Oto wady polskiej demokracji

Ranking Economist Intelligence Unit, który uznał polską demokrację za ?wadliwą?, komentuje prof. Aleksander Smolar
Dominika Pszczółkowska: Polska otrzymała w ocenie Economist Intelligence Unit szczególnie złe noty, jeśli chodzi o "kulturę polityczną". Co mogło się do tego przyczynić?

Prof. Aleksander Smolar, politolog, prezes Fundacji Batorego: Międzynarodowe badania z 2002 r. pokazały, że w Polsce jest szokująco niski poziom wzajemnego zaufania, nie tylko do klasy politycznej, lecz także np. do organizacji pozarządowych. Spada też zaufanie do demokracji, znaczna część Polaków deklaruje w sondażach, że nie jest ona najlepszym ustrojem. Z kolei bardzo duże jest zaufanie do instytucji typu policja czy wojsko. To może świadczyć o braku poczucia bezpieczeństwa i potrzebie rządów autorytarnych, niedemokratycznych.

A co z kulturą debaty politycznej?

- W naszej polityce dominuje styl konfrontacyjny. Widać to chociażby w sposobie postępowania naszego rządu wobec Unii Europejskiej. Demokracja to cywilizowany sposób prowadzenia wojny. Tymczasem u nas każda kwestia ma tendencję do przeradzania się w konflikt totalny. Kiedyś był to konflikt między czerwonymi a "Solidarnością", teraz między PiS a Platformą Obywatelską.

Jeśli już jesteśmy przy partiach politycznych, to o słabości naszej demokracji świadczy też niezdolność do zorganizowania się w trwałe formacje polityczne. Tu jesteśmy unikalnym przypadkiem w regionie. Formacje polityczne, które wydawały się wieczne, jak AWS czy SLD, znikają. Mam wrażenie, że to, co mamy teraz, to też nie jest model docelowy.

Wreszcie ostatni czynnik związany z obecnie rządzącymi. Mają wyraźną tendencję, by podważać elementy współczesnej demokracji, która jest demokracją liberalną. Dowodem może być niedawna reforma służby cywilnej. Urzędnicy mieli być poza walką polityczną, tymczasem znów umożliwiono ich wymienianie przez rządzących.

Kolejna sprawa to osłabianie autorytetu banku centralnego, Trybunału Konstytucyjnego. To wszystko pokazuje, że istotna część polskich polityków nie akceptuje demokracji liberalnej, czyli takiej, jak rozumiana jest ona w rozwiniętych krajach. Chcą mieć demokrację, w której politykom wolno właściwie wszystko.

Wreszcie jest kwestia udziału w wyborach, który w Polsce jest niski nawet jak na nasz region. To wszystko dowody słabości naszej demokracji.

Czy w takim razie zgadza się Pan z oceną EIU, że Polska ma "wadliwą" demokrację?

- Nigdzie nie ma stuprocentowej demokracji, to ideał, do którego dążymy. Z pewnością w innych krajach jest lepiej. Mimo to 46. miejsce, jakie Polska zajęła w rankingu, wydaje mi się zdumiewająco niskie. Trudno mi to skomentować, być może na oceniających miała wpływ zła reputacja Polski z ostatniego roku.