Jak Polacy Anglię zdobywają

Wyjazdy nabierają tempa. Z każdym miesiącem do pracy na Wyspach Brytyjskich udaje się coraz więcej Polaków. A tam znajdują coraz lepszą pracę
Legalnie w Wielkiej Brytanii pracuje już 205 tys. Polaków. Stanowimy aż 59 proc. wszystkich emigrantów z nowych państw Unii. Następni w kolejności są Litwini - 45 tys. i Słowacy - 36 tys.

Jadą przede wszystkim młodzi ludzie stanu wolnego. Ponad 80 proc. nie ukończyła 34 lat. Tylko co czternasty ma więcej niż 45 lat. - podaje raport brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych z 28 lutego.

Ciągle jeszcze wyjeżdżamy bez rodzin - 94 proc. Tylko 3 proc. emigruje z dziećmi. Ale to powoli zaczyna się zmieniać. - Ponad rok temu spotykałam się na babskich wieczorach z czterema koleżankami, których mężowie wyjechali do Londynu. Wszyscy mieli wrócić. Dziś trzech przyjaciółek nie ma, bo już też pracują w Anglii - opowiada Halina Budak, mieszkanka Zgierza pod Łodzią.

Z raportu Home Office wynika, że wyjazdy Polaków do Anglii bardzo przyspieszają. W drugiej połowie 2004 r. do legalnej pracy w Anglii wyjechało 51 tys. Polaków, a w drugiej połowie 2005 r. już 72 tys.!

Najwięcej osób opuszcza kraj w czerwcu i lipcu - wtedy ruszają studenci. Najmniej - w grudniu. - Polacy są rodzinni. święta Bożego Narodzenia chcą spędzić w domu, a dopiero potem jechać za chlebem - komentuje prof. Krzysztof Konecki, socjolog Uniwersytetu Łódzkiego.

Aż 97 proc. Polaków pracuje w Anglii na pełen etat. - I najchętniej biorą dyżury w weekendy. W soboty zarabiają 180 proc. dniówki, a w niedzielę nawet 200 proc. Opłaca się - mówi Kamil Zabrocki, kierowca wózka widłowego mieszkający od dwóch lat w York.

Coraz lepsza praca

Polacy zaraz po akcesji wykonywali prace proste i nie wymagające żadnych kwalifikacji. A teraz szybko wzrasta liczba pracujących w administracji i marketingu (na stanowiskach biurowo-sekretarskich pracuje 63 tys. Polaków).

Zajmujemy niemal wszystkie szczeble w produkcji - co trzeci Polak pracuje w dużej fabryce. Głównie przy taśmie lub jako pakowacz.

- Ale coraz częściej Polacy nadzorują pracę innych - mówi Marek, który od roku ma etat w fabryce samochodów w Coventry.

Królujemy w gastronomii, w której pracuje 45 tys. Polaków. Zdominowaliśmy stanowiska barmanów i kelnerek, ale wyemigrowało także 2 tys. naszych szefów kuchni.

20 tys. osób pracuje w rolnictwie (liczba ta spada), 10 tys. w przetwórstwie. I tyle samo w służbie zdrowia.

Przybywa w transporcie. - W Polsce kierowcy zarabiają mniej. A prowadzone przez prywatne firmy kursy jazdy lewą stroną zachęcają do wyjazdów. Kto choć trochę zna język, za kółkiem radzi sobie doskonale - opowiada Marcin Kolski, kierowca autobusu w Londynie.

Są też zawody, w których Polska nie ma reprezentacji - np. żaden nasz rodak nie pracuje w policji czy więziennictwie. Są taksówkarze, ale nie ma motorniczego metra.

Do sześciu funtów za godzinę

Zdecydowana większość pracujących legalnie emigrantów zarabia od 4,50 do 6 funtów na godzinę - wynika z cytowanego raportu. - Zaraz po wejściu Polski do UE zarobki były kiepskie. Potem Polacy okazali się dobrymi pracownikami i stawki skoczyły. A teraz rynek tak się nami nasycił, że znów podejmujemy się pracy za niższe pieniądze - analizuje Zabrocki.

Polacy zyskują coraz lepszą opinię za granicą. - Są uważani za lojalnych i solidnych. Nie mają tendencji do częstej zmiany pracy, co pracodawcy bardzo sobie cenią - mówi Sylwia Żaczek z międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Grafton. - Dzięki temu nie mamy problemu, by znaleźć Polakom pracę dokładnie za takie same stawki, za jakie pracują Anglicy czy Irlandczycy.

Jako przykład podaje fabrykę produkcyjną w Irlandii: - Gdy firma zaoferowała pracownikom podwyżkę, dostali ją zarówno rodowici Irlandczycy, jak i Polacy.

Połowa osób zatrudniona jest w Anglii na stałe, pozostali mają pracę tymczasową (to głównie studenci, którzy nie starają się o pracę stałą).

Co ciekawe, Polacy nie zasypują angielskich urzędów wnioskami o zapomogi. Od maja 2004 r. napisali tysiąc próśb o zasiłek dla rodzin o niskich dochodach i ok. 400 dla poszukujących pracy. Stanowi to niewielki ułamek osób pracujących w Anglii. Większość podań została odrzucona.

Głównie w Londynie

Głównie okupujemy Londyn, ale to też się zmienia. O ile zaraz po akcesji Polski do Unii Europejskiej Londyn wybierał co czwarty wyjeżdżający na wyspy Polak, teraz robi to co dziesiąty. Popularność zdobywają inne regiony, np. Midlands (środkowa Anglia).

Coraz częściej latamy samolotami. Doskonale widać to na przykładzie łódzkiego lotniska im. Władysława Reymonta. Tani przewoźnik Ryanair uruchomił dwa połączenia - do Londynu i Nottingham. Samoloty są niemal w pełni zapełnione Polakami, którzy lecą do pracy.

- W Polsce wyjazdy do pracy są ciągle bardziej popularne od podróży turystycznych, choć właśnie dzięki tanim liniom te proporcje zaczynają się zmieniać - mówi Wojciech Karubin z obsługującej Ryanaira agencji Ciszewski Public Relations.

Na przełomie marca i kwietnia Łódź zyska dwa kolejne połączenia - też będące wynikiem wyjazdów Polaków za chlebem. Do Dublina latać będzie Ryanair i Centralwings. W innych kierunkach połączeń z Łodzi na razie nie ma.