Zagraniczne media dobrze przedstawiają Polaków, gorzej z rządzącymi

Mówił w programie "Zbliżenie" w Radiu TOK FM, dyrektor zarządzający Instytutu Monitorowania Mediów, Paweł Sanowski
Klaudiusz Slezak: Moim i państwa gościem Paweł Sanowski, dyrektor zarządzający w Instytucie Monitorowania Mediów. Witam.

Paweł Sanowski: Dobry wieczór państwu, dobry wieczór panu.

K.S.: Porozmawiamy o tym, jak nas widzą za granicą, bo Instytut przygotował specjalny raport dotyczący tego, jak w październiku zagraniczne media przedstawiały Polskę. Jaki obraz się z tego wyłania?

P.S.: Instytut już po raz trzeci przedstawił taki raport, jak telewizje zagraniczne przedstawiają Polskę i Polaków. Tym razem, niestety, nie jest to najlepszy wizerunek. Zdarzają się tam informacje dosyć ponure, dlatego że demonstracje na ulicach, kryzysy polityczne w Polsce - i to są przeważające tematy w telewizjach, które monitorowaliśmy.

K.S.: A co się mówi?

P.S.: To, że politycy wyciągają ludzi na ulice i w ten sposób próbują przedstawiać pewne racje.

K.S.: Czyli to a propos tych marszy, które były...

P.S.: Tak, tak. Wtedy mieliśmy najwięcej negatywnych informacji. Także kryzys polityczny, czyli najpierw odejście z rządu marszałka Leppera, potem powrót pana Leppera do rządu, to było bardzo negatywnie przedstawiane. Także relacje polsko-niemieckie i tutaj muszę powiedzieć, że niemieckie stacje nie szczędzą nam ostrych słów. Tak jak stacje anglojęzyczne mówią dosyć łagodnie, dosyć ogólnie, że jest tak i tak, i przedstawiają fakty, tak niemieckie stacje mówią w sposób bardzo dosadny. Ale także zdarzają się pozytywne tematy, np. to, że polski student wygrał konkurs na logo z okazji 50. rocznicy podpisania Traktatu Rzymskiego.

K.S.: To jeden mały pozytywny aspekt.

P.S.: Ale były też informacje na temat Miss World w Polsce.. Takim stale przewijającym się w kolejnych raportach tematem jest dosyć pozytywne przedstawianie Polaków w kontekście emigracji zarobkowej w Europie. Polacy przedstawiani jako zwykli ludzie, którzy się sprawdzili np. na Wyspach, bardzo pozytywnie są przedstawiani.

K.S.: A propos tych Wysp. Mówi pan, że są bardzo pozytywnie przedstawiani. To dodam tak na marginesie dowcip, który podobno robi furorę w Wielkiej Brytanii. Wie pan czym się różni Polak od E.T.?

P.S.: Nie...

K.S.: E.T. umiał po angielsku, miał rower i chciał wrócić do domu.

P.S.: (śmiech)

K.S.: A zatem nie wiem, czy Polacy są rzeczywiście tak świetnie przedstawiani. Według pana raportu...

P.S.: Ale w mediach!

K.S.: Czyli w mediach są dobrze przedstawiani.

P.S.: Tak. W mediach dosyć dobrze.

K.S.: Nie ma na nich skarg, nie robią jakichś burd, afer?

P.S.: Wie pan, my traktujemy przekazy dość globalnie. Nie chcemy przedstawiać jednej, konkretnej wypowiedzi, która by mówiła o tym, że media przestawiają nas negatywnie, bo tak nie jest. My musimy przeanalizować szereg wypowiedzi i z tego wyciągnąć wnioski. Przedstawiamy wizerunek, jaki mają Polacy i Polska właśnie w telewizjach zagranicznych. My pracujemy nad zdiagnozowaniem obecnej sytuacji. Tak naprawdę to tego raportu, który stworzyliśmy, nie stworzyliśmy dla siebie, tylko żeby pomóc polskim władzom. Rozmawiamy nawet na ten temat z MSZ, żeby zdiagnozować, jak sytuacja obecnie wygląda.

