Polsat i TVN walczą z internetowymi piratami

Internet stał się poważnym zagrożeniem dla stacji telewizyjnych. Przekonały się o tym Polsat i TVN, które walczą w amerykańskim sądzie z popularną wśród polonusów telewizją internetową
- To była najlepsza telewizja, jaką mogłam oglądać w Chicago!!! Wiele razy miałam oferty z innych stacji telewizyjnych, których nie przyjmowałam, ponieważ Telewizja Plus była najlepsza. Moje dzieci uwielbiały oglądać bajki zamieszczone na stronie - pisała na początku lipca Iwona B. z Chicago na jednym z forów internetowych popularnych wśród tamtejszej Polonii. Od kilku tygodni ulubiona strona dzieci Iwony B. nie działa. Jej właściciela ścigają prawnicy wynajęci przez TVN i Polsat.

"Jak to się robi w Chicago"

Jerry Kozlowski z Arlington Heights w stanie Illinois wpadł na prosty pomysł na biznes: nagrywał programy telewizyjne nadawane w Polsacie, TVP czy TVN, po czym umieszczał je na stronie internetowej www.telewizjaplus.com. Zainteresowanym sprzedawał kod dostępu do serwisu za kilkunastodolarowy miesięczny abonament. Podobnie robili Cezary Lesniewski oraz Michael Konarski. Dwójka przedsiębiorców, również ze stanu Illinois, założyła konkurencyjną witrynę www.polskawizja.com.

Tyle że wszystko odbywało się nielegalnie. "Gazecie" udało się dotrzeć do pozwów złożonych w maju przez dwie największe polskie stacje komercyjne w sądzie okręgowym w Chicago. Stację TVN reprezentuje kancelaria prawnicza Bell, Boyd & Lloyd z Chicago, natomiast Polsat zatrudnił firmę Deutsch, Levy & Engel. Na celowniku nadawców znalazły się zarówno Polska Wizja, jak i Telewizja Plus, których właścicielom polskie stacje zarzucają nielegalną dystrybucję swoich programów telewizyjnych. Polsat szacuje, że z powodu działalności obu serwisów stracił łącznie co najmniej 200 tys. dolarów i domaga się od ich właścicieli odszkodowania wraz z odsetkami oraz pokrycia kosztów procesu. Wysokość odszkodowania ustali amerykański sąd. TVN ma identyczne żądania. Pozwy sa bardzo podobne, oba wpłynęły do sądu 17 maja.

Już następnego dnia serwis Polska Wizja został zamknięty. "Strona jest chwilowo niedostępna, więcej informacji będzie umieszczane na stronie" - poinformowali jej właściciele w lakonicznym komunikacie. Telewizja Plus, której serwer znajduje się w Dubaju, nadal jest widoczna, ale nie przyjmuje nowych użytkowników, a obecni klienci nie mogą oglądać żadnych programów. Polonusi zasypują internetowe telewizje listami i telefonami oraz dają wyraz frustracji na forach internetowych. - Ja i moi znajomi zostaliśmy zrobieni w przysłowiowe bambuko! - pomstuje na telewizję Kozlowskiego anonimowa internautka na portalu Expatpol.com. - Co z ludźmi, którzy zapłacili za kilka miesięcy z góry? Kto im to zwróci? - pyta kolejny internauta. Inny przyznaje, że "rąbnęli go za 10 miesięcy". Właściciele Polskiej Wizji na stronie internetowej zapewniają, że wszystkie pieniądze będą zwrócone.

"Ścigany"

Za pakiet zawierający satelitarne programy iTVN (kanał TVN przeznaczony wyłącznie dla Polaków za granicą) oraz TVN 24 amerykański abonent musi zapłacić 19,99 dol. miesięcznie, a za sam iTVN - 14,99 dol. miesięcznie. TVP Polonia, która jako jedyna spośród polskich nadawców udostępnia programy przez internet, pobiera 6,95 dol. miesięcznie. W Telewizji Plus za 12,99 dol. miesięcznie widzowie mieli w czym wybierać. W "ramówce" były takie hity TVN, jak "Taniec z gwiazdami", "Magda M." czy "Niania". Miłośnicy Polsatu mogli oglądać m.in. program "Chcę być piękna", serial "Fala zbrodni" czy popularny teleturniej "Grasz czy nie grasz". Nie zabrakło też przebojów z telewizji publicznej, w tym "M jak Miłość", "Kabaret Moralnego Niepokoju" czy "L jak Laskowik". Polska Wizja, która proponowała swoim widzom m.in. "Panoramę" (TVP 2), "Teleexpress" (TVP 1) oraz "Wydarzenia" (Polsat), pobierała od klientów 10 dol. miesięcznie.

- Wspólnie z TVN i Polsatem udało nam się zamknąć kilka pirackich serwisów internetowych działających na terenie USA i Kanady - mówi Robert Spański, prezes firmy Telewizja Polska USA reprezentującej TVP w Ameryce Północnej i Łacińskiej.

