Rząd premiera Koizumiego chce pomóc Japonkom

Japoński rząd robi, co może, by zachęcić rodaków do żeniaczki i rodzenia dzieci, ale póki co wyniki w tej dziedzinie ma słabe
Wychodząc za mąż, Japonka zazwyczaj rezygnuje z pracy i poświęca się wychowaniu dziecka, zaś wieczorami siedzi w domu czekając na męża. Tak było do niedawna, bo dziś Japonki buntują się przeciwko takiemu modelowi małżeństwa. - Młode kobiety obserwują związki swych matek i nie zamierzają iść w ich ślady, nie chcą zostawać służącymi męża i dzieci - mówi japoński demograf Makoto Atoh.

Ponad połowa kobiet w wieku 25-29 lat to panny; panną jest też co trzecia Japonka w wieku od 30 do 39 lat, a trzeba pamiętać, że związki nieformalne w tym konserwatywnym kraju praktycznie nie wchodzą w grę.

Zdaniem demografów Japonki nie buntują się przeciw małżeństwu i posiadaniu dzieci, ale nie chcą żyć w tradycyjnym japońskim małżeństwie. Profesor Atoh uważa, że konserwatywny model małżeństwa i ucieczka od niego to główne przyczyny spadku demograficznego.

Statystycznie na Japonkę przypada 1,29 dziecka, zaś spis ludności ogłoszony w tym tygodniu pokazał, że społeczeństwo Japonii zaczyna się kurczyć. 1 października zmarło o 19 tys. więcej ludzi niż się urodziło. Japonia dołączyła do Niemiec i Włoch, czyli wysoko rozwiniętych krajów o ujemnej demografii. Rząd ostrzega, że w ciągu stu lat liczba ludności może się zmniejszyć o połowę z obecnych 127 mln do 65 mln.

Rząd Junichiro Koizumiego chce przełamać ten trend, zachęcając Japonki do małżeństwa i podnosząc status społeczny kobiet. We wtorek obiecał zwiększyć ich udział w życiu publicznym - np. do 2010 r. co trzecim ministrem ma być kobieta. Urzędniczkom pracującym w administracji centralnej i mającym małe dzieci obiecano skrócenie czasu pracy, zaś ich mężów rząd zachęca do brania urlopów macierzyńskich.

Ogłoszone we wtorek zachęty to ciąg dalszy przyjętej w 2000 r. prorodzinnej strategii rządowej, która miała przełamać niechęć pracodawców do przyjmowania z powrotem pracownic po urlopie macierzyńskim. Na razie skutki są nikłe. W zarządach firm pań jest nadal jak na lekarstwo, pracujące mamy narzekają na brak żłobków i przedszkoli, a koncerny nie rwą się do ich zakładania.

Indeks Równouprawnienia Płci ONZ daje Japonii dopiero 44. miejsce na 80 notowanych krajów. Indeks ocenia m.in. udział kobiet w życiu publicznym i działalności gospodarczej, proporcje kobiet i mężczyzn wśród specjalistów i techników oraz odsetek zajmowanych przez nie miejsc w parlamencie.