K.S.: Czyli mówiąc krótko. Jak wyjeżdżamy, to mówią o nas dobrze, jeżeli jesteśmy sami u siebie, to o naszym piekiełku mówią źle.

P.S.: Nie.

K.S.: No to jeszcze raz. Jak jest?

P.S.: No to jeszcze raz.. Jak mówią o zwykłych ludziach, Polakach, przedstawiają ich w sondach ulicznych, to mówią dobrze. Jak pokazują polityków, przedstawiają ich bardzo źle.

K.S.: To miałem na myśli..

P.S.: Nawet doszło do tego, że jeden z dziennikarzy określił obecny kryzys polityczny w Polsce jako największy kryzys od czasów upadku komunizmu, z czym ja się osobiście nie zgadzam.

K.S.: Ale to jest jednostkowa wypowiedź.

P.S.: Tak, to jest cytat. Ale jeżeli w BBC World powtarza się ten materiał kilkakrotnie, to można powiedzieć, że ma on duży wpływ. Bardzo negatywnie został odebrany powrót pana Leppera do rządu i tutaj na pewno to oddziaływało negatywnie na premiera Kaczyńskiego.

K.S.: Ile materiałów dziennikarskich, newsów, udało wam się przejrzeć, sprawdzić, ocenić.

P.S.: Instytut specjalizuje się w nowoczesnych technologiach przy monitoringu. Zakupiliśmy jakiś czas temu system, który pozwala nam zamieniać mowę w telewizji czy w radiu, na tekst on-line. W związku z tym, byliśmy w stanie przeanalizować cały program w stacjach, które monitorowaliśmy. Monitorowaliśmy 6 stacji. Były to BBC World, EuroNews, CNN anglojęzyczne, dwie niemieckojęzyczne ZDF i ARD i jedna francuskojęzyczna TV5. Wyszliśmy z założenia, że to są najbardziej opiniotwórcze media. Najbardziej oddziałują na społeczeństwo. Jednak telewizja ma największą siłę, no i wybraliśmy te najbardziej opiniotwórcze. W ostatnim miesiącu, czyli w październiku, ukazało się w tych 6 stacjach 316 materiałów.

K.S.: 316.. a ile z nich było pozytywnych?

P.S.: Mam ten raport przed sobą. Mogę powiedzieć, że pozytywnych było 12.

K.S.: Z 316???

P.S.: Tak, z 316. Większość materiałów była neutralna. Po prostu przedstawiono fakty, typu: była demonstracja. Przedstawiają ludzi: w demonstracji brali udział tacy i tacy ludzie.

K.S.: I takich materiałów była większość?

P.S.: Neutralnych było zdecydowanie najwięcej. Negatywnych było prawie 3 razy więcej, niż tych pozytywnych.

K.S.: Czyli prawie 40, tak?

P.S.: Około 30.

K.S.: Rozumiem, że pozostałych kilkaset było zupełnie neutralnych. To dobrze świadczy o tych mediach.

P.S.: Ja myślę tak: jeżeli się więcej mówi o Polsce, to jest dobrze. Jeżeli jeszcze by się mówiło na przyjazne dla nas tematy, np. o naszej kulturze albo o naszych dokonaniach w nauce czy w sporcie, to byłoby już rewelacyjnie.

K.S.: A czemu o tym się nie mówi? To jest nieciekawe? Bardziej ludzi ciekawi to, że Andrzej Lepper wszedł do rządu bądź z niego wyszedł?

P.S.: Myślę, że media generalnie koncentrują się na informacjach kontrowersyjnych i negatywnych. Zależy to też od kraju, o jakim się mówi. Mam przed sobą takie badania, jakie przeprowadziła firma Weber Shandwick z firmą Future Brand. Z tych badań wynika, że najlepszą markę na świecie ma Australia. Potem Stany Zjednoczone, Włochy. W tym rankingu wzięło udział 45 państw. Z naszego regionu bardzo dobrą renomą cieszą się Czechy i Węgry, Polska się nie zmieściła w pierwszej 45-ce.

