Operacja "Kosa": ciemna przeszłość Samoobrony

Opozycja chce, by rząd ujawnił dokumenty UOP na temat korzeni Samoobrony. Według "Gazety" może chodzić o przeprowadzoną w 1992 r. operację "Kosa". UOP domagał się wtedy delegalizacji partii Leppera jako zagrażającej bezpieczeństwu państwa.
- Jarosław Kaczyński publicznie informował, że Samoobrona jest partią założoną przez SB i że w tej sprawie istnieje raport, który ma jego brat. Albo jest tak, że Jarosław Kaczyński dokonuje prowokacji wobec Samoobrony, albo faktycznie taki raport istnieje. I teraz tylko rzecznik prezydenta nie chce go ujawnić - stwierdził wczoraj w Radiu ZET lider PO Jan Rokita. Zapowiedział, że będzie "domagać się w Sejmie definitywnego stwierdzenia, czy taki raport istnieje".

Raport Koniecznego

Z informacji "Gazety" wynika, że najprawdopodobniej chodzi o ekspertyzę UOP, przedstawioną w sierpniu 1992 r. na zamkniętym posiedzeniu rządu Hanny Suchockiej. Szefem Urzędu Rady Ministrów był wtedy Jan Rokita.

Na posiedzeniu obecny był jako szef NIK Lech Kaczyński. Ówczesny szef UOP Jerzy Konieczny przeczytał ministrom wnioski z operacji o kryptonimie "Kosa". Były to czasy pierwszych blokad Samoobrony. Konkluzją raportu był wniosek, że związek Samoobrona należy zdelegalizować, bo zagraża bezpieczeństwu państwa.

SB i Instytut Schillera

Ekspertyza wyliczała nazwiska osób zaangażowanych w powołanie Samoobrony, wskazując na związki części z nich z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa. Oraz na kontakty z zagranicznymi organizacjami, za którymi może stać wywiad rosyjski zainteresowany niedopuszczeniem do wejścia Polski do NATO i UE.

Pierwsza z takich organizacji to Sobór Słowiański. Powstał w Rosji w 1992 r. przy współudziale nacjonalistycznej partii Władimira Żyrinowskiego. Sobór chciał powrotu do zdominowania krajów b. bloku sowieckiego przez Rosję.

Raport zwracał też uwagę na związki partii Leppera z Instytutem Schillera. Instytut ze swoim głównym ideologiem Lyndonem La Rouche'em propagował teorię "trzeciej drogi", czyli stworzenia po upadku komunizmu systemu alternatywnego dla kapitalizmu.

La Rouche, amerykański generał w stanie spoczynku, na terenie USA wspierał zwolenników oddzielenia części stanów od państwa amerykańskiego. W Europie był przeciwny integracji w ramach UE.

Po zdelegalizowaniu w USA Instytut został zarejestrowany w Niemczech i był inwigilowany przez tamtejsze służby specjalne. W Polsce przedstawiciele Instytutu szkolili m.in. działaczy Samoobrony i "Solidarności '80". UOP w swojej analizie wskazywał na możliwość finansowania Instytutu przez Rosję.

Jako niebezpieczną osobę związaną z Samoobroną UOP wymieniał Janusza Bryczkowskiego, lidera jawnie faszystowskiej organizacji o nazwie Polski Front Narodowy. To właśnie na zaproszenie Bryczkowskiego Polskę odwiedził Żyrinowski.

W tym czasie wokół Samoobrony, tak jak wcześniej przy partii X Stanisława Tymińskiego, pojawili się działacze Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald" - nacjonalistycznej organizacji rodem z PRL.

- Kilka miesięcy po puczu w Rosji nasze wyczulenie na tego typu związki było zrozumiałe. Naprawdę nie było wiadomo, że po kilku latach historia potoczy się tak, że będziemy w NATO i w Unii, a opcja prorosyjska przegra - mówi wysoki oficer b. UOP.

Miodowicz: Rząd tchórzy

Do delegalizacji Samoobrony nie doszło. Raport UOP trafiał do kolejnych ministrów spraw wewnętrznych. Zbigniew Siemiątkowski pełniący tę funkcję w latach 1996-97: - Na początku lat 90. nikt nie odważył się sięgnąć po takie metody wobec zgodnie z prawem zarejestrowanego związku zawodowego - mówi Siemiątkowski.

Poseł PO Konstanty Miodowicz, szef kontrwywiadu UOP w 1992 r.: - Mieliśmy do czynienia z rządem tchórzy, który nie był w stanie podejmować trudnych decyzji nie tylko w tej sprawie.

Pytany, czy po latach obawy wobec Samoobrony znalazły potwierdzenie, Miodowicz uchyla się od odpowiedzi. - Byłaby to już ocena polityczna - mówi.

Czy po 1992 r. Samoobrona dalej była pod lupą polskich specsłużb? Według rozmówców "Gazety" tak, ale wniosków nie przekazywano poza kierownictwo UOP, a potem ABW. - Odnotowywano wyjazdy Leppera do Moskwy na zaproszenie komunistycznych organizacji, wypowiedzi przeciwko udziałowi w wojnie irackiej, kontakty z Chinami - mówi oficer ABW. Przypomina, jak w marcu 2000 r. Lepper odwiedził z kwiatami ambasadę rosyjską i przeprosił za to, że w Poznaniu zorganizowano pod konsulatem Rosji demonstrację przeciwko wojnie w Czeczenii.

Dla "Gazety" Andrzej Lepper:

- Z żadnymi rosyjskimi organizacjami nigdy nie miałem do czynienia. Instytut Schillera to znana sprawa. Byłem u nich w Niemczech. Ale to normalna sprawa. Wałęsa dwukrotnie przyjmował La Rouche'a w Belwederze.

Bryczkowski rzeczywiście był u nas jakiś czas. Zrobił sobie kiedyś pieczątkę, że jest wiceprzewodniczącym Samoobrony, ale nigdy nie był wiceprzewodniczącym.

Nie mamy już kontaktu z tymi ludźmi. Z pięć lat temu spotkałem Franka Hahna z Instytutu Schillera w siedzibie "S" Rolników Indywidualnych Romana Wierzbickiego, nawet nie pytałem, co tam robi.

Sobór Słowiański? Żyrinowski? Nigdy nie byłem na żadnych zjazdach Żyrinowskiego. Chociaż dostawałem od niego zaproszenia. Nawet w tym roku przyszło. Jeździł do niego Bryczkowski, ale już nie jako członek Samoobrony. Przyjmował zresztą potem Żyrinowskiego w Polsce. Ja siedziałem wtedy w więzieniu w Czarnem. Gazety pisały, że Żyrinowski przyjechał na zaproszenie Samoobrony - kompletna bzdura.

Akcję "Kosa", która skończyła się wnioskiem o delegalizację Samoobrony, nadzorował Konstanty Miodowicz. Ale przegrał i Samoobrona nie została zdelegalizowana.