Zakaz rozbudowy kolejki na Kasprowy Wierch

Ministerstwo Środowiska nie zgodziło się na rozbudowę kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Polskie Koleje Linowe złożyły w resorcie odwołanie od tej decyzji.
Jan Szyszko, minister środowiska, podpisał decyzję w sprawie "warunków realizacji modernizacji kolei linowej Kuźnice-Kasprowy Wierch na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego". Zgodził się na modernizację, ale pod warunkiem że PKL nie zwiększą liczby turystów przewożonych kolejką ani latem, ani zimą. Tymczasem firma chce, by zimą mogło na szczyt wyjechać dwa razy więcej narciarzy niż do tej pory - 360 zamiast 180 (na godzinę).

Jak się dowiedziała "Gazeta", przeciwko planom PKL-u opowiedział się ministerialny Departament Ochrony Przyrody. Przyrodnicy zwrócili uwagę, że rejon Kasprowego Wierchu to bardzo cenny przyrodniczo teren, na którym znajduje się ścisły światowy rezerwat biosfery UNESCO, a także chroniony unijnym prawem obszar sieci Natura 2000. W związku z tym zaniepokojenie inwestycją na granicznym Kasprowym Wierchu wyraziło słowackie ministerstwo środowiska. Identyczne argumenty wysuwają polskie organizacje ekologiczne, które kwietniową zgodę burmistrza Zakopanego na rozbudowę - bez sporządzenia raportu o oddziaływaniu inwestycji na tatrzańskie środowisko - zaskarżyły do Komisji Europejskiej. Nieoficjalnie wiadomo też, że ministrowi nie spodobały się polityczne naciski zakopiańskich samorządowców na dyrekcję TPN, o których "Gazeta" pisała na początku maja.

Szefostwo Polskich Kolei Linowych jest zaskoczone stanowiskiem ministerstwa.

- Taka decyzja nas nie zadowala - przyznaje Paweł Murzyn, wicedyrektor PKL. - Zakładaliśmy, że zmodernizujemy kolejkę i jednocześnie zwiększymy liczbę narciarzy wyjeżdżających zimą na Kasprowy Wierch. Odwołaliśmy się od decyzji ministerstwa, mamy nadzieję że zmieni zdanie.

PKL nie rozpoczęły prac modernizacyjnych, za to w ostatni weekend wznowiły kursowanie starej kolejki, choć na początku maja maszyneria miała zostać rozebrana. Jak tłumaczy dyrektor Murzyn, uczyniono to, by nie ponieść strat.

Ze stanowiska Ministerstwa Środowiska zadowoleni są ekolodzy, niepokoją się jednak postawą dyrekcji Polskich Kolei Linowych. - PKL, mając zgodę ministerstwa na modernizację, mogłyby rozpocząć remont wysłużonej kolejki. Nie przyjęły jednak takiego rozwiązania. Widać motywem działania szefostwa PKL-u jest otrzymanie decyzji zgodnej z jego oczekiwaniami - uważa Radosław Ślusarczyk z ekologicznej koalicji Ratujmy Karpaty. - Tym samym PKL daje jasno do zrozumienia, że dla firmy nie są ważne bezcenna przyroda TPN i bezpieczeństwo przewożonych ludzi, lecz zysk finansowy, którym ma im zapewnić rozbudowana kolejka.