Palestyna: szokujące plany ministrów Hamasu

Ministrowie rządu radykalnego Hamasu zajmują gabinety i wzajemnie prześcigają się w szokujących wypowiedziach. Szef MSZ marzy o wymazaniu Izraela z mapy, a szef MSW obiecuje bezkarność sprawcom zamachów na Izraelczyków
- Marzy mi się, że któregoś dnia powieszę w moim domu w Gazie wielką mapę świata, na której nie będzie już Izraela - stwierdził w poniedziałek Mahmud Zahar, nowy minister spraw zagranicznych Autonomii Palestyńskiej w rozmowie z chińską agencją Xinhua.

Dodał przy tym, że Palestyńczycy bynajmniej nie zieją nienawiścią do Żydów. - Nienawidzimy jedynie izraelskiej okupacji. W przyszłości muzułmanie, żydzi i chrześcijanie będą zgodnie żyli w islamskiej Palestynie, która powstanie na miejscu Izraela.

Hamas stawia warunki

Radykalny islamski ruch Hamas, odpowiedzialny za kilkadziesiąt zamachów samobójczych w Izraelu, wygrał styczniowe wybory w Autonomii Palestyńskiej. W zeszłym tygodniu hamasowcy przejęli władzę od bardziej ugodowego Fatahu, partii Jasera Arafata, który rządził Autonomią od jej powstania w 1994 r. Dziś następcom Arafata pozostaje jedynie urząd prezydenta sprawowany przez Mahmuda Abbasa.

Izrael, USA i Unia Europejska uznają Hamas za organizację terrorystyczną. Amerykanie już zatrzymali wszelkie dotacje dla palestyńskiego rządu (choć kontynuują pomoc humanitarną), a UE grozi tym samym, o ile Hamas nie wyrzeknie się przemocy. Miałoby to zabójcze skutki dla Autonomii, której budżet w połowie składa się z pomocy zagranicznej. W piątek Departament Stanu wydał amerykańskim dyplomatom formalny zakaz kontaktów z rządem Hamasu.

- Amerykańskie represje spadają na rząd wybrany zgodnie ze wszystkimi demokratycznymi zasadami, które głosi Ameryka - komentował Ismael Hanija, nowy premier Autonomii.

Hanija wezwał USA, UE, ONZ i Rosję do rozmów pokojowych, które zakończą konflikt palestyńsko-izraelski. Sugerował, że Hamas zgodziłby się na długoletni rozejm z Izraelem, jeśli ten wycofałby się do granic z 1967 r., oddając Palestyńczykom okupowany Zachodni Brzeg i wschodnią Jerozolimę.

Izrael chce jednak zachować największe osiedla na Zachodnim Brzegu i całą Jerozolimę. W dodatku wyklucza jakiekolwiek rozmowy, dopóki wszystkie palestyńskie milicje, w tym Hamas, nie zostaną rozbrojone.

Ten rząd zaprasza terrorystów

Hanija jest uważany za reprezentanta umiarkowanego skrzydła w Hamasie, czego nie można powiedzieć o jego czołowych ministrach. Szefa MSZ Zahara radykalizmem przebija jeszcze nowy minister spraw wewnętrznych Said Sijam.

W poniedziałek Sijam powiedział w wywiadzie dla francuskiej agencji AFP, że palestyński rząd nie będzie odtąd wymieniał się z Izraelem informacjami dotyczącymi bezpieczeństwa ani nie będzie dokonywał aresztowań na podstawie wiadomości z izraelskiego wywiadu.

Kilka dni wcześniej w rozmowie z Reutersem Sijam stwierdził, że w ogóle nie zamierza ścigać zamachowców.

- Nigdy już nie będzie tak, że jakikolwiek Palestyńczyk trafi do aresztu za opór przeciw okupacji - mówił, wprawiając w osłupienie izraelską opinię publiczną. - Nie przyszedłem do rządu, żeby chronić okupanta i jego osadników. Przyszedłem, żeby chronić naszych ludzi, naszych bojowników, nasze drzewa i nasze prawa.

Współpraca służb bezpieczeństwa Autonomii i Izraela była jednym z kluczowych warunków porozumienia z Oslo z 1993 r., które powołało Autonomię do życia. Kolejne rządy Fatahu, choć krytykowane przez Izrael za złą wolę lub nieudolność, przynajmniej formalnie się tego ustalenia trzymały.

- Rząd Hamasu otwarcie zaprasza terrorystów, także tych z al Kaidy, żeby szukali schronienia w Autonomii - przestrzega izraelski analityk Salit Halevy.

Pośrednio wspierają zamachy

Od roku Hamas nie organizuje zamachów, dotrzymując rozejmu zawartego przez prezydenta Abbasa. Dlatego jego przywódcy nie są już celem izraelskiej armii, jak to bywało w przeszłości. Dwa lata temu izraelskie rakiety kolejno zabiły dwóch przywódców ruchu. W ataku bombowym na dom Zahara zginął jego syn.

Izraelczycy twierdzą jednak, że Hamas, choć sam ostatnio nie organizuje zamachów, to je "pośrednio wspiera". Wśród 713 Palestyńczyków aresztowanych przez izraelską armię na okupowanym Zachodnim Brzegu w pierwszym kwartale tego roku aż 234 to członkowie Hamasu.