K.S.: W ogóle się nie zmieściliśmy. Pana zdaniem, dlaczego jesteśmy tak źle postrzegani za granicą?

P.S.: Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Mogę powiedzieć, że królują stereotypy, nasza martyrologia, i to są tematy, które nasi politycy lubią ostatnio poruszać. Natomiast to nie są tematy, które są chwytliwe w zachodnich społeczeństwach. Dziennikarze nie lubią tego. Jeżeli będą funkcjonować takie stereotypy, że Polska to jest kraj obozów (też braliśmy udział w tej akcji przeciwdziałania samym określeniom "polskie obozy".), jeżeli to jest miejsce, w którym toczyła się II wojna i tutaj zginęło najwięcej ludzi, najwięcej Żydów, i w kółko będziemy o tym mówić, wszystkie wycieczki będziemy prowadzić do obozów koncentracyjnych, to myślę, że to nie jest najlepsza droga. Tyle że Instytut Monitorowania Mediów to nie jest firma PR, która opracowuje strategię. My diagnozujemy wizerunek. My staramy się zdiagnozować obecną sytuację. To pozwala agencjom PR, odpowiednim osobom, na stworzenie strategii działań, planowania działań PR, poprawiających wizerunek.

K.S.: Ale, pana zdaniem, sami się nie potrafimy wypromować? Czy nie mamy nic ciekawego do zaoferowania?

P.S.: Nie potrafimy się wypromować. Brak skoordynowanych działań promocyjnych w Polsce to jest największa nasza bolączka. Wprawdzie kilka miesięcy temu został powołany pełnomocnik ds. ochrony polskiego wizerunku, ale do tej pory nie słyszałem o żadnych jego działaniach. Są inicjatywy z różnych stron, te wszystkie działania nie są skoordynowane.

K.S.: Mówił pan, że w październiku 316 relacji dotyczących Polski. Czy sprawdzaliście, jak dużo w tym czasie pojawiło się a propos innych krajów, czy tego nie badaliście?

P.S.: Nie. Rozpoczęliśmy ten projekt 3 miesiące temu. Możemy teraz poszerzyć ten projekt o kolejne stacje, mamy teraz możliwość monitorowania 56 stacji. Potencjał więc jest tutaj olbrzymi. Myślimy o tym, żeby także zrobić porównania do Hiszpanii, Grecji czy Węgier. Ale to przed nami. Jeszcze teraz jednak nie jesteśmy w stanie tego dokonać, może za kilka miesięcy.

K.S.: Jak pan ocenia, czy dziennikarze zachodni chętnie przyjeżdżają do Polski, czy nie bardzo?

P.S.: Nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. My początkowo monitorowaliśmy dwie, potem cztery, teraz sześć, więc jest pewien progres. Ale wczoraj patrzyłem na liczbę materiałów z listopada i było wyjątkowo mało - około 30.

K.S.: Bo się już rząd nie zmienia. To było trzecie badanie, a w tych poprzednich dwóch?

P.S.: Proporcjonalnie tyle samo. Wtedy też mieliśmy gorący okres - były taśmy prawdy, wizyty, rocznica Powstania Warszawskiego, była wystawa Eriki Steinbach, dość szeroko omawiana w niemieckich stacjach telewizyjnych. Proporcje są zachowane. Mogę powiedzieć o dość pozytywnej sprawie: już dziennikarze nie mylą naszych rządzących, czyli prezydenta z premierem. Bo na początku były takie pomyłki.

K.S.: To trochę smutne, że nie mówi się o nas, chyba że wali się rząd albo koalicja. Ale nasze polskie media też zaniedbują zagranicę, jak się u nich nie dzieje nic wielkiego, i dopiero gdy rewolucja, to o nich mówimy.

P.S.: Tak, widoczne jest zainteresowanie konkretnymi tematami. Telewizje niemieckie mówiły o wizycie polskiego premiera w Niemczech, a EuroNews czy BBC nie. Z kolei pewne tematy są pomijane przez stacje niemieckie. Stacje niemieckie pominęły np. incydent na granicy ze statkiem. Zignorowały i nic nie mówiły.