Amazonia wyrąbywana ukradkiem

Amazońskie lasy deszczowe są wycinane w tempie nawet dwukrotnie szybszym, niż do tej pory sądzono - uważają autorzy raportu opublikowanego we wczorajszym ?Science"
W maju pisaliśmy ("Gazeta" z dnia 25.05.2005), że brazylijskie farmy sojowe stanowią kolejne wielkie zagrożenie dla "płuc świata" (na zdjęciu widać jedno z nowych pól wykradzionych dżungli). Ale legalne czy nielegalne tereny wyrębu ujawniane dzięki zdjęciom lotniczym i satelitarnym to zaledwie połowa problemu.

Międzynarodowy zespół ekspertów przez kilka lat drobiazgowo analizował zdjęcia satelitarne obszaru Amazonii. Pozwoliło to na oszacowanie zakresu selektywnej wycinki co bardziej wartościowych drzew wykradanych puszczy. Do tej pory taki proceder był nie do wykrycia, chociaż można było domyślać się, że tak cenne drzewa jak np. mahoniowce mogą być wycinane nie tylko na działkach przeznaczonych pod uprawę. Badacze porównali zatem nie tylko tereny całkowicie wykarczowane, ale także zmiany w zachowanych obszarach leśnych. Zdjęcia o bardzo wysokiej rozdzielczości ujawniły, jak naprawdę przedstawia się sytuacja i ile drzew traci Amazonia. Zdaniem autorów raportu tempo wycinki jest od 60 do 123 proc. większe, niż szacowane przy uwzględnieniu tradycyjnych pomiarów.

Władze Brazylii wyraziły co prawda wdzięczność za podjęcie przez naukowców tematu selektywnej wycinki, ale podały w wątpliwość uzyskane wyniki. Ekolodzy odpowiadają, że nie ma co udawać - nie można wywozić z lasu takich ilości drewna bez zwrócenia na siebie uwagi. Jak zwykle do oceny problemu niezbędny okazał się dystans. Kosmiczny.