No i PO koalicji

To już pewne: 10 listopada Platforma Obywatelska zagłosuje przeciwko rządowi Kazimierza Marcinkiewicza.
Wczorajsze obrady Rady Krajowej tej partii pokazały, jak ogromna jest w PO niechęć do PiS po kampanii wyborczej, fiasku negocjacji rządowych i wyborze władz Sejmu. Jarosława Kaczyńskiego atakowali zgodnie Donald Tusk, Jan Rokita i działacze, których nazwiska nic nie mówią naszym czytelnikom.

- Przestańmy mówić o partnerach i przyjaciołach. PiS wypowiedział nam polityczną wojnę, chce zatopić Platformę. Pokażmy im, że i my mamy serce do walki - mówił jeden z nich. A Mirosław Drzewiecki z zarządu Platformy ironizował: - PiS wytykał, że Donald Tusk wygrał w zakładach karnych. Lech Kaczyński wygrał za to w zamkniętych zakładach psychiatrycznych.

Każdy atak na PiS nagradzały gromkie brawa.

Ale mimo tych nastrojów w końcowej uchwale Rady znalazły się zdania: "PO będzie gotowa do utworzenia wspólnego rządu, jeśli tylko przywódcy PiS zdecydują się na sformułowanie uczciwych i partnerskich wobec nas propozycji".

Kiedy to nastąpi? - PO potrzebna jest cnota cierpliwości - przekonywał Rokita. I przedstawił taką polityczną prognozę: - Rząd mniejszościowy, na który zdecydował się Jarosław Kaczyński, skazany jest na polityczne żebractwo. Koncepcja lidera PiS musi więc prowadzić do kryzysu. Nie wiem, kiedy on nastąpi - 10 listopada, za miesiąc, a może pół roku. Platforma powinna być jednak na taki kryzys przygotowana, mieć gabinet cieni i rzetelny program.

Co zrobi, gdy nadejdzie godzina "0", Rokita nie dopowiedział. Z jego tekstu w środowej "Gazecie" wynika jednak jasno: spróbuje stworzyć rząd z PiS, ale na innych zasadach niż te, które proponuje dziś Kaczyński.

Tusk tekst Rokity chwalił. Zapewniał wczoraj, że zgadza się z każdym jego zdaniem. Ale na Radzie mówił tak, jakby przygotowywał PO do opozycji i wcześniejszych, tym razem zwycięskich wyborów.

Wspominało o nich kilku innych działaczy. - Kampania właściwie już się zaczęła. Musimy punktować PiS każdego dnia, miesiąca - radził prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. A europoseł Janusz Lewandowski wzywał do jedności i dyscypliny.

By scementować Platformę, Tusk zaproponował Rokicie wiceszefostwo partii. Ten się zgodził. - Chce pilnować kursu na współpracę z PiS - usłyszeliśmy w kuluarach.

Tymczasem przepowiadane przez Rokitę przesilenie możliwe jest już w przyszłym tygodniu. Samoobrona, LPR i PSL nie przesądzają, czy poprą rząd PiS-u. Domagają się ustępstw programowych.

W partii Kaczyńskich prawdziwy lub udawany spokój. - Lepper, Giertych i Pawlak mają do wyboru trzy możliwości - poparcie Marcinkiewicza, koalicję PiS-PO i wcześniejsze wybory. Jestem pewien, że na dwa ostatnie się nie zdecydują - usłyszeliśmy od jednego z liderów PiS. O wcześniejszych wyborach powiedział: - Przy naszym prezydencie nierealne. O trwaniu przy koncepcji rządu Marcinkiewicza: - Tylko w tym rządzie możemy kontrolować trzy kluczowe dla nas segmenty władzy - MSWiA, sprawiedliwość i służby specjalne. Warunkiem PO było rozbicie tego trójkąta.

Liderzy PiS przyznają, że to właśnie ze względu na "trójkąt" zgodzili się na współpracę z Lepperem. To on, a nie PO, jest dla nich gwarantem, że rząd Marcinkiewicza powstanie. - Lepper poparł nas w wyborach prezydenckich i pomógł w ukonstytuowaniu się Sejmu. Jeśli po tym my zaczniemy go usuwać z prezydium Sejmu (jak chce PO), to nikt z nami nie będzie chciał rozmawiać - wyjaśnia "Gazecie" Jarosław Kaczyński.