Fotyga żąda reakcji Niemiec na artykuł prasowy

Premier i Kancelaria Prezydenta oburzeni obelżywym artykułem o Kaczyńskich w ?die tageszeitung?. - Obrażony został prezydent, obrażony został kraj - mówi szefowa MSZ Anna Fotyga
- Takie połączenie obscenizmów ze sferą polityczną musi budzić skojarzenia z językiem używanym przez "Stuermera" [propagandowe nazistowskie pismo w III Rzeszy].

Natomiast opozycja skrytykowała prezydenta Lecha Kaczyńskiego za odwołanie udziału w spotkaniu z prezydentem Francji i kanclerz Niemiec z okazji 15-lecia Trójkąta Weimarskiego.

- Na tej sytuacji traci państwo polskie - komentował jeden z liderów PO Jan Rokita. - Brzuszek go rozbolał! To niepoważne. Powinien być w tej sprawie komunikat lekarski, dokładnie podana choroba, a nie rzucane informacje przez współpracowników prezydenta.

Jerzy Szmajdziński, wiceprzewodniczący SLD: - Taka sytuacja nie zdarzyła się w polskiej polityce od 15 lat. Powodem odwołania takiego szczytu może być ciężka choroba, a nie "niedyspozycja".

Wczoraj napisaliśmy, że jednym z powodów pogorszenia się stanu zdrowia prezydenta był artykuł w niemieckim dzienniku "tageszeitung", który porównywał braci Kaczyńskich do kartofli, naigrywał się z ich wzrostu, szydził, że prezydent chciał pani kanclerz Merkel podać nogę.

Zdaniem Jana Rokity politycy powinni takie teksty pominąć milczeniem. Jednak reakcja na najwyższym szczeblu była wręcz odwrotna.

Szefowa MSZ: tak nie atakowano Husajna i Łukaszenki

Premier Marcinkiewicz powiedział w TVP1, że to tekst "oburzający" i nieodzowna jest reakcja polskiej ambasady w Berlinie: - Trudno sobie wyobrazić, aby w Polsce ktokolwiek pozwolił sobie na tego typu teksty o prezydentach innych państw.

Zdaniem szefowej MSZ Anny Fotygi "nigdy do tej pory nie był tak atakowany nawet Saddam Husajn i Aleksander Łukaszenko, brak reakcji czołowych polityków niemieckich też jest niepokojącym zjawiskiem". Minister zaznaczyła, że przy deklarowanej dobrej współpracy między obu państwami można byłoby na takie reakcje liczyć.

Odpowiedzialny w Kancelarii Prezydenta za stosunki międzynarodowe min. Andrzej Krawczyk tłumaczył jednak, że bardziej liczy na reakcje opinii publicznej niż polityków. Dodał, że jest w kontakcie z bezpośrednim otoczeniem kanclerz Angeli Merkel. - Przekazaliśmy naszą reakcję na artykuł - zdziwienie i oburzenie. Spodziewamy się jakiś słów krytyki, współczucia, niezgody na takie publikacje o głowie zaprzyjaźnionego z Niemcami państwa. Rzecznik niemieckiego MSZ Stefan Bredohl powiedział po konsultacji z urzędem kanclerskim korespondentowi PAP, że strona niemiecka nie zajmie we wtorek stanowiska w sprawie artykułu z "tageszeitung". Bredohl zasugerował, by pytanie skierować do rzecznika rządu w środę na konferencji prasowej po posiedzeniu gabinetu Angeli Merkel.

O wpływie publikacji na stan zdrowia prezydenta Krawczyk powiedział: - Zawsze jest to konglomerat przyczyn, prezydent dużo pracował, jest upalnie, być może jakiś współudział miało zdenerwowanie tym artykułem.

Prezydent powinien wrócić z Juraty do Warszawy "pod koniec tygodnia". Możliwe, że szczyt Trójkąta Weimarskiego odbędzie się we wrześniu.

Dla Gazety

Basha Mika, redaktor naczelna "tageszeitung"

Nie jesteśmy gazetą antypolską. Odnoszę wrażenie, że polscy politycy nie wiedzą, czym jest wolność słowa. Sama uważam, że jest to tekst niesmaczny, szczególnie jego niektóre fragmenty. Ale w przypadku satyry, a do tego gatunku należy, trzeba zbliżyć się do granicy dobrego smaku, a nawet go przekroczyć. Możemy w tych sprawach się kłócić, dyskutować i bardzo chętnie spotkam się z przedstawicielami prezydenta u nas, w redakcji. Dziwi mnie natomiast, że od początku całej awantury polskie władze nie zwróciły uwagi, że chodzi o tekst satyryczny publikowany na satyrycznej kolumnie, gdzie nie oszczędza się nikogo, nawet niemieckiego prezydenta, papieża, symboli narodowych. Dlaczego mielibyśmy więc robić wyjątek dla Lecha Kaczyńskiego?