Minister określił grubość piasku

Tylko milimetr grubości może mieć piasek używany do posypywania dróg i chodników - stwierdził minister środowiska. Jeśli posypujesz zimą chodnik czy drogę grubszym piaskiem, możesz dostać karę - twierdzą w ministerstwie. Ale firmy drogowe, gminy czy spółdzielnie mają w większości zły piasek i decyzją ministra się nie przejmują.
Rozporządzenie o wymiarach piasku wydał Czesław Śleziak, minister środowiska w rządzie Leszka Millera. Dokument obowiązuje od grudnia. Drogowcy, gdy o tym słyszą, pukają się w czoło.

- Bardzo byłem zdziwiony, że taka zmiana wchodzi w życie w trakcie sezonu. Przecież kilka tysięcy ton piasku kupiliśmy kilka miesięcy temu, ma 2 mm i oczywiście wtedy spełniał wszystkie normy. A teraz nagle dowiadujemy się, że jest za gruby - denerwuje się Stanisław Kamiński, szef kieleckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. - Podczas poprzedniej zimy wykorzystaliśmy blisko 140 tys. ton, a teraz będzie pewnie podobnie - dodaje Andrzej Maciejewski, rzecznik prasowy GDDKiA. Pracownicy drogowej centrali już wymyślili, jak obejść pomysł ministra. - Z rozporządzenia wynika, że drogi można też posypywać innymi kruszywami o grubości do 4 mm. Piasek wykorzystamy więc oficjalnie jako "inne kruszywo" - wyjaśnia Maciejewski.

Drogowcy wyjaśniają, że im grubszy piasek, tym skuteczniejszy. - Na niektórych zjazdach zakopianki nawet piasek się nie sprawdza i używamy specjalnych, grubszych kruszyw. Chodzi przecież o życie ludzi - mówi Andrzej Pocięgiel, wiceprezes Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Drogowo Mostowego w Nowym Targu.

Wielki problem mają teraz spółdzielnie mieszkaniowe. Piasek to ich główna broń w walce ze ślizgawicą, bo tona soli kosztuje około 300 zł, a piachu - około 10 zł. - My wykorzystujemy co zimę około 25 ton. Najpierw opróżniamy piaskownice, a potem dokupujemy jeszcze kilka ton. Następnym razem sprawdzimy, żeby miał najwyżej milimetr grubości, ale na razie wysypiemy to, co mamy - podkreśla Edward Tomaszewski, prezes spółdzielni mieszkaniowej Bocianek w Kielcach.

Po co więc ministerstwo wprowadzało przepis, którego nikt nie będzie przestrzegał? Gdy dodzwoniliśmy się do Czesława Śleziaka i powiedzieliśmy mu, o co chodzi, wyłączył telefon. Obecny rzecznik ministerstwa Piotr Pukos nie potrafił wyjaśnić, kto był dokładnie pomysłodawcą zmiany. - Od grubości piasku zależy, jak szybko np. sól używana do posypywania dróg przenika do gleby i zostaje wchłonięta przez drzewa. Drobniejszy piasek nie zapycha też tak studzienek kanalizacyjnych - mówi Pukos.

A kto ma dbać o grubość piasku? - Inspektorzy ochrony środowiska będą interweniować tylko wtedy, gdy np. uschną drzewa przy drodze, bo ktoś pomieszał sól z za grubym piachem. I wtedy mogą być nakładane kary odpowiednie do rozmiaru szkód - grozi Pukos.

Lidia Bińkowska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie: - Nie mamy takiej możliwości. Powód jest prosty - w ustawie o ochronie środowiska nie ma nic o grubości piasku.