Z prokuraturą przeciw P2P?

Branża fonograficzna grozi, że w październiku razem z prokuraturą i policją ostro zabierze się za sieci P2P
Od kilku lat solą w oku koncernów są tzw. serwisy P2P - umożliwiają milionom internautów na całym świecie dzielenie się plikami (np. z muzyką). Taka wymiana często jest niezgodna z prawem i - jak twierdzą wytwórnie - przynosi im miliardy dolarów strat. Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego (IFPI) szacuje, że w ub.r. nielegalnie ściągnięto w ten sposób 20 mld utworów.

Dotąd branża muzyczna nie znalazła skutecznej recepty na szybko rozwijające się sieci P2P. - Ale chcemy uświadamiać, że na ściąganiu muzyki z sieci P2P tracą artyści i że grozi za to odpowiedzialność karna - mówił Marek Staszewski, pełnomocnik ZPAV, organizacji zrzeszającej przedstawicieli branży fonograficznej (należy do IFPI).

Wczoraj ZPAV wspólnie z fundacją Dzieci Niczyje ogłosił start akcji "Dzieciaki, muzyka i internet". W broszurce, którą organizatorzy roześlą do szkół w całej Polsce i która będzie dołączana też do płyt zakupionych w sklepach muzycznych, organizatorzy tłumaczą, jak działa sieć P2P. I ostrzegają, że według nich P2P to kopalnia wirusów, programów szpiegujących, za pomocą których można wykraść z komputera poufne dane (np. hasła do konta bankowego), do tego można w nich znaleźć pełno materiałów pornograficznych. ZPAV chce uświadamiać, że wymienianie się w internecie plikami muzycznymi bez zgody właścicieli praw jest przestępstwem, a jeśli dopuści się tego nieletni, to odpowiedzialność spada na rodziców.

ZPAV zapowiada, że w październiku zabierze się ostrzej do walki z sieciami P2P. Wspólnie z prokuraturą i policją chce zamykać serwery, za pośrednictwem których można wymieniać się plikami.

Jak podaje ZPAV, z legalnych źródeł muzyki korzysta ok. 2 mln internautów, z wymiany plików w sieciach P2P - dwa razy więcej.

Dotąd wszczęto zaledwie kilkadziesiąt postępowań w podobnych sprawach. Tylko kilka zakończyło się prawomocnym wyrokiem. - Odszkodowania, jakie zasądzono w tych przypadkach, wahają się od 400 zł do ponad 7 tys. zł - powiedział nam Jan Bałdyga, szef grupy antypirackiej ZPAV. Były też wyroki skazujące na pozbawienie wolności na półtora roku w zawieszeniu.

Z badań firmy Gemius wynika, że aż trzy czwarte internautów, którzy deklarują pobieranie plików muzycznych, korzysta z sieci P2P.

Dlaczego ściągają? Bo nie trzeba za nie płacić - przyznaje niemal 90 proc. badanych. Tylko co dziesiąty użytkownik sieci P2P kupuje w sklepie to, co wcześniej ściągnął z internetu. Jak wynika z szacunków Gemiusa, co tydzień polscy internauci ściągają średnio ponad 5 mln utworów w sieciach P2P. Większość użytkowników P2P ma poniżej 25 lat.