W sierpniu 2005 r. Polsat wraz z Telewizją Polską Canada, która ma wyłączność na dystrybucję programu Polsatu na terenie Kanady i również należy do Spańskiego, pozwał do sądu Jarosława Bucholca oraz jego spółkę Radiopol. Stacja Zygmunta Solorza twierdziła, że firma ta skopiowała bez zgody 2009 programów telewizyjnych, które udostępniała internautom na stronie www.tvpol.com za pieniądze. Prawnicy zażądali 20 tys. dol. za każdy z tych programów, co łącznie dało astronomiczną kwotę przekraczającą 40 mln dolarów! W lutym zapadł pierwszy wyrok skazujący właściciela Radiopolu na pół roku więzienia. W maju tego roku kanadyjski sąd przyznał polskiemu nadawcy odszkodowanie w wysokości 300 tys. dolarów.

Zamieszkały w Montrealu Jarosław Bucholc w serwisie polonijnym Genealogia Polska jest opisywany jako człowiek łączący "kanadyjsko-amerykański zmysł do biznesu z polskim stosunkiem do drugiego człowieka".

- Mamy nadzieję, że wyrok sześciu miesięcy więzienia dla Bucholca, który ukrywa się teraz przed wymiarem sprawiedliwości, stanie się przestrogą dla jemu podobnych "medialnych przedsiębiorców" - powiedział nam Spański.

"Złap mnie, jeśli potrafisz"

Z Cezarym Lesniewskim oraz Michaelem Konarskim nie udało nam się skontaktować. Ich adwokat - Charles Lee Mudd Jr. z Chicago - któremu doręczono pozwy Polsatu i TVN, nie odpowiedział na nasze pytania. Specjalizujący się w prawie autorskim Mudd jest znaną postacią w amerykańskiej palestrze. W 2003 r. Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Nagraniowego (RIAA) po długiej walce sądowej z serwisami wymiany plików, jak np. KaZaA czy Direct Connect, postanowiło wypróbować nową broń. I pozwało do sądu kilkaset osób prywatnych ściągających muzykę z sieci. Bronił ich właśnie Charles Lee Mudd Jr.

Jerry'ego Kozlowskiego też nie znaleźliśmy. Podobnie zresztą jak wynajęci przez TVN i Polsat prawnicy. Nie odbiera telefonu w domu ani w biurze w Arlington Heights. Kancelaria Deutsch, Levy & Engel obsługująca Polsat domaga się od operatorów telewizji kablowej, np. od Comcastu (największy operator w USA), informacji i kontaktów do właściciela Telewizji Puls. Kolejne spotkanie w tej sprawie ma odbyć się 5 września.

"W sieci"

Do niedawna internet był utrapieniem przede wszystkim koncernów muzycznych, bo darmowe ściąganie piosenek w formacie MP3 obniża sprzedaż płyt. Wraz ze wzrostem przepustowości łącz nowe medium zaatakowało także wpływy branży kinowej i telewizyjnej, gdyż użytkownicy zaczęli ściągać filmy i seriale. Takie amerykańskie produkcje telewizyjne jak "Rzym" (HBO), "Zagubieni" (ABC) czy "House" (Fox Television) miały swoje zagraniczne premiery nie na antenach stacji telewizyjnych, lecz w internetowych sieciach wymiany plików, jak np. eMule czy BitTorrent. Dlatego amerykańscy nadawcy zaczęli eksperymentować. Od kwietnia tego roku ABC proponuje w internecie niektóre swoje seriale za darmo, ale z reklamami. Fox Television umożliwił oglądanie serialu "24 godziny" za darmo abonentom serwisu MySpace.com (odcinki sponsoruje Burger King). Z kolei wytwórnia Warner Bros. postanowiła zawalczyć z piratami ich własną bronią i zaczęła sprzedawać filmy za pośrednictwem sieci wymiany plików BitTorrent. Część popularnych seriali można też kupić w największym internetowym sklepie z muzyką i filmami - iTunes.

Teraz łupem internetowych piratów padły polskie stacje wydające setki tysięcy dolarów na reklamę i marketing w USA. Według prezesa Spańskiego programy TVP docierają tam obecnie do blisko 35 tys. abonentów, a iTVN ma łącznie 52 tys. abonentów w USA, Niemczech i Australii. Najwięcej z nich mieszka w Stanach.

Najważniejszą lekcją, którą zafundowali naszym stacjom piraci, jest to, że Polacy mieszkający za oceanem są gotowi płacić za oglądanie polskich produkcji przez internet. Na stronie iTVP za darmo można obejrzeć programy telewizji publicznej, które dziennie zagląda co najmniej kilkanaście tysięcy internautów z zagranicy.

Czy o eksperymentach z siecią myślą także Polsat i TVN? Bogusław Chrabota, redaktor naczelny Polsatu, powiedział nam, że spółka opracowała strategię dystrybucji swoich programów przez internet. - Sądzę, że jeszcze w tym roku Polacy w USA czy Kanadzie będą mogli korzystać z naszych zasobów, ale tylko w ramach programów, do których sami mamy prawa internetowe - podkreśla Chrabota. Oznacza to, że nadawca nie zaoferuje w sieci np. filmów zagranicznych i sporej części wydarzeń sportowych.

TVN nie odpowiedział na nasze pytania.