Pandemia grypy - kości zostały rzucone

Istnieje ryzyko, że w ciągu najbliższych trzech lat wybuchnie globalna pandemia grypy podobna do hiszpanki z początków XX w. - ostrzegają eksperci. Zachoruje co trzeci z nas. Na szczęście dziś mamy leki przeciwwirusowe, będzie też szczepionka, choć nie od razu
Bierzesz kość do gry, rzucasz. Wypadnie szóstka? Prawdopodobieństwo jest jak jeden do sześciu, nieco większe niż 15 proc. - Takie samo jak to, że w ciągu najbliższych trzech lat świat będzie musiał zmierzyć się z wielką epidemią grypy - ostrzega Antoon Gijsens z Dyrektoriatu Generalnego Zdrowia i Ochrony Konsumentów Komisji Europejskiej.

Od września 2005 roku ptasia grypa zaatakowała 39 krajów. Jej ofiarami padli także ludzie - zachorowały ogółem 253 osoby z 10 krajów, 148 zmarło. Odpowiedzialny za to był ptasi wirus H5N1. To jednak nie on będzie przyczyną ewentualnej pandemii. - Naukowcy są zgodni, że H5N1 to zły kandydat - mówi Antoon Gijsens. Dlaczego?

- Chodzi o hemaglutyninę (literka H w nazwie wirusa) - tłumaczy "Gazecie" Gijsens. - To białko, które umożliwia wirusom grypy przyczepianie się i atakowanie komórek ofiary. Hemaglutynina wirusa H5N1 bardzo "niechętnie" przyczepia się do ludzkich komórek. Oczywiście istnieje możliwość, że kiedyś się zmutuje i będzie to mogła czynić łatwiej, ale w najbliższej przyszłości groźniejsze wydają się odmiany wirusa H7 czy H9. Na pewno jednak będzie to jakiś wirus grypy zwierzęcej, który po zmutowaniu zyska zdolność łatwego przenoszenia się między ludźmi.

Do produkcji szczepionki będzie można przystąpić dopiero wtedy, kiedy pojawi się ten nowy, ludzki wirus grypy. - Przewidujemy, że potrzeba na to około 6-9 miesięcy. Szczepionka będzie więc dostępna dopiero pod koniec pierwszego etapu pandemii. Ważne, że najpewniej uda się zdążyć z jej produkcją na drugi, najgroźniejszy etap pandemii, który zaczyna się po upływie roku - tłumaczy Gijsens.

Zgadza się z nim Luc Hessel z Grupy Roboczej ds. Pandemii Grypy Europejskich Producentów Szczepionek. - To będzie pierwsza pandemia grypy, z którą będziemy walczyć przy użyciu szczepionek. Nie było to możliwe ani podczas pandemii z 1968 r., 1957 r., ani tym bardziej podczas hiszpanki z lat 1918-20. Obecnie 15 firm z USA, Kanady i Unii Europejskiej prowadzi 31 programów badawczych nad prototypowymi pandemicznymi szczepionkami na grypę. Celują w różne szczepy wirusów, m.in. H5N1, H5N3, H9N2, H2N2 czy H7N7. Im więcej takich szczepionek powstanie, tym większe prawdopodobieństwo, że wśród nich będzie jakaś zbliżona do tej właściwej, którą trzeba będzie błyskawicznie stworzyć po wybuchu pandemii - mówi Hessel.

Jak będzie przebiegała pandemia? Najprawdopodobniej inaczej niż zwykłe sezonowe epidemie grypy, które dotykają głównie ludzi starszych. - W przypadku pandemii spodziewamy się, że zachoruje dużo młodych, teoretycznie zdrowszych ludzi [właśnie taka sytuacja miała miejsce podczas hiszpanki]. Układ odpornościowy młodych ludzi jest nieprzygotowany na starcie z pandemicznym wirusem pochodzenia zwierzęcego - mówi "Gazecie" Antoon Gijsens. - Osoby starsze, które w młodości przeżyły już pandemie z lat 1968, 1957, mogą być lepiej przygotowane na nadejście choroby - tłumaczy Gijsens.

Podczas pierwszych miesięcy pandemii, kiedy szczepionki na pewno jeszcze nie będzie, mogą pomóc tylko leki przeciwwirusowe - zanamiwir (relenza) i oseltamiwir (tamiflu). WHO zgromadziło obecnie 3 mln dawek tamiflu, by w razie konieczności błyskawicznie dostarczyć je w te miejsca na świecie, gdzie grypa uderzy najszybciej.

Wszystkie scenariusze opracowane przez naukowców przewidują, że podczas pandemii zachoruje od 20 do 30 proc. populacji. Takie dane brała pod uwagę Unia Europejska w swych oficjalnych rekomendacjach dotyczących gromadzenia rezerw tamiflu przez kraje członkowskie. Bardziej zapobiegliwe są USA i Kanada. Chcą zrobić zapasy tamiflu dla co najmniej połowy swoich obywateli.

A w Polsce? Na początku roku zdecydowano o zakupie 2 mln dawek i ewentualnym dokupieniu sześciu milionów kolejnych. Ile już kupiono, kiedy uzupełnimy braki - nie wiadomo. Informacje te nie są jawne i "Gazecie" odmówiono ich podania.

Czy powinniśmy się bać? Nie powinniśmy lekceważyć zagrożenia, ale też nie możemy tracić wiary w siłę naszego organizmu. Podczas niedawnego Europejskiego Forum Zdrowotnego w Austrii Jonathan van Tam - ekspert ds. pandemii z brytyjskiej Agencji Ochrony Zdrowia - przypomniał, że choć podczas hiszpanki zginęło ok. 20-50 mln ludzi, to stanowili oni zaledwie niewielki procent zakażonych. - 97,5 proc. chorych przeżyło w sytuacji, gdy nie było żadnych szczepionek ani leków przeciwwirusowych (wówczas nie wiedziano nawet, że to choroba wirusowa). Przetrwali tylko dzięki własnej, naturalnej odporności - pocieszał van Tam.