Polacy biegną do ołtarza

Małżeństwo znów jest modne. Rezerwację weselnych imprez trzeba robić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, a w salonach mody ślubnej przyjmują właśnie zamówienia na sierpień!
Myli się ten, kto twierdzi, że małżeństwo to przestarzała instytucja. Według badań społecznych, które przeprowadziło konsorcjum złożone z firm LRDP Ltd., Pentor i EFICOM, uważa tak zaledwie 7 proc. Polaków i 5 proc. Polek. Joanna Pszon-Koral, 37-letnia dziennikarka z Opola, też poznała swojego męża w pracy. - Właściwie to długo byłam przeciwniczką małżeństwa. Chyba musiałam po prostu dojrzeć - przyznaje. Zaręczyny były efektem spontanicznej rozmowy o tym, co by było, gdyby któreś z nich zachorowało. - Uznaliśmy, że dobrze byłoby mieć wtedy przy sobie kogoś bliskiego i we wrześniu zeszłego roku się pobraliśmy - przyznaje Joanna. Mają pięciomiesięcznego synka Franka. - Jest fajnie. Wszystkim polecam - śmieje się Joanna.

Sylwek Koral, mąż Joanny, przyznaje, że długo był zatwardziałym kawalerem, wokół którego kręcił się wianuszek kobiet. - Żona wyrzuca mi czasem w żartach, że byłem babiarzem - mówi. - Ja po prostu miałem sporo koleżanek, ale z żadną nie chciałem się wiązać. W kawalerskim stanie było mi wygodnie. Robiłem, co chciałem - np. jeździłem na koncerty z moim zespołem - wspomina. Nie żałuje jednak, że się ożenił. - To była najlepsza decyzja w moim życiu - podkreśla. - Kiedy poznałem Joannę, wszystkie inne przyjemności zeszły na dalszy plan.

To, że Polacy ostatnio chętniej się żenią, potwierdzają w urzędach stanu cywilnego. - Nowożeńcy mówią, że w tych zwariowanych czasach potrzebują stabilizacji i pewności, które daje im małżeństwo. Kochający człowiek przy boku jest cenniejszy niż nowa komórka czy samochód - mówi Mirosław Kańtor, zastępca kierownika USC w Katowicach. W jego urzędzie liczba małżeństw przekroczyła już 1,6 tys. Tyle ślubów było w całym zeszłym roku. A będzie jeszcze więcej, bo Polacy chętnie żenią się w Boże Narodzenie. - Dużo rozmawiam z młodymi ludźmi i spodziewam się, że liczba ślubów będzie systematycznie rosła - przypuszcza Kańtor.

W salonach mody ślubnej w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu też oblężenie. Szycie sukien i garniturów idzie pełną parą. - Po pięciu latach przestoju wreszcie się ruszyło. Jest o wiele więcej ślubów - przyznaje Bożena Łukiewska, właścicielka salonu w Poznaniu. Jej klienci to najczęściej dojrzali, pewni siebie ludzie, którzy mają pracę i plany na przyszłość. - To już nie nastolatki, ale ludzie powyżej 25. roku życia - mówi Łukiewska, która ostatnio słyszy od narzeczonych, że lokal na przyjęcie weselne trzeba zamawiać z dużym wyprzedzeniem. Zresztą u niej też nie jest łatwo. Właśnie zaczęła przyjmować zamówienia na sierpień. - Gdyby ktoś chciał suknię na styczeń czy luty, byłby spory kłopot - przyznaje.

Popularność ślubów zaobserwowali i sami księża. Ks. Ryszard z parafii św. Bartłomieja w Głogówku wyliczył, że w tym roku liczba sakramentów wzrosła o ok. 20 procent w porównaniu do sytuacji trzy lata temu, gdy zaczynał tam posługę. - Widzę, że ta liczba stale rośnie - mówi ks. Ryszard.

Skąd wzięło się szaleństwo na małżeństwo? Prof. Kazimierz Krzysztofek, socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, uważa, że w czasach chaosu i pośpiechu ludziom potrzeba czegoś pewnego, co uporządkuje im życie. - Coraz bardziej liczy się drugi człowiek, bo we dwoje łatwiej. Z psychologicznego punktu widzenia małżeństwo daje też ludziom poczucie większej kontroli nad swoim życiem. Zaspokaja potrzeby fizjologiczne, potrzebę więzi i bezpieczeństwa, co w czasach AIDS również jest istotne - mówi prof. Krzysztofek.

10 powodów, dla których warto się żenić

1. Przyjemniej jest mieć prawo mówić do swojej drugiej połówki "moja żono", niż nie mieć tego prawa. To jest logiczne.

2. Mniej nieporozumień jest, gdy się o niej mówi "moja żona" niż "moja dziewczyna". Po prostu wiadomo, o kogo chodzi. To też jest proste.

3. Na tym logika się kończy. Teraz wejdziemy w sferę zjawisk nadprzyrodzonych i niezrozumiałych dla zwykłego śmiertelnika. Chodzi o tzw. Magiczną Teorię Żony, która głosi, że: "Wszystko, co robisz ze ? swoją żoną ?jest dużo przyjemniejsze niż to co robiłeś z jakąkolwiek ? swoją dziewczyną ?, nawet gdy była nią twoja przyszła żona".

4. W praktyce teoria przejawia się w tym, że przyjemniej jest przytulać się do "swojej żony" niż do "swojej dziewczyny", ale to nie koniec...

5. Przyjemniej jest też całować się ze "swoją żoną" niż ze "swoją dziewczyną".

6. Przyjemniej jest kochać się ze "swoją żoną" niż ze "swoją dziewczyną".

7. Bardziej pasjonujące dyskusje prowadzi się ze "swoja żoną" niż ze "swoją dziewczyną".

8. Więcej można się dowiedzieć o sobie i o świecie od "swojej żony" niż od "swojej dziewczyny".

9. Przyjemniej - rzecz jasna - jest też opowiadać komuś "o swojej żonie" niż "o swojej dziewczynie".

10. Niestety, musisz mieć "swoją żonę", żeby zrozumieć, o co chodzi w "Magicznej Teorii Żony". Ale choćby po to, by zrozumieć tę teorię, warto, żebyś się, chłopie, w końcu ożenił. Bo ta teoria faktycznie działa!

Michał Stangret

10 powodów, dla których nie warto wychodzić za mąż

Bo lepiej:

1. Obejrzeć dobrą komedię, niż przez lata dusić w sobie spazmatyczny śmiech, podczas jego długowiecznych poszukiwań twojego (choć nie zawsze) punktu G.

2. Mówić prawdę, niż kłamać, że miało się orgazm.

3. Kupić sobie robota kuchennego, niż nim zostać.

4. Mieć szafę tylko dla siebie, a nie kryć w niej kochanka - ubrania gniecie.

5. Zakochiwać się, zakochiwać, zakochiwać. To lepsze, niż zakochać się raz, wziąć ślub i na zawsze utracić zdolność latania.

6. Żeby Twój dom pachniał i lśnił, niż by walały się po nim sztywne skarpetki, śmierdzące gacie, upierdliwe elementy jego hobbystycznych robótek, kawałki pizzy w nerwowym szale wrzucone pod kanapę podczas, o dziwo, nieudanego meczu polskiej reprezentacji.

7. Mieć własne sukcesy, niż wysłuchiwać niekończących się opowieści o jego osiągnięciach. Według schematu: zjadłem dziś taaaaaaaką golonkę, że aż sam się zdziwiłem, że mi weszła; wypiłem dziś tyyyyyyyyle piwa, że nawet Tadek wymiękł.

8. Być do końca życia samą, niż choćby raz przeżyć jego lekkie przeziębienie.

9. Wbić gwóźdź w ścianę, niż mieć: męża, gwóźdź, dziurę w ścianie, ranę, pogotowie, wyrzuty sumienia, zadośćuczynienie i do końca życia na rodzinnych spotkaniach historię o jego walce ze strasznym gwoździem.

10. Być starą panną z porządnym wibratorem niż a) starą żoną ze sflaczałym mężem, b) starą żoną wymienioną na młodszy model, c) starą byłą żoną.

Izabela Marczak