Jarosław Kaczyński: Niech Platforma rzuci koło ratunkowe

Skoro Polska według Platformy jest w topieli, to trzeba ją ratować - mówił Jarosław Kaczyński wczoraj w Lublinie. I pytał Tuska, dlaczego nie rzuca koła ratunkowego - nie chce ani wyborów, ani koalicji
Nie 4, ale 5, 6 lub 7 kwietnia posłowie będą głosować wniosek PiS o skrócenie kadencji Sejmu - ogłosił wczoraj marszałek Marek Jurek. O zmianę terminu prosili go parlamentarzyści, który pragną jechać do Rzymu na obchody pierwszej rocznicy śmierci Jana Pawła II.

Już dziś wiadomo, że to głosowanie niczego nie przesądzi. Wyborów nie da się przyspieszyć bez zgody PO, a partia Donalda Tuska ich nie chce. Mimo to Jarosław Kaczyński ruszył w Polskę. Przekonuje, że jedynie wybory są w stanie rozstrzygnąć spór między PiS i PO, umożliwić jednej z tych partii samodzielne, a więc stabilne rządy.

Po co to wszystko, skoro wyborów być nie może.

Politycy PiS przyznają, że Kaczyńskiemu chodzi o przygotowanie wyborców do koalicji z Samoobroną. I zmianę sondażowych tendencji - dziś poparcie dla PO rośnie, a dla PiS spada. Wyborcy mają uwierzyć, że to partia Tuska odpowiada za to, co ich drażni.

Wczoraj w Lublinie Kaczyński mówił: - PO zachowuje się jak człowiek, który widzi tonącego, ma w ręku koło ratunkowe, ale go nie rzuca. To jest zdumiewające.

Prowadząc wojnę z Platformą, Kaczyński buduje koalicję rządową z Samoobroną, PSL i częścią LPR. Każda z tych partii ma dziś jakiś kłopot. Niektórzy z liderów patrzą podejrzliwie na PiS.

- Zbyt wiele zdarzeń dzieje się w tym samym czasie - mówi prezes PSL Waldemar Pawlak. - To nie przypadek, że jednocześnie pojawia się sprawa prowokacji przeciw Lepperowi, konflikt w Lidze, rejestracja konkurencyjnego wobec nas PSL "Piast". Zresztą w tym ostatnim przypadku koledzy z PiS zostawili odciski palców, bo Zdzisław Podkański i Janusz Wojciechowski spotkali się z Jarosławem Kaczyńskim.

Lider ludowców podejrzewa więc, że przed zawarciem koalicji rządowej PiS chce przyszłych partnerów osłabić.

W przypadku LPR idzie jeszcze dalej - z pomocą ojca Rydzyka próbuje partię Romana Giertycha rozbić.

- PiS prowadzi działania niekonwencjonalne i zmierza do rządów jednopartyjnych - analizuje Pawlak. - Jeśli pozostałe partie będą się zachowywały racjonalnie - dodaje - to PiS się nie uda.

Racjonalnie, czyli jak? Pawlak: - Tak jak np. PO, która nie reaguje na każdą zaczepkę PiS.

Taką taktykę wybrał ostatnio Andrzej Lepper. Jeszcze kilka dni temu krytykował wicepremier Zytę Gilowską, radził, aby trzecią partią w koalicji rządowej była LPR, a nie PSL itp. Teraz mówi: - Jesteśmy za koalicją z PiS. Cała władza jest w rękach pana prezesa Kaczyńskiego. I to on - zdaniem polityka Samoobrony - powinien przesądzić, kto będzie "tym trzecim".

Jednocześnie Lepper przechodzi do porządku nad wyciąganymi przed media wypowiedziami Jarosława Kaczyńskiego na jego temat. Np. tą z 2003 r. w "Głosie Wybrzeża". Prezes PiS oświadczył wtedy: "Samoobrona jest tworem byłych oficerów służb bezpieczeństwa". - Też mówiłem różne rzeczy o PiS, o obecnym panu prezydencie. Ale to nie znaczy, że my mamy żyć w nienawiści - skomentował Lepper. I zaproponował spotkanie prezydentowi Kaczyńskiemu, o którym wiadomo, że jest koalicją PiS-Samoobrona przerażony.