YouTube: Kariera internetowego śmietnika

Od amatorskich filmików nakręconych za pomocą telefonu komórkowego do legendarnych wideoklipów, czyli historia jak witryna youtube.com, została najpopularniejszą stroną wideo w światowym internecie
Brooke Allison mieszka w Worcester w Massachusetts. Ma 20 lat, długie włosy, nieco wystające zęby, trochę za duży nos i ekspresyjną mimikę twarzy, z której lubi robić użytek. Choć jeszcze nie skończyła college'u, jest już gwiazdą z milionami fanów na całym świecie. W internecie.

W hołdzie pannie Nikt

Większość jej wielbicieli nie zna prawdopodobnie jej prawdziwego imienia ani adresu. Dla nich to po prostu Brookers z youtube.com. Dziewczyna, która umieszcza na popularnej witrynie internetowej swoje zabawne filmiki. Zakłada słomkowy kapelusz i wykrzywia twarz przy dźwiękach wodewilowej piosenki. Nabija się z konwencji wiadomości telewizyjnych, podając absurdalne newsy. Na tle amerykańskiej flagi prezentuje własną interpretację teledysku Liama Lyncha "United States Of Whatever". Albo - dziękując fanom w internecie - parodiuje oscarową mowę, zalewając się przy tym łzami.

Głupoty - powie ktoś. Ale te filmiki nastolatki z amerykańskiej prowincji oglądało już ponad milion internautów. Fani montują ich fragmenty, puszczają w zwolnionym tempie, podkładając pod to sentymentalną muzyczkę i umieszczają w sieci jako swoisty hołd dla popisów Brookers. Wygłupy 20-latki z Worcester i reakcja jej wielbicieli układają się w dialog pastiszów najróżniejszych telewizyjnych konwencji.

I ty też będziesz sławny

"Gwiazd" takich jak Brookers jest na youtube.com więcej. Niektórzy pieczołowicie montują prawdziwe etiudy wideo. Inni zadowalają się wrzuceniem do sieci rzeczy najbardziej banalnych. Jak nakręcony przy użyciu telefonu komórkowego pierwszy spacer szczeniaka taneczne popisy w dyskotece czy pozbawiona dźwięku relacja z rozpakowywania pudełka z konsolą do gry Nintendo. Ten ostatni filmik obejrzało już ponad 140 tys. widzów.

Witryna powstała zaledwie 15 miesięcy temu, a internauci umieścili na niej już ponad 40 mln filmików. Każdego dnia w tych zasobach grzebie 25 mln internautów. Strona według najnowszych wyników ma już oglądalność lepszą niż internetowe serwisy BBC. - I kto tu jest mainstreamem? - pytają media, komentując tę ostatnią informację.

Jak powstał serwis youtube.com? Przy kolacji. Chad Hurley, Steve Chen, Jawed Karim, trzej byli pracownicy firmy Pay Pal obsługującej internetowe płatności, spotkali się kiedyś na kolacji. Jeden z nich nakręcił cyfrowym aparatem filmik ze spotkania, a kiedy zaczęli się zastanawiać, jak sobie ów filmik przesłać, okazało się, że w internecie nie ma strony, która by umożliwiała zrobienie tego w łatwy sposób. I tak w lutym 2005 r. powstał youtube.com. Pomysł był tak dobry, że inwestorzy zgodzili się na niego wyłożyć 3,5 mln dol., a rok później - jeszcze 8 mln.

Telewizja na wesoło

Youtube ma ograniczenia: filmiki nie mogą być zbyt "ciężkie" (do 100 MB) ani za długie (do 10 minut). W tych ramach można jednak zrobić wiele. Co prawda hasłem youtube jest "Broadcast yourself" (Wyemituj siebie"), internauci nie byliby jednak sobą, gdyby nie wykorzystali możliwości strony po swojemu. Niektórzy zamiast własnych produkcji umieszczają w sieci zabawne fragmenty telewizyjnych programów, wpadki spikerów, dziwaczne newsy. Na youtube można zobaczyć (byłego już) posła Samoobrony Piotra Misztala chwalącego się swoim domem, złotą biżuterią i samochodami. Kuriozalna bramka puszczona przez Tomasza Kuszczaka w meczu z Kolumbią znalazła się w sieci już kilka chwil po zakończeniu meczu. Ostatnim hitem youtube jest szef PiS-u śpiewający hymn. Filmik nosi tytuł "Jarosław solista".

Zrób sobie własne MTV

Na Youtube można znaleźć imponującą porcję teledysków i muzyki. I to nie tylko największych gwiazd czy gwiazdek (furorę robi debiutancki klip Paris Hilton), ale także zespołów nieznanych czy zapomnianych, do których dotarcie w inny sposób graniczy z cudem. Chcemy przypomnieć sobie wideo zespołów new romantic z początku lat 80.? Przez youtube wyszukamy nie tylko Duran Duran czy Spandau Ballet, ale nawet zapomnianego w rodzinnej Anglii, popularnego swego czasu głównie w Polsce, Classix Nouveaux. Szukamy początków współczesnej muzyki tanecznej? Jest Guru Josh z "Infinity", 808 State z "Pacyfic" oraz S-Express z "Theme From S-Express".

Obok oficjalnych klipów na stronie można znaleźć masę nagrań nieoficjalnych, koncertowych, wywiadów z artystami. Sporo jest także teledysków domowej roboty. Prym wiodą klipy ilustrowane komiksami typu manga lub anime. Inną formą aktywności internautów są parodie ulubionych scen filmowych.

- Nie znam gorszego pożeracza czasu - mówi o witrynie w rozmowie z BBC dziennikarz "PC Magazine" Lance Ulanoff. - Wciąga ludzi jak popcorn. Zaczynasz od jednego i już nie możesz się powstrzymać. Nazywam ich iVideotami. A cała tę zabawę iVideotyzmem.

Najwyraźniej Ulanoff nie rozumie, jaką frajdę potrafi sprawić oglądanie przez bite trzy godziny kiczowatych teledysków z początku lat 80., których na próżno szukać dziś w skomercjalizowanym MTV.