Balcerowicz pod specjalnym nadzorem

Rząd przyspieszy prace nad kontrowersyjnym projektem ustawy o supernadzorze finansowym, która uzależni od premiera kontrolę nad wszystkimi instytucjami finansowymi. To skutek środowej awantury w Komisji Nadzoru Bankowego o fuzję Pekao z BPH
Wczoraj premier Kazimierza Marcinkiewicz nieoczekiwanie zapowiedział, że w już najbliższy wtorek rząd przyjmie projekt ustawy o supernadzorze finansowym. Przygotowana przez wiceministra finansów Cezarego Mecha ustawa przewiduje zastąpienie czterech, niezależnych dziś od rządu instytucji kontrolnych nadzorujących banki, firmy ubezpieczeniowe, biura maklerskie, fundusze emerytalne i inwestycyjne jednym Urzędem Nadzoru Finansowego.

Będzie on miał olbrzymie uprawnienia, a jego szefa na sześcioletnią kadencję ma powoływać premier. Nieoficjalnie politycy PiS mówią, że szefem nowego supernadzoru będzie sam autor ustawy Cezary Mech. Pomysł kolejnego specurzędu ostro krytykują ekonomiści i finansiści, uważając, że centralizacja nadzoru w jednych rękach i jego pełne uzależnienie od rządu przyniesie same szkody. Tym bardziej, że dotychczasowe instytucje nadzorcze mają dobrą opinię na rynku.

Jak dowiedziała się "Gazeta" premier nieco się jednak pośpieszył. - W najbliższy wtorek rzeczywiście jest posiedzenie rządu, ale również komitet uzgodnieniowy przy Radzie Ministrów, który w pierwszej kolejności zajmie się projektem ustawy o supernadzorcy. Trudno nam będzie zgrać to wszystko w jednym dniu - usłyszeliśmy nieoficjalnie w resorcie finansów. Według naszych informacji wiceminister Mech miał w tym celu rozmawiać po południu z premierem. Efektów rozmowy jednak nie znamy.

Niespodziewane ogłoszenie przez premiera, przebywającego wczoraj w Hiszpanii, planów dotyczących wprowadzenia ustawy o supernadzorze, zbiegło się w czasie z wielką awanturą wokół obecnie kontrolującej banki Komisji Nadzoru Bankowego. Środowe posiedzenie KNB, na którym rozpatrywano wniosek włoskiego UniCredito (inwestor strategiczny banku Pekao) o przejęcie kontroli nad BPH, zaogniło konflikt pomiędzy rządem, a Leszkiem Balcerowiczem, szefem KNB,

Poszło o wykluczenie z obrad KNB jej wiceprzewodniczącego, wiceministra finansów Cezarego Mecha, a także o niedopuszczenie jako strony w postępowaniu przedstawicieli Ministerstwa Skarbu. Mech został wykluczony na mocy arbitralnej decyzji samego Balcerowicza po tym, jak pełnomocnicy UniCredito zarzucili mu stronniczość (Mech kilkakrotnie wypowiadał się, że jest przeciwny fuzji). Jego miejsce w KNB zajęła wicepremier Zyta Gilowska.

Wniosek o niedopuszczenie Ministerstwa Skarbu to też "dzieło" Balcerowicza, bo po głosowaniu w komisji był remis 3:3 i to głos przewodniczącego, liczony podwójnie, zaważył na decyzji. KNB przedstawiła cztery ekspertyzy prawne (dwie z NBP i dwie prawników z Uniwersytetów Łódzkiego i Warszawskiego), z których wynika, że dopuszczenie Ministerstwa Skarbu jako strony w postępowaniu KNB byłoby niezgodne z prawem.

- W obu przypadkach prezes Balcerowicz popełnił błędy - oświadczył tymczasem premier Marcinkiewicz. A wiceminister skarbu Paweł Szałamacha dodał, że resort zaskarży do sądu środową decyzję KNB o niedopuszczeniu jego przedstawicieli do głosu. - Stanie się to najdalej w ciągu kilkunastu godzin. Jestem pewien, że wygramy ten spór - dodał.

Rząd atakuje, bo sytuacja coraz bardziej wymyka mu się spod kontroli. W siedmioosobowej KNB ma tylko trzech przychylnych sobie przedstawicieli. W środę Zyta Gilowska i Paweł Pelc z Ministerstwa Finansów oraz Danuta Wawrzynkiewicz wyznaczona przez prezydenta nic nie wskórali w starciu z pozostałą czwórką: Jarosławem Kozłowskim (szef KPWiG), Ewą Kawecką-Włodarczak (BFG), Wojciechem Kwaśniakiem (GINB) i Leszkiem Balcerowiczem.

To oznacza, że w przyszłym tygodniu KNB może zezwolić UniCredito na przejęcie przez Pekao kontroli nad BPH. A to otworzyłoby Włochom drogę do fuzji, której rząd chce zapobiec. - Sądzę, że w środę, na kolejnym posiedzeniu KNB, wniosek UniCredito zostanie przyjęty - przewiduje Hanna Gronkiewicz-Waltz, posłanka PO i szefowie sejmowej komisji skarbu. - Zaskarżymy taką decyzję w sądzie - odgraża się wiceminister Szałamacha.

Środowa awantura w KNB była też głównym tematem wczorajszego posiedzenia sejmowej komisji skarbu. Posłowie prawicy, oburzeni wykluczeniem wiceministra Mecha, nie przebierali w słowach. Poseł PiS Tomasz Markowski zasugerował, że wykluczenie Mecha było częścią ukartowanego wcześniej planu zwolenników bankowej fuzji.

Te sugestie oburzyły obecnego na posiedzeniu Andrzeja Jakubiaka, szefa działu prawnego NBP. - Decyzja prezesa Balcerowicza miała na celu wyłącznie ratowanie postępowania. Gdyby brała w nim udział osoba, którą można podejrzewać o brak bezstronności, łatwo byłoby podważyć decyzję KNB - tłumaczył Jakubiak. Balcerowicza broniła też posłanka SLD Małgorzata Ostrowska: - Pan Mech, swoimi publicznymi wypowiedziami na temat fuzji sam dał KNB argumenty, żeby go wykluczyć.

Wiceminister Mech zaprzeczył, jakoby wypowiadał się publicznie na temat swojego negatywnego stanowiska na temat fuzji. - Uzasadnienie wniosku o moje wykluczenie zawierało dziennikarskie wypowiedzi i opinie dotyczące mojego stanowiska. Wyjaśniałem prezesowi Balcerowiczowi, że te teksty nie zawierają moich wypowiedzi - tłumaczył wczoraj w Sejmie Mech.

- Sam czytałem w Tygodniku Solidarność pana wypowiedź o tym, że będzie pan głosował przeciwko fuzji - odpowiadał Andrzej Jakubiak z NBP. - Jestem przerażony tym, co słyszę. Powtarzanie, że w KNB zasiadają przedstawiciele rządu, którzy mają realizować jego politykę to woda na młyn prawników UniCredito. Będą żądać uchylenia decyzji, jeśli będzie dla nich niekorzystna - denerwował się Andrzej Jakubiak z NBP.