Rosji się boimy, z Ukrainą się pojednamy

CBOS zapytał o stosunki Polski z Rosją i o pojednanie z Niemcami i Ukraińcami, potem - o państwa, na których możemy polegać, i których powinniśmy się bać.
Co wyszło? Bardzo dużo zmieniło ostatnie kilkanaście lat - w 1990 r. 50 proc. badanych uważało, że pojednanie polsko-niemieckie jest niemożliwe, 47 proc. było przeciwnego zdania. Dziś w pojednanie wierzy 80 proc.

W przypadku Ukrainy znaczącą zmianę przyniosła pomarańczowa rewolucja z końca 2004 r. - dziś chce tego pojednania 77 proc. Polaków. Dwa lata temu było ich 60 proc.

Większość Polaków wierzy też w możliwość ułożenia partnerskich stosunków Polski z Rosją.

Jednocześnie to Rosji obawia się aż 59 proc. ankietowanych. Znacznie mniej Polacy boją się Niemiec (23 proc.). Za nimi jest Białoruś (11 proc.) i Irak (7 proc.). Na piątym miejscu znalazła się Ukraina (5 proc.).

Na liście państw-przyjaciół królują USA (32 proc.) przed Wlk. Brytanią (17 proc.). Niemcy są trzecie (15 proc.) i wyprzedzają Francję (11 proc.) oraz Ukrainę (6 proc.).

CBOS, 12-15 maja, próba reprezentatywna 991 osób



Dla Gazety

Bronisław Geremek, były szef MSZ

To optymistyczny przegląd politycznego myślenia Polaków. Tak wyraża się ich proeuropejskość. Godzenie się z historycznymi przeciwnikami to jedna z podstaw jednoczenia się Europy. Nie ma sprzeczności między wiarą w możliwość dobrych stosunków z Rosją a przekonaniem, że tego państwa powinniśmy się obawiać. To też europejskie myślenie. Jak jest zagrożenie, to trzeba rozmawiać.

Jacek Kucharczyk

socjolog z Instytutu Spraw Publicznych

Odpowiedzi wskazują na to, że Polakom nie podoba się putinowska Rosja. Uważają, że dobre stosunki z Rosją będą możliwe, jak to będzie inna Rosja. Trochę podobnie było z Ukrainą, dużo zmieniła pomarańczowa rewolucja. Dzięki niej przestaliśmy wrzucać wszystkich wschodnich sąsiadów do worka z napisem "Ruscy", zaczęliśmy inaczej patrzeć na Ukraińców. Skokowo wzrosło przekonanie, że pojednanie z Ukraińcami jest możliwe. Szkoda, że trochę ją też zmarnowaliśmy. Ukraina nie zaistniała w naszej świadomości jako istotny partner polityczny.