Lepper kusi weteranów

Z wszystkich frontów do Samoobrony
W zorganizowanym przez młodzieżówkę partii "Spotkaniu pokoleń" w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie wzięło udział kilkudziesięciu kombatantów, m.in. z Ludowego Wojska Polskiego, Stowarzyszenia Synów Pułku, Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, Stowarzyszenia Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych, Towarzystwa Wiedzy Obronnej.

Działacze Samoobrony wzruszali się m.in. historią kpt. Antoniego Jabłońskiego, kościuszkowca, który bił się pod Lenino, wyzwalał Majdanek, później jako pierwszy wieszał w Berlinie polską flagę.

Jednak spotkanie szybko zamieniło się w wyborczy wiec. - Mam zaszczyt być wśród ludzi, którzy tworzą patriotyczny, narodowy ruch. Przeczytałem projekt konstytucji Samoobrony i jestem zbudowany. Przypomina mi twardą męską konstytucję z 1935 r. - mówił emeryt Waldemar Gałuszko "Szatan", b. żołnierz AK, WiN, potem na emigracji w Anglii. Wtórował mu kpt. Józef Karbownik: - My, żołnierze Armii Ludowej, utożsamiamy się z postępowym i patriotycznym nurtem w Samoobronie i chcemy wspierać zmiany polityki społecznej i gospodarczej - liberalnej i kapitalistycznej, nieakceptowanej przez większość społeczeństwa - czytał z kartki.

Andrzej Lepper zaczął od słów uznania dla weteranów. - Chylę czoła przed tymi, którzy służyli w Armii Ludowej, Armii Krajowej, Batalionach Chłopskich, Gwardii Ludowej i innych jednostkach, i przed tymi, którzy po wojnie służyli w Ludowym Wojsku Polskim, przed tymi, którzy walczyli w podziemiu, którzy zostali na Zachodzie - wyliczał.

Później pochylił się nad ich losem: - Dziś nie możecie godnie żyć, nie macie na chleb, na godne życie, na sanatorium. Państwo, które wam zawdzięcza istnienie, nie potrafi wam zapewnić godnego życia - mówił. Twierdził, że "grupę cwaniaków", która przez 16 lat roztrwoniła powojenny dorobek, trzeba rozliczyć przy urnach wyborczych. Zdobył serca kombatantów i dostał owację na stojąco.

Potem goście obejrzeli sponsorowaną przez Samoobronę sztukę "Zmartwychwstanie" (napisałą je Lusia Ogińska, żona Ryszarda Filipskiego, wyreżyserował Bohdan Poręba), które zachwalano jako współczesną wersję "Wesela" Wyspiańskiego. Biesiadnikom ukazują się w nim widma, które wieszczą narodową katastrofę.

A później Lepper zaprosił na poczęstunek z szampanem: - Żebyście zapamiętali ten dzień na 200 lat!

- Chciałam głosować na Gierka, na Szmajdzińskiego, ale po dzisiejszym spotkaniu zagłosuję na Leppera. Jako jedyny pomyślał o emeryturze dla żołnierza, który powiesił flagę w Berlinie, i jako pierwszy głośno mówi, że nie wszystko w PRL było złe - mówiła zachwycona Halina Adamowicz z Warszawy.