Neonaziści szykują się na mundial

Policja w Niemczech szykuje się na zadymy neonazistów podczas czerwcowego mundialu. Niemcy najbardziej się obawiają, że ich neonaziści wejdą w sojusz z pseudokibicami z Polski
Pod koniec marca w austriackim Braunau, mieście położonym tuż przy granicy z Niemcami, odbyło się tajne spotkanie radykalnych prawicowców. Zjechali neonaziści i szalikowcy z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Holandii i Hiszpanii. Gdy policja rozpracowywała neofaszystowską demonstrację odbywającą się w sąsiedniej miejscowości, w Branau debatowano o tym, jak wspólnie zakłócić przebieg mistrzostw świata w piłce nożnej. - Narodowy socjalizm dzięki mistrzostwom świata odżyje na nowo - miał według austriackiego "Kuriera" mówić jeden z uczestników narady.

Sprawa być może przeszłaby niezauważona, gdyby nie ostatnie zamierzenia niemieckiej NPD, neofaszystowskiej partii, silnej w byłym NRD, szczególnie w Saksonii, gdzie ma deputowanych w Landtagu. NPD kwestionuje Holocaust, Hitlera uważa za niemieckiego bohatera narodowego, a Niemców za ofiary drugiej wojny światowej.

W wydanym właśnie oświadczeniu saski oddział partii zapowiedział, że 21 czerwca, gdy na stadionie w Lipsku Niemcy zmierzą się z Iranem, zorganizuje demonstracje solidarności z irańskim prezydentem Ahmadinedżadem. Jak się okazuje, poglądy NPD i irańskiego polityka na Holocaust i kwestię wymazania z mapy Izraela są zbieżne. - Solidaryzujemy się z narodem, który w bliskiej przyszłości musi się liczyć z brutalnym atakiem USA, bo nie chce się podporządkować dyktatowi tzw. wolnego zachodu - pisze w oświadczeniu Holger Apfel, lider NPD w Saksonii.

Neofaszyści będą także "rozprowadzać ulotki i tworzyć punkty informacyjne". O ich treści nic nie wiadomo, ale dużo mówi okładka wydanego przez NPD folderu na mistrzostwa świata. Jest na niej napis: "biały to nie tylko kolor koszulki" wzywający do usunięcia z reprezentacji nie-Niemców. NPD będzie też kolportować płyty z muzyką neofaszystowskich zespołów.

Demonstrować chcą też neofaszyści w Zagłębiu Ruhry, którzy planują pochód w Gelsenkirchen, gdzie również będą odbywać się mecze.

- Nie dopuścimy do prowokacji ze strony radykalnej prawicy. Sprawę traktujemy bardzo poważnie - zapowiada Wolfgang Schäuble, szef MSW. Policja natomiast obawia się, że demonstracje NPD przerodzą się w zamieszki. Od dłuższego czasu, gdy tylko neonaziści wychodzą na ulice, działacze lewicy i Zielonych stają im na drodze, blokując pochód. Tak było m.in. w listopadzie w Poczdamie, gdzie ponad tysiąc osób zatrzymało marsz 250 neonazistów. Podobnie dwa tygodnie temu w Hamburgu lewica zerwała spotkanie weteranów Waffen SS. W Gelsenkirchen organizacje społeczne już przygotowują się do kontrakcji.

- Podczas mistrzostw świata neonaziści pojawią się w większej sile, sytuacja może wymknąć się spod kontroli - obawiają się policjanci. A co gorsza, do neonazistów przyłączą się zapewne pseudokibice z Polski, postrzegani w Niemczech za szczególne niebezpiecznych.

Czarny scenariusz to powtórka wydarzeń z belgijskiego Charleroi, gdzie po piłkarskich mistrzostwach Europy w 2000 r. mimo mobilizacji belgijskiej policji kilkuset kibiców z Niemiec i Anglii stoczyło w sercu miasta regularną bitwę. Dwa lata wcześniej podczas mistrzostw świata we Francji niemieccy chuligani skatowali francuskiego żandarma.

Mimo pozycji NPD w Saksonii neonaziści nie są w Niemczech siłą polityczną, a ich czołowi działacze są bacznie obserwowani przez Urząd Ochrony Konstytucji (niemieckie ABW). Co wcale nie znaczy, że można ich ignorować, bo kłopoty gospodarcze i bezrobocie sprawiają, że grupkom neonazistów przybywa członków: niewykształconych, sfrustrowanych Niemców nienawidzących imigrantów.

Według policyjnych statystyk w Niemczech od kilku lat popełnia się coraz więcej przestępstw o podłożu neonazistowskim. W samej Nadrenii Północnej-Westfalii w zeszłym roku popełniono ich aż o 15 proc. więcej niż w 2004 r., w Hesji o 11 proc. Rośnie też liczba demonstracji organizowanych przez radykałów.

A neonaziści czują wiatr w żaglach i jak pokazuje przykład z Branau, tworzą ponadnarodowe struktury.

Przedsmak tego, co może się stać podczas mistrzostw, Niemcy mieli w zeszły weekend. W Hamburgu po meczu między miejscowym klubem FC St. Pauli i Chemnitzer FC doszło do zadymy. Prowokowali goście. Kilka godzin przed meczem fani z Chemnitz usiłowali demolować tureckie sklepy, krzycząc "Sieg heil". Przepędziła ich policja i mieszkańcy. Podczas meczu z trybuny zajętej przez gości, którą ci ustroili nazistowskimi flagami, dobiegały słowa nazistowskich pieśni, a część fanów w hitlerowskim pozdrowieniu podnosiła prawą rękę do góry. Później, gdy doszło do bijatyki kibiców, ekipa z Chemnitz dalej demonstrowała swoje polityczne poglądy: kibice krzyczeli nawet "Sieg heil" w kierunku nacierających na nich policjantów i armatek wodnych. Bilans: wybite szyby i kilkudziesięciu zatrzymanych fanów oraz kilku lekko rannych. - Na każde złamanie prawa będziemy konsekwentnie reagować - zapowiada Werner Jantosch, szef hamburskiej policji. Mimo to mieszkańcy Hamburga są zaniepokojeni. Kilka meczów mistrzostw świata zostanie rozegranych właśnie w ich mieście.