Sławomir Świerzyński: Nie zawaham się strzelać

Mariusz C. wywinął się z zarzutu porwania syna gwiazdy disco polo, lidera zespołu Bayer Full. Dzięki kolegom. Czy uniknie też kary za gwałt na 14-letniej dziewczynce? Zdesperowany ojciec przygotowuje się na spotkanie z prześladowcą
Na tym ognisku byli młodzi z całej wsi. Obeszło się bez ścisku, bo Helenów - wieś między Płockiem a Łodzią - liczy 30 numerów. Ale żaden chłopak ani dziewczyna nie mogli sobie pozwolić, by przepuścić takie wydarzenie.

Poszła i Kasia Różańska, letniczka z Łodzi. Miała tylko 14 lat, mimo to ciotka u której mieszkała, była o nią spokojna. Przecież tam sami swoi, pomyślała.

Gwiazdą ogniska był Mariusz, a właściwie jego motor, na którym woził wszystkie dziewczyny. Do szosy i z powrotem. Dziewczyny piszczały ze strachu i ściskały przystojnego kierowcę. Po kilku rundkach motor wzbił chmurę kurzu i zatrzymał się przed Kasią.

- Jedziesz? - spytał Mariusz.

Dziewczynka spojrzała na niego i na milczące koleżanki. Było ciemno, a Mariusz miał opinię rozrabiaki. Ale przewiózł przecież kilka dziewczyn i nic im się nie stało. - No dobrze, ale tylko do szosy - zdecydowała.

Mamo, zgwałcili mnie

Na początku motor zmierzał w stronę szosy. Potem nagle skręcił. - Gdzie jedziesz?! - krzyczała Kasia i okładała Mariusza pięściami po plecach. Zatrzymali się w lesie. - Rozbieraj się! - rozkazał chłopak.

- Nie! - krzyknęła. Wyciągnął nóż. Gdy Kasia próbuje przypomnieć sobie co było dalej, słyszy tylko swój krzyk. Był 20 lipca 2005 r.

Dziewczynka wraca do Łodzi pierwszym rannym autobusem. - Mamo, zgwałcili mnie - wykrztusza.

Rusza karuzela przesłuchań na policji, w prokuraturze i sądzie. Mariusz trafia do aresztu. Zaczynają się SMS-y i telefony. "Dlaczego to zrobiłaś, przez ciebie pójdzie siedzieć" - to wiadomość od brata gwałciciela. Dzwoni też jego matka. Najpierw próbuje przekupić dziewczynkę i jej rodziców. Potem grozi. Kasi trudno to wytrzymać, zaczyna chodzić do psychologa.

Na następne przesłuchanie do Gostynina Kasia i jej mama Izabela jadą z obstawą. Za ochroniarzy płaci hurtownia Makro, w której pracuje Izabela.

Mariusza broni cała wieś. Twierdzą, że Kasia zachowywała się prowokująco i właściwie to nie był gwałt. Dziewczynkę najbardziej bolą zeznania kuzynki. - Mówi, że byłam pijana i zarzygana. A przecież to ja jej pilnowała i nic nie piłam. Dlaczego kłamie?! - zwierza się psychologowi.

Zabrał dziecku szczęście, a potem życie

27 sierpnia są urodziny kolegi Kasia. - Puść mnie - błaga mamę. Izabela w końcu się zgadza. O 22.33 córka daje znać o sobie z komputera kolegi na gadu-gadu.

"Chciałam troszkę porozmawiać" - zaczyna dziewczynka.

"Coś nie tak?" - niepokoi się Izabela.

"Mamo, nie martw się. Jest super" - odpisuje Kasia.

Nikt nie zauważa, gdy chwilę później wychodzi na balkon. Słyszą tylko jej krzyk, gdy wisi, trzymając się gzymsu. W ostatniej chwili zmieniła zdanie, ale nie miała już siły się podciągnąć. Kolega chwyta ją za rękę. Nie utrzymał, spadła na chodnik. To było trzecie piętro... Dwa dni później umiera w szpitalu.

Rozmowa z mamą Kasi jest bardzo trudna. Kobieta cały czas płacze. - Nienawidzę tego człowieka - mówi o Mariuszu C. - Najpierw zabrał mojemu dziecku szczęście. A potem życie.

Wieś daje bandycie alibi

Rodzina Mariusza C. jest jedną z najbogatszych w Helenowie (gmina Szczawin Kościelny, woj. mazowieckie). Ojciec od wielu lat pracuje legalnie w Niemczech. Mają najokazalszy dom w okolicy.

We wsi nie chce nikt otwarcie rozmawiać o rodzinie C. Wiemy jednak, że to Mariusz i jego bracia rządzą całą wsią. Wszyscy się ich boją. Gdy trzeba, pomogą nawet w sądzie.

Boleśnie odczuł to Sławomir Świerzyński, lider popularnego niegdyś zespołu Bayer Full, który mieszka kilkanaście kilometrów od Helenowa.

Rok temu kilku mężczyzn porwało jego syna Sebastiana. Chcieli pół miliona zł okupu. Chłopaka więziono w nieczynnej szkole. Po dwóch dniach policja uwolniła chłopaka. Na zdjęciach rozpoznał jednego z porywaczy - Mariusza C. Wskazał go też po śladach zapachowych policyjny pies.

Jednak w sądzie cała wieś stanęła murem za Mariuszem C. Kilkanaście osób zeznawało jak pod dyktando. - W dniu porwania Mariusza nie było w Polsce. Wyjechał do ojca, do Niemiec - mówili.

Przed wakacjami domniemany porywacz wrócił do Helenowa, sąd zwolnił go z aresztu. Kilka tygodni później do jego wioski przyjechała na wakacje 14-letnia Kasia...

W piątek 5 grudnia sąd pierwszej instancji w Gostyninie uniewinnił Mariusza C. od zarzutu porwania. Prokuratura zapowiada, że się odwoła.

O bezpieczeństwo zadbam sam

- Ciągle jeszcze wierzę w sprawiedliwość. Ale o swoje bezpieczeństwo muszę zadbać sam - mówi Sławomir Świerzyński.

Dostał właśnie pozwolenie na broń: - 22 lata jesteśmy z żoną po ślubie. Kupowaliśmy razem różne rzeczy, meble, ubrania. Teraz otworzyliśmy katalog i zastanawialiśmy się, jakie pistolety wybrać.

Nie brzmi, jakby żartował.

Proces o zgwałcenie Kasi może się wkrótce zakończyć. - Sąd wyznaczył najbliższe terminy rozpraw na 10 stycznia i 14 lutego - informuje Lech Dąbrowski, rzecznik prokuratury.

Nie wiadomo, czy zeznania kolegów Mariusza C. pomogą mu również tym razem. Tak jak pomogły mu po porwaniu. Sprawa jest utajniona, prokurator nie chce zdradzić, jakie ma dowody i jak broni się C.

Nawet jeśli bandyta wyjdzie na wolność, nie uniknie kary. Świerzyński: - Już go znam, przyjdzie do mnie po zemstę. A ja wtedy nie zawaham się użyć broni.

Czy zwykli ludzie powinni samodzielnie walczyć z przestępcami? Podyskutuj na forum!