10 milionów dolarów w trzy dni

Las Vegas dawno już nie widziało takiego zwycięstwa. Zapalony bankier, matematyk i pokerzysta Andy Beal zgarnął prawdopodobnie 10 milionów dolarów w trzy dni Jak podaje gazeta ?Las Vegas Sun" mecze odbywały się w strzeżonym pokoju pokerowym kasyna Wynn. Beal grał kolejno z najlepszymi zawodowymi graczami, którzy określają się mianem ?Corporation" (Korporacja).
Beal rywalizuje z nimi od pięciu lat. Po raz pierwszy pojawił się w hotelu Bellagio w Las Vegas w 2001 roku. Był nieznanym wtedy nikomu amatorem pokera z Dallas w Teksasie. Chciał zmierzyć się z profesjonalistami. Stawka wynosiła blisko 20 milionów dolarów i odbyło się o nią 7 gier jeden na jeden.

Wtedy Bealowi nie poszło tak jak zamierzał. Postanowił się odegrać. Dwa tygodnie temu wrócił do Las Vegas. Dokładne szczegóły jego potyczki z Korporacją nie są znane, gdyż żadna ze stron nie szukała rozgłosu. Widomo jedynie, że Korporacja postawiła 10 milionów dolarów, a Beal - 20 milionów. Nie grano też według zasady "zwycięzca bierze wszystko", co oznacza, że w każdej chwili grający mogli odejść od stołu, nie tracąc całej stawki.

Dobra pass Beala - jak podaje "Las Vegas Sun" - zaczęła się w zeszły poniedziałek kiedy wygrał 1,2 miliona dolarów pokonując Todda Brunsona z Korporacji. Potem miał wygrać kolejne dwie potyczki i uzyskać w sumie około 10 milionów dolarów.

Beal to milioner z Dallas. Woli, żeby mówić na niego "Andy" zamiast "Andrew". Jego pasją jest matematyka i oczywiście poker. Wciąż umawia się na rozgrywki z najlepszymi, choć potrafi stracić trzy miliony dolarów w jednej grze. Po ostatniej tak wysokiej przegranej wydał nawet oświadczenie prasowe, że już nigdy nie zasiądzie do stołu. Ale szybko je złamał.

Beal - dyrektor świetnie prosperującej (obroty liczone w miliardach dolarów) Beal Financial Corporation z siedzibą w Dallas - nigdy nie skończył studiów ekonomicznych, a karierę w biznesie zaczął od remontowania starych domów i odsprzedawania ich po wyższej cenie. Kiedy gra ma na uszach słuchawki, a oczy kryje za okularami słonecznymi, by nie zdradzał go żaden gest, ani żadne spojrzenie i nie rozpraszał żaden pochodzący z pokoju hałas. Potrafi siedzieć godzinami bez ruchu przy pokerowym stole, oczywiście z kamienną twarzą. Podobno kiedy gra zapomina o stawkach i suma wygranej czy przegranej jest dla niego bez znaczenia. Liczy się sama gra.