W telewizji pokazali: Konkurs wrażeń

Zapomnijmy o argumentach - spoty Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego przemawiają językiem emocji. Obie strony walczą o wolność i solidarność, reszta jest wrażeniem.
Wrażenie pierwsze:

Tusk jest wyższy i szczuplejszy, Kaczyński niższy i bardziej krępy (ale to tylko wrażenie).

Wrażenie drugie:

Tusk jest w pierwszym rzędzie liryczny, dopiero w drugim patetyczny, a Kaczyński na odwrót. Nie tylko dlatego, że pierwszy mówi ciszej i z głową lekko przekrzywioną, a drugi głośniej i - że tak powiem - en face. Coś tkwi również w specyfice namaszczenia.

Wrażenie trzecie:

Piosenka w spocie Tuska brzmi młodzieżowo, a w spocie Kaczyńskiego - bojowo. Traktując obie ścieżki dźwiękowe jako poważną zapowiedź dominującej tonacji, powiedziałbym, że Polska Tuska będzie Polską typu "we are the world", a Polska Kaczyńskiego - Polską typu "żeby Polska byłą Polską".

Wrażenie czwarte:

Spot Tuska nasącza mnie błękitem, a spot Kaczyńskiego czerwienią i bielą. To tylko wrażenie, więc nie potrafię powiedzieć, czy jestem szczęśliwszy nasączony jednym, czy drugim.

Wrażenie piąte:

Spoty są za długie i ani jeden sztab, ani drugi nie wie, czym wypełnić przydzielony czas (to też tylko wrażenie, ale mocne). Było o rodzinie albo było z rodziną? No to niech będzie o Polsce. Mówił prosto w oczy? To niech przemówi na wiecu...

Wrażenie szóste:

Gdyby dostali tylko po minucie i tylko po jednej szansie na jeden tylko koronny argument, byłoby o czym mówić, co ważyć. Tak, jak jest, można dyskutować wyłącznie o gustach. A o gustach, jak wiadomo, nie tylko w kwestii polityki, dyskutować nie jest rzeczą sensowną.

Blok reklamówek wyborczych TVP 2, godz. 14.40-15.05