Pasionek szefem gabinetu politycznego Wassermanna

Marek Pasionek, prokurator z Katowic, został szefem gabinetu politycznego Zbigniewa Wassermanna, koordynatora służb specjalnych, oraz doradcą premiera
Do wczoraj pracował w wydziale do walki z przestępczością zorganizowaną Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Prowadził najtrudniejsze śledztwa w regionie. Kilka lat temu doprowadził do zatrzymania, a potem skazania na dwa lata więzienia Andrzeja Kuny, biznesmena powiązanego z rosyjskimi służbami specjalnymi. W 1990 r. Kuna w imieniu firmy Tritex z Liechtensteinu podpisał umowę z Hutą Częstochowa na zakup kilku tysięcy ton blachy okrętowej. Trafiła ona do gliwickiego obszaru celnego, a potem jako towar sprowadzony z zagranicy sprzedano ją Stoczni Szczecińskiej. Na fikcyjnym eksporcie Kuna zarobił 240 tys. zł. W trakcie procesu wyszło na jaw, że w warszawskiej filii firmy Kuny pracowały żony rezydentów KGB.

Trzy lata temu Pasionek rozbił struktury mafii wołomińskiej w Katowicach i wpadł na trop powiązań mieszkających na Śląsku tureckich handlarzy bronią z terrorystyczną organizacją Szare Wilki.

Antymafijny prokurator prowadził także śledztwa dotyczące sześciu zabójstw, porwań i napadów, jakich dopuścili się "żołnierze" Janusza T. ps. "Krakowiak", szefa śląskiej mafii. Kiedy rozpoczynał się proces gangu, ktoś prokuratorowi wybił wszystkie szyby w samochodzie. - Nie zastraszą mnie - mówił wtedy dziennikarzom.

Przez ostatnie trzy lata co kilka dni spotykał się z "Krakowiakiem" i jego ludźmi w sądzie. Teraz ktoś przejmie jego obowiązki. - Procesy mafii nie są zagrożone - uspokaja Pasionek.