0-708: TP SA wycina konkurencję, UOKiK blokuje

Telekomunikacja Polska ma wstrzymać podwyżkę cen supertanich połączeń międzynarodowych poprzez numery dostępowe rozpoczynające się na 0-708 - zdecydował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. TP SA podporządkuje się tej decyzji, ale zapowiada sądową batalię i nie wyklucza roszczeń wobec skarbu państwa
Za pomocą numerów 0-708 operatorzy alternatywni, m.in. Netia, Energis i VoxNet, oferują połączenia międzynarodowe. Do końca września takie rozmowy telefoniczne były niezwykle tanie, bo kosztowały 35 groszy za minutę brutto - mniej więcej tyle kosztuje w TP SA połączenie w ruchu międzymiastowym. Standardowe taryfy międzynarodowe naszego giganta na najpopularniejszych kierunkach (Europa i USA) są co najmniej czterokrotnie wyższe.

W przeciwieństwie do innych tanich rozmów, np. przez internet, są wygodniejsze - nie trzeba wstukiwać długich kodów (tylko numer operatora, kierunkowy i docelowy), kupować karty pre-paid w kiosku ani płacić oddzielnych rachunków - abonent TP SA płaci bezpośrednio TP SA, a ta już sama rozlicza się z operatorem alternatywnym (TP SA bierze blisko jedną trzecią). Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) szacuje, że regularnie co miesiąc przez 0-708 dzwoni 150 tys. osób.

Podwyżka kosząca

Numery 0-708 miały służyć do świadczenia usług informacyjnych oraz rozrywkowych w telefonii i w stosunku do połączeń lokalnych uchodzą za bardzo drogie. Jednak dwa lata temu niezależni operatorzy wykorzystali je jako furtkę do zaoferowania abonentom TP SA także tanich międzynarodowych połączeń telefonicznych.

Liczba połączeń przez 0-708 rosła lawinowo, sięgając 6 mln minut miesięcznie (5-10 proc. całego rynku połączeń międzynarodowych). Dla firm oferujących takie rozmowy oznacza to 24 mln zł przychodów rocznie. Dlatego TP SA postanowiła zamknąć tę furtkę. Uznała, że wystarczy podnieść cenę połączeń na 0-708 z 35 do 71 groszy i zaoferować bezpośrednio u siebie możliwość wykupienia pakietów z tańszymi połączeniami międzynarodowymi (wychodzi nawet po 33 grosze za minutę), by oferta konkurentów przestała być opłacalna.

Przeciw zapowiedzianym na 1 października podwyżkom zaprotestowała już w połowie września skupiająca alternatywnych operatorów Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji.

Najpierw niezależni operatorzy zwrócili się do Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, ale ten uznał, że nie może zmusić TP SA, do niewprowadzania podwyżki, bo to nie są usługi powszechne, gdzie operator musi przedstawiać cenniki do akceptacji. Zapukali więc do drzwi UOKiK-u.

Zdaniem jego prezesa Cezarego Banasińskiego podniesienie przez TP SA ceny za połączenia na numery 0-708 i jednoczesne obniżenie opłat na niektóre połączenia międzynarodowe u siebie miało na celu wyeliminowanie alternatywnych operatorów z rynku. - To wyjątkowo szkodliwa praktyka - powiedział we wtorek Banasiński i zdecydował, że TP SA musi wycofać się z podwyżki. Decyzja UOKiK-u nie obowiązuje jednak wstecz, więc za pierwsze 10 dni października klienci muszą zapłacą po dwukrotnie wyższych stawkach.

Decyzja UOKiK jest tymczasowa. - Po raz trzeci w historii urzędu stosujemy decyzję tymczasową. Robimy to tylko wówczas, gdy nie mamy wątpliwości, że chodzi o praktykę monopolistyczną - powiedział Banasiński. UOKiK sprawdza teraz, czy spółka, podwyższając ceny, nadużyła swojej pozycji dominującej na rynku. Zdaniem Banasińskiego powinno się ono zakończyć w ciągu pięciu miesięcy. A gdyby TP SA nie chciała się podporządkować? Odwołanie się do sądu nie wstrzymuje obowiązku zastosowania się do decyzji UOKiK. Obstrukcja TP SA groziłaby karą w wysokości do 10 proc. przychodów za 2004 r.

TP SA jest oburzona

Do otwartej wojny jednak nie dojdzie. - Musimy zastosować się do tej decyzji, choć się z nią nie zgadzamy, i zrobimy to - powiedziała nam rzecznik TP SA Barbara Górska.

Według Górskiej alternatywni operatorzy wykorzystali numerację 0-708 do oferowania telefonii, choć zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury jest ona przeznaczona dla usług informacyjnych i rozrywkowych typu premium rate. - W Niemczech regulator rynku zabronił takich praktyk - mówi Górska. - Zaskarżymy decyzję prezesa UOKiK do sądu i w przypadku wygranej nie wykluczamy dochodzenia roszczeń od skarbu państwa.

TP SA zaciekle broni swej pozycji na bardzo intratnym rynku telefonicznych połączeń międzynarodowych, ale alternatywni operatorzy co roku wygryzają sobie coraz większy kawałek (mają już 35 proc. tego rynku).

- Musieliśmy wstrzymać reklamy usługi i zaczęliśmy ostrzegać klientów, np. na infolinii oraz na stronach internetowych. Ale i tak część nie zorientowała się w zmianach. Ponieważ podwyżka trwała tylko 10 dni, nie zauważyliśmy dużego spadku ruchu - powiedział nam Piotr Kurczewski ze spółki VoxNet.