzie. Widząc, co się dzieje na rynku walutowym, od kilku dni inwestorzy w Europie pozbywają się akcji eksporterów, co bije w indeksy giełdowe, także w Warszawie.