Rodzeństwo z Turcji zmarło na ptasią grypę

Są pierwsze ofiary śmiertelne wirusa H5N1 poza terenami Azji Południowej i Chin
Nastoletni Mehmet Ali i jego siostra Fatma zarazili się zjadliwym szczepem wirusa, pracując na fermie drobiu. Objawy choroby mają także ich 11-letnia siostra i 6-letni brat

Mehmet zmarł w niedzielę. Choć początkowe testy nie wykazały, że był ofiarą ptasiej grypy, to kolejne analizy oraz postępująca choroba siostry (dziewczynka zmarła wczoraj rano) jednoznacznie określiły, że chłopaka zabił wirus H5N1 - ten sam, który uśmiercił już w Azji ponad 70 osób.

Dzieci mieszkały i pracowały na kurzej fermie w miasteczku Dogubeyazit, przy samej granicy z Iranem. - Rodzina trzymała w domu chore kurczaki oraz jadła ich mięso - poinformował turecki minister zdrowia Recep Akdag.

W całej Turcji pod obserwacją znajduje się 18 osób z podejrzeniem zachorowania na ptasią grypę. Stan dwóch jest bardzo poważny.

- Jesteśmy prawdopodobnie najbliżej wybuchu pandemii ptasiej grypy od czasów morderczej hiszpanki - mówi Julie Gerberding, szef amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób i Prewencji. - To jednak nie jest jej początek - uspokaja dr David Nabarro ze Światowej Organizacji Zdrowia. - O wybuchu pandemii może być mowa dopiero wtedy, gdy wirus w sposób stały zacznie przenosić się między ludźmi. Dotychczas nie ma na to żadnych dowodów. Ludzie zarażają się od chorych ptaków, bo mają z nimi bardzo bliski kontakt - tłumaczy Nabarro.

Więcej o: