Atak na leki w internecie

Inspektorzy farmaceutyczni żądają zamknięcia internetowych aptek. Te chcą się bronić
- Dostaliśmy pismo od wojewódzkiego inspektoratu farmaceutycznego de facto nakazujące nam zaprzestania sprzedaży leków przez internet - mówi "Gazecie" właściciel tradycyjnej oraz internetowej apteki z okolic Białegostoku.

Takich pism było więcej. - Poinformowałem cztery apteki internetowe, że wysyłkowa sprzedaż leków w Polsce jest zakazana - potwierdza Jan Chlabicz, wojewódzki inspektor farmaceutyczny w Białymstoku. - Wysyłkowa, czyli taka, gdzie przesyłkę z lekami dostarcza kurier albo poczta. Nie zakazałem handlu lekami w internecie. Każdy może złożyć zamówienie elektronicznie, a następnie odebrać lek w aptece - dodaje Chlabicz. - To chyba żart - kwitują internetowi aptekarze.

Według naszych informatorów do niektórych aptek internetowych w Warszawie przybywali przedstawiciele inspektoratu w towarzystwie prawnika i straszyli, że za handel wysyłkowy grożą poważne problemy prawne i finansowe. Jedna z aptek po kontroli otrzymała tzw. decyzję z zakazem sprzedaży produktów leczniczych przez sieć. Główny Inspektorat Farmaceutyczny odmówił komentarza. Kilkanaście dni temu nakaz zaprzestania e-handlu lekami dostała największa polska apteka internetowa DomZdrowia.pl spod Krakowa.

Wczoraj w Warszawie przedstawiciele kilku aptek internetowych z różnych stron Polski zwołali spotkanie i naradzali się, co robić (w obawie o szykana nadzoru farmaceutycznego nie chcieli ujawniać nazwisk i nazw firm). Powoływali się na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który w 2003 r. uznał zakaz wysyłkowej sprzedaży leków bez recepty za niezgodny z traktatem unijnym. - Dlaczego z jednej strony władze zapowiadają dostosowanie polskiego prawa farmaceutycznego do unijnego i dopuszczenie sprzedaży wysyłkowej, a z drugiej zaczynają nas gnębić? - zastanawiali się.

- Orzeczenie ETS nie nakazało Polsce zmiany prawa. I do momentu kiedy nie nakaże, w kraju obowiązuje nasze prawo farmaceutyczne, które zakazuje sprzedaży wysyłkowej leków - uważa jednak Jan Chlabicz.

Od wejścia do UE działalność aptek internetowych była jednak tolerowana. Obecnie w Polsce istnieje już 40-50 aptek internetowych, zawsze przy tradycyjnych placówkach. Oferują one leki zwykle o kilkanaście procent taniej niż tradycyjne apteki.

Przedstawiciele aptek internetowych postanowili wspólnie domagać się od władz wyjaśnienia stanowiska i negocjować warunki swojej działalności oraz zmiany w prawie. Liczą na to, że w przyszłym tygodniu uda im się doprowadzić do spotkania z głównym inspektorem farmaceutycznym Zbigniewem Niewójtem. - Może urzędnicy nie rozumieją, co robimy? Czasem porównują nas do podejrzanych witryn rejestrowanych za granicą i sprzedających nielegalną viagrę. To nonsens - narzekali uczestnicy spotkania.

Atak na internetową sprzedaż leków to kolejny w ostatnim czasie ruch ze strony administracji rządowej chroniący dotychczas istniejące tradycyjne apteki. Kilka tygodni temu Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt ustawy ograniczający otwieranie nowych aptek.

Zgodnie z nim można by je otwierać tylko wtedy, gdy w miejscowości na jedną aptekę przypadnie ponad 4 tys. mieszkańców. Ewentualnie jeśli najbliższa apteka jest oddalona o co najmniej 3 km.