Frontalny atak Platformy na PiS

Nasze miejsce jest przy łóżku anarchisty Maćka pchniętego nożem przez skinów - mówił wczoraj na zjeździe Platformy Obywatelskiej Jan Rokita. A szef PO Donald Tusk zapowiedział budowę szerokiego ?ruchu obywatelskiego?
Jaka jest Polska pod rządami PiS, LPR i Samoobrony? - pytał lider Platformy Jan Rokita podczas wczorajszej konwencji partyjnej. I odpowiedział: - Odradza się niechlubne dziedzictwo sarmatyzmu: agresywna buńczuczność w słowach idzie w parze z kompletnym nieudacznictwem w czynach.

Po powstaniu koalicji rządowej politycy PO dawali do zrozumienia, że krytykę będą miarkować, bo nie chcą być uznani za pieniaczy. Platforma ma być opozycją konstruktywną, skupioną na przedstawianiu własnych propozycji ustawowych, a nie słownych utarczkach i negacji wszystkiego, co zgłosi rząd PiS.

Wczoraj liderzy PO zmienili taktykę i potępili fundamenty obecnej koalicji. - Podbój państwa dokonuje się w otwarty sposób, bez hipokryzji - mówił Rokita. - Zaproponowano nową doktrynę polityczną - wszyscy w Polsce mają podstawowy obowiązek wobec zwycięzców w wyborach. Obowiązek posłuszeństwa.

I wymieniał: władza wywiera naciski na wyroki sądów, decyzje Trybunału Konstytucyjnego i samorządów, narusza autonomię służby cywilnej. - Nadgorliwa pani prokurator z Elbląga wdraża postępowanie, bo zobaczyła w internecie dwa kupry kaczorze - kpił Rokita. Chodziło o zdjęcie kaczek z podpisem "A teraz kochani wyborcy... pocałujcie nas w kupry", które emeryt z Elbląga wysłał znajomym. Miał za to m.in. rewizję w mieszkaniu.

W Polsce - kontynuował Rokita - kwitnie atmosfera agresji i pogardy. Obraża się ludzi. A symbolem tego jest Andrzej Lepper, który z przestępcy stał się wicepremierem. Rokita obarczył obecną ekipę winą za wytworzenie klimatu sprzyjającego fizycznej przemocy.

- Miejsce Platformy jest dziś w szpitalu przy łóżku anarchisty Maćka, który znalazł się na czarnej liście neonazistów, a następnie został pchnięty nożem przez skinów i neoendeków - oświadczył lider PO. Ta "czarna lista" to opisy kilkudziesięciu osób, których faszystowska organizacja Blood and Honour uznała za wrogów. Maciek jest jednym z nich, a parę dni temu niemal zginął na warszawskiej ulicy. Sprawcy krzyczeli: "Zabijemy cię, ty lewacka k...!".

Nowa dewiza PO według Rokity? "Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale gotów jestem umrzeć, byś mógł je głosić".

Niesiołowski: Recydywa gomułkowszczyzny wisi nad Polską

Najostrzej zaatakował obecną władzę senator Stefan Niesiołowski, który wskazywał, że pod rządami PiS Polska upodabnia się do PRL. - Pod względem mentalności, pomysłów gospodarczych i stosunku do inteligencji Jarosław Kaczyński najbardziej przypomina mi Władysława Gomułkę. Recydywa gomułkowszczyzny wisi nad Polską! - kpił Niesiołowski. Nie oszczędził też prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - W latach 70. zajmowaliśmy się Leninem. Tylko że ja go wysadzałem w powietrze, a on cytował go w swojej pracy doktorskiej. Nie tylko cytował, ale i - jak widać - przyswoił.

Jak Platforma chce odpowiedzieć na rządy obecnej koalicji? Szef PO Donald Tusk wykluczył porozumienia z innymi partiami, zwłaszcza z SLD. - Nie możemy dopuścić do władzy ludzi, którzy za pieniądze KGB zbudowali siłę polityczną - oświadczył. Co zamiast tego? - Popiera nas 30 proc. Polaków. To dużo, ale za mało.

Musimy przekroczyć granicę niemożliwości - mówił Tusk. I zapowiedział tworzenie przed wyborami samorządowymi "szerokiego ruchu obywatelskiego".

Spór Tuska z "piskorczykami"

Platforma scentralizowana, ale nadal Tuska - tak postanowił wczorajszy zjazd PO

Na kilka tygodni przez zjazdem wiadomo było, że Donald Tusk nie będzie miał poważnych rywali i może być spokojny o przywództwo. Jan Rokita nie wykluczał, że stanie do walki z Tuskiem, ale powszechnie odbierano to raczej jako kokietowanie, a nie szczery zamysł. I faktycznie, Rokita nie rzucił Tuskowi rękawicy.

Konwencja byłaby zapewne demonstracją poparcia dla Tuska, gdyby nie przedzjazdowa rozgrywka między władzami partii a działaczami z Warszawy. Kierownictwo PO najpierw usunęło Pawła Piskorskiego, a następnie grupę dziesięciu jego współpracowników. Ponieważ jednak decyzje o wyrzuceniu "dziesiątki" nie są jeszcze prawomocne, przybyli oni wczoraj na zjazd.

- Donald Tusk buduje partię wodzowską - krytykował szefa jeden z wyrzuconych, bliski współpracownik Piskorskiego Jan Artymowski. - Konwencję zwołano tak późno, jak tylko było można. Celowo, by nikt nie był już zainteresowany rozliczeniem Tuska za dwie porażki wyborcze.

Gdy przyszło do zgłoszeń kandydatów na przewodniczącego, nieoczekiwanie okazało się, że przeciwko Tuskowi stanie Andrzej Machowski - samorządowiec z Warszawy, niegdyś rzecznik Piskorskiego (nadal członek PO). - Zgłosiłem się dopiero teraz, bo gdybym zrobił do w czwartek, już w piątek zostałbym zawieszony - tłumaczył podczas swej prezentacji.

Po co Machowski kandydował? - Nie liczył na zwycięstwo. Chciał mieć możliwość powiedzenia głośno, co myśli o ostatnich decyzjach - mówili jego współpracownicy.

- Pokonaliśmy drogę od prawyborów przed wyborami w 2001 r. do długopisu Tuska, który skreślał kandydatów na listy w 2005 r. - atakował Machowski. Jego zdaniem Tusk chce PO, w której zanikają dyskusje, a wszelkie decyzje zapadają na najwyższym szczeblu władzy partyjnej.

Zaatakował też sekretarza generalnego PO Grzegorza Schetynę: - Były wobec ciebie bardzo poważne zarzuty o stworzenie korupcyjnego układu we Wrocławiu. Nikt ciebie nie usunął z partii, nie pytając nawet o wyjaśnienie. A Piskorskiego usunięto.

- Nie ma już Pawła Piskorskiego, Andrzeja Olechowskiego, Macieja Płażyńskiego, Zyty Gilowskiej. Kolejne osoby znikają z naszej fotografii. Ku czemu zmierzamy? Apeluję, by Platforma nadal była Obywatelska - zakończył wystąpienie.

Tusk odpowiadał: - Spór między nami to spór o to, czy PO będzie federacją małych grup ludzi, którzy realizują własny interes, czy też ugrupowaniem realizującym interes wspólny. Ludzie wiedzą, co znaczy wybór Platformy Piskorskiego. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą też, że nie robię z bezinteresowności w polityce hasła wyborczego.

Tusk wygrał zdecydowanie. Zagłosowało na niego 533 delegatów. Na Machowskiego - 97.

Temat nadmiernej centralizacji władzy w PO był jednak obecny przez cały zjazd. W projekcie statutu znalazły się zapisy dające Radzie Krajowej PO bardzo duże uprawnienia, łącznie z decydowaniem o kolejności miejsc na listach wyborczych w wyborach parlamentarnych i samorządowych. - Nie jest to najbardziej demokratyczny statut, jaki znam. Ale musimy zwierać szeregi w rywalizacji z PiS. Potrzebna jest dyscyplina - tłumaczył nam delegat związany z Tuskiem.

Nie wszyscy byli jednak wyrozumiali. - Projekt statutu złożono w ostatniej chwili i nie było czasu na dyskusję - ubolewała delegatka z Lądka Zdroju. - Partia to nie własność jej władz - krytykował z kolei senator Jacek Bachalski. A Maciej Białecki z Warszawy mówił: - Nie wierzę, że jak ktoś ogranicza demokrację we własnej partii, będzie ją szanował, gdy obejmie władzę w państwie.

Dyskusję uciął jednak poseł Janusz Palikot, który zgłosił wniosek o odrzucenie wszystkich poprawek. Został przegłosowany wniosek, a następnie cały statut w pierwotnej wersji.

Kto trafi do kierownictwa partii? Decyzje zapadną w czerwcu. Mówi się, że pewne miejsca jako wiceprzewodniczący mają Hanna Gronkiewicz-Waltz i Bronisław Komorowski, być może też Jacek Saryusz-Wolski. Grzegorz Schetyna najprawdopodobniej pozostanie sekretarzem generalnym. A co z Janem Rokitą? - Chcę wywierać wpływ, a nie zdobywać stanowiska - mówił dziennikarzom. Najprawdopodobniej zastąpi jednak Donalda Tuska na stanowisku szefa klubu